18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

MZ wstrzymało wypłatę 30 mln na pomoc dla ACK

J. Gromadzka-AnzelewiczZaktualizowano 
Dyrektor Jacek Domejko w nowej izbie przyjęć szpitala, która zaczęła pracę w poniedziałek
Dyrektor Jacek Domejko w nowej izbie przyjęć szpitala, która zaczęła pracę w poniedziałek Tomasz Bołt
Wygląda na to, że nie tylko banki nie zamierzają ratować Akademickiego Centrum Klinicznego, ale również Ministerstwo Zdrowia traktuje po macoszemu ten największy szpital na Pomorzu. Najpierw fiaskiem zakończył się przetarg na stumilionowy kredyt dla tej placówki, teraz resort zwleka z przekazaniem 30 mln zł, które należą się ACK na restrukturyzację.

Jak udało się nam ustalić, MZ wstrzymało tę wypłatę, gdyż nie podoba mu się zbyt wolne tempo wprowadzania w życie tego programu. - Jeżeli resort nie zmieni zdania, czeka nas prawdziwy dramat - przyznaje Jacek Domejko, dyrektor ACK.

Jako jeden z najlepszych menedżerów w ochronie zdrowia w Polsce podjął się w lipcu ub. roku misji ratowania gdańskiego szpitala. Zapowiadał, że potrzebuje na to kilku lat, tymczasem resort chciałby zrestrukturyzować ten największy szpital w Polsce w ciągu kilku miesięcy. Urzędnicy z Warszawy powtarzają po raz kolejny - ACK ma przerosty zatrudnienia, jedną trzecią załogi powinno się zwolnić.

Do prof. Janusza Morysia, rektora AMG, wiadomość o wstrzymaniu pożyczki dla ACK co prawda jeszcze nie dotarła, ale zastrzeżenia resortu go nie dziwią. - Resort chce obniżenia kosztów, a nie da się tego zrobić bez radykalnych zwolnień - tłumaczy prof. Moryś. Zastrzega jednak - nie chodzi o biały personel, a o administrację i obsługę, w której nadal zatrudnionych jest 600 osób. Nie chodzi o to, by zniknęli oni ze szpitala w ogóle, ale zmienili formę zatrudnienia.

Do tej pory jedynie ochroną szpitala i żywieniem pacjentów zajmują się firmy zewnętrzne, tymczasem również inne usługi powinny być świadczone w ramach tzw. outsorcingu.
Tymczasem Domejko, w porozumieniu ze związkami zawodowymi, chce ratować szpital nie tnąc na oślep zatrudnienia, a zwiększając jego dochody. I mu się to udaje, bo za jego rządów, czyli w drugiej połowie roku 2008 r., ACK zarobiło (ponad swój kontrakt) prawie 9 mln zł. Kiedy NFZ mu za to zapłaci, jeszcze nie wiadomo. Tymczasem ACK ma nóż na gardle.

- Musimy jak najszybciej spłacić 8 mln zł wierzytelności z 2004 roku oraz 5 mln zł odsetek - twierdzi dyrektor Domejko. Na ten cel przeznaczone były właśnie pieniądze resortowe. Na dodatek po 23 marca, kiedy to kończy się program restrukturyzacji ACK, nikt już nie obroni szpitala przed komornikami. Chyba że rządowi uda się na czas znowelizować kodeks postępowania cywilnego i wyłączyć spod egzekucji komorniczej 75 proc. przychodów szpitala z NFZ. Resort zdrowia zapowiada to od dawna.

9 mln zł Tyle zarobiło ACK dodatkowo w drugim półroczu roku ubiegłego.
Za te "nadwykonania" powinien wkrótce zapłacić pomorski NFZ

600 osób Tylu pracowników nadal zatrudnia szpital w dziale administracji i obsługi. Ministerstwo Zdrowia uważa, że to zdecydowanie za dużo

30 mln zł Tej wielkości kwota, należna gdańskiemu szpitalowi na realizację programu restrukturyzacji, wciąż nie dotarła z Ministerstwa Zdrowia

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie