Muzeum Ziemi Kaszubskiej i Sprzętów Militarnych. Historia...

    Muzeum Ziemi Kaszubskiej i Sprzętów Militarnych. Historia zapisana w starociach

    Bartosz Cirocki

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Muzeum Ziemi Kaszubskiej i Sprzętów Militarnych. Historia zapisana w starociach
    1/3

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Bartosz Cirocki / Dziennik Bałtycki

    We własnym domu zgromadził unikatową kolekcję wiekowych przedmiotów, najróżniejszych sprzętów i powojennych pozostałości, których nie sposób nawet policzyć. Wystąpił do ministerstwa, otrzymał regulamin i został dyrektorem prywatnego Muzeum Ziemi Kaszubskiej i Sprzętów Militarnych, które niedawno otworzyło swoje podwoje - pisze Bartosz Cirocki
    Samochód pożarniczy Star 25 z lat 60-tych ubiegłego wieku, który kiedyś służył w OSP pod Malborkiem i do dziś jest sprawny technicznie. Obok kolekcji starych urządzeń rolnych, jak pługi, śrutownik czy kierat, w górę strzela lufa armaty przeciwpancernej D44 produkcji radzieckiej, zbudowanej prawdopodobnie tuż po roku 1950.

    Takie cuda, zamiast standardowych drzewek, oczek wodnych czy krasnali, stoją na posesji niepozornego domku w Goręczynie w gminie Somonino.
    Prawdziwe bogactwo różnorodności kryje się jednak wewnątrz, gdzie pasjonat militariów i staroci zgromadził kilka tysięcy eksponatów i udostępnił je zainteresowanym, otwierając własne Muzeum Ziemi Kaszubskiej i Sprzętów Militarnych.



    Orzełki na kartonach



    Już pierwszy rzut oka na imponujący zbiór rozmaitości, jaki kryje kilkudziesięciometrowe pomieszczenie, nie pozostawia wątpliwości - to musi być efekt wieloletniego gromadzenia wszystkiego, co jest z pozoru bezwartościowe.

    - Różne starocie zbieram od dziecka, w rodzinnym domu zawsze coś się walało - przyznaje Sławomir Kamiński, założyciel muzeum. - Gdzieś odkryłem orzełka, potem odznaczenie niemieckie, klamrę czy łuskę od rusznicy przeciwpancernej. Robiłem sobie z tego w pokoju wystawy na kartonach. Miałem bzika na punkcie szabli, próbowałem za wszelką cenę ją zdobyć, aż wreszcie znalazłem ją gdzieś na złomie.

    Szukał i odnawiał, aż w końcu udało mu się spełnić szalone wydawałoby się marzenie - otworzyć muzeum z prawdziwego zdarzenia. W listopadzie zostało oficjalnie zarejestrowane jako placówka w organizacji.

    - To była bardzo trudna procedura tym bardziej, że w urzędach, gdzie chodziłem z ustawą w dłoni, wszędzie napotykałem postawę "na nie" - opisuje właściciel. - Dopiero w Somoninie pani obiecała, że zorientuje się w przepisach i mi pomoże. Sprawa trafiła do ministra kultury i dziedzictwa narodowego, który nadał muzeum oficjalny regulamin, a mnie ustanowił jego dyrektorem.

    Taki krok nie byłby możliwy bez aprobaty żony. Ta zapewnia, że nie robi mężowi wyrzutów z powodu jego niecodziennych zainteresowań i nie wypomina, że zamiast inwestować w kolejne eksponaty, powinien kupić na przykład nowy telewizor.

    - Od początku wiedziałam, czym mąż się pasjonuje, zaakceptowałam to i staram się go wspierać - mówi żona Dorota Kamińska. - To od zawsze było w naszym życiu, razem myślimy o tym, jak rozwijać muzeum. Sama już coraz bardziej się interesuję eksponatami, by wiedzieć, do czego coś służy i jak działa.

    Przedwojenny kalkulator, lampa z łuski po pocisku



    Pytanie o nazwę i przeznaczenie danego przedmiotu jest jednym z najczęstszych, jakie od gości słyszy Sławomir Kamiński, bowiem wiele rzeczy jest dziś zupełnie zapomnianych. Jeden z najbardziej tajemniczych eksponatów wisi obok ponad stuletnich bron, sochy i jarzma.

    - Znajomy gospodarz zapewniał, że zna każdy sprzęt rolny - mówi. - Kiedy pokazałem mu ten dziwny przyrząd przyznał, że nie ma pojęcia, co to jest. Doszedłem do tego, że urządzenie to służyło do wycinania kostek z torfu, których używano jako opału, bo nie było wówczas węgla.

    Półki pod sprzętami wykorzystywanymi w pracy wypełniają sprzęty domowe. Są tu przedziwne żelazka i lampy karbidowe, przedwojenny kalkulator, denica do mielenia tabaki, porcelana pochodząca z restauracji Cafe Derra w Gdańsku, zestaw piśmienniczy wyższego rangą sztabowego, drewniany piórnik czy mała tablica, która spełniała funkcję zeszytu. Dalej znajdują się m.in. dokumenty, pamiątki czy butelki, w tym te pochodzące z dawnego browaru w Kartuzach.

    Są też prawdziwe rarytasy, jak piecyk wykonany z kanki na mleko, lub łuska po pocisku misternie przerobiona na lampę naftową. Takie wynalazki i całe zbiory pokazują, jak wielka bieda panowała wówczas w kraju zubożałym przez wojnę. Skoro nie było praktycznie nic, ludzie znajdowali zastosowanie do wszystkiego, co znaleźli, a co często porzucili żołnierze.

    Dotknąć II wojny światowej



    Związane z wojskiem eksponaty stanowią znaczną i atrakcyjną część kolekcji. Najstarsze, jak tabliczka wyryta w ołowiu, pamiętają epokę napoleońską. Najczęściej jednak militaria pochodzą z okresu II wojny światowej. Zobaczyć można hełmy, trąbki kawalerii, osobiste wyposażenie żołnierzy. Muzeum ma pozwolenie na gromadzenie broni, stąd zobaczyć tu można mały arsenał: bagnety i szable, poskładany korpus działka od messerschmitta, pistolety i karabiny, łuski łącznie z tą od pocisku przeciwlotniczego od ręcznie ładowanego działka potężnego kalibru.

    Tutaj nawet laik zauważy od razu różnicę w stopniu rozwoju technologicznego Wehrmachtu lub Armii Czerwonej. Wschodni karabin Maksim z 1944 r., mimo kółek bardzo trudny w transportowaniu przez ponad 70-kilogramowy ciężar i potrzebujący wody do chłodzenia lufy, sąsiaduje ze starszej produkcji, ale zachodnim MG34, który dysponował podobną siłą rażenia, a wystarczyło zarzucić go na plecy.

    Efektownie prezentują się cztery postacie żołnierzy - w mundurach i z karabinami. Co ciekawe, to nie tylko repliki - oryginalne są oficerki radzieckiego żołnierza czy mocno zdezelowana niemiecka kurtka polowa.

    - Dokładnie w marcu 1945 roku żołnierze przyszli do jednego z domów na Kaszubach, by się ogrzać i najeść - opisuje Sławomir Kamiński. - Otrzymali informację, że Rosjanie są niedaleko, dlatego zabrali praktycznie tylko broń i amunicję, a część sprzętu pozostawili u gospodarza, który wrzucił go na strych. Potem z toreb korzystały dzieci, a porwana kurtka przez lata przeleżała nieruszona.

    Poszczególne przedmioty są interesujące nie tylko same w sobie, ale głównie ze względu na związane z nimi historie. Oglądającego dopada fascynujące poczucie, że każdy z tych staroci dawniej komuś służył - rolnikowi w XIX wieku czy niemieckiemu oficerowi na froncie.


    Z demobilu i internetu



    - Lubię dociekać, co działo się dawniej z danym eksponatem - zdradza właściciel muzeum. - Dokładnej historii nie można już dziś odtworzyć, ale często udaje się to w znacznym stopniu. Na przykład polskie bagnety mają numery, na podstawie których można poznać producenta czy rok powstania. Na pruskich z kolei wybite są nazwy pułków, w których były używane. Na tej podstawie można dowiedzieć się, gdzie walczyła dana broń.

    Jak wszystkie te cuda trafiły do Goręczyna? Część to zbiory rodzinne właściciela, inne zostały zakupione z demobilu lub portali internetowych, ale na ogół pochodzą ze złomowisk lub od gospodarzy.

    - Większość eksponatów pochodzi z Kaszub, stąd nazwa muzeum - mówi Sławomir Kamiński. - Niewiele powojennych pozostałości leży jeszcze w ziemi, bo znaleziono je podczas prac polowych. Znajomy kowal ma całą skrzynię bagnetów, których używa jako noży do kopyt. Pewien rolnik podarował mi puszkę od maski gazowej, zachowaną w idealnym stanie, w której on trzymał gwoździe. Większość staroci jest nieużywana i traktowana jak rupiecie, od lat przekładane z kąta w kąt. Gdy ich właściciele dowiadują się, że chciałbym je nie na złom, lecz do muzeum, zwykle ofiarowują mi je za darmo.

    Podobnych historii jest znacznie więcej, by wspomnieć tylko tę o poszukiwaniach zatopionego czołgu. Dyrektor Muzeum Ziemi Kaszubskiej i Sprzętów Militarnych w Goręczynie chętnie opowie je wszystkim, w dowolnym dniu tygodnia.

    b.cirocki@prasa.gda.pl


    Obok kolekcji starych urządzeń rolnych, jak pługi, śrutownik czy kierat, w górę strzela lufa armaty przeciwpancernej

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (5)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    muzeum

    wieslaw (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    sławku tak trzymaj dalej jak moje przekazane eksponaty

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ciekawe jeszcz jedna uwaga

    jerry (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 20 / 8

    KARABIN MASZYNOWY MAXIM ZOSTAŁ SKONSTRUOWANY I STWORZONY NA ZACHODZIE ANIE PRZEZ ROSJAN JAK NAPISANO WYŻEJ UŻYWANY BYŁ JESZCZE W WOJSKU DO LAT -70 I SWOJE ZROBIŁ.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ciekawe ciekawe

    jerry (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 21

    temat nie jest mi obcy należy cenić takich ludzi - posiadam swoja kolekcję modeli samolotów z metalu niemieckich , brytyjskich , radzieckich łusek plotek , odznaczeń , dokumentów , książek -...rozwiń całość

    temat nie jest mi obcy należy cenić takich ludzi - posiadam swoja kolekcję modeli samolotów z metalu niemieckich , brytyjskich , radzieckich łusek plotek , odznaczeń , dokumentów , książek - unikatów warto jest szukać ludzi pamiętających okres wojny i spisywać ich wspomnienia.Pamiętacie kiedyś w szkołach były Izby pamięci historycznej - co się z nimi stało?zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    To trochę nieporozumienie.

    Artur (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 20 / 18

    Nie chce mi się wierzyć, że ktoś w ministerstwie może być tak tępy by pozwolić na nazwanie malutkiego, nikomu nie znanemu muzeum, które w swoich zbiorach ma stos staroci, zebranych bez żadnego...rozwiń całość

    Nie chce mi się wierzyć, że ktoś w ministerstwie może być tak tępy by pozwolić na nazwanie malutkiego, nikomu nie znanemu muzeum, które w swoich zbiorach ma stos staroci, zebranych bez żadnego klucza Muzeum Ziemi Kaszubskiej. Toć jest to nazwa dla największego, najbardziej prestiżowego muzeum na Kaszubach. Przecież mamy kilka muzeów o potężnych zbiorach i one nie pretendują do nazwy Muzeum Ziemi Kaszubskiej, tylko np. Ziemi Kościerskiej, Ziemi Zaborskiej itp. Jeżeli ten Pan, sympatyczny skądinąd i godny zauważenia i pochwały, rzeczywiście dysponuje takim nadaniem imienia, to jest to skandal.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zwiedziłem naprawde ciekawe

    Gość (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Panie Arturze trzeba samemu zobaczyć naprawdę imponującą kolekcję zanim napisze się słowa krytyki, ale to pewnie zazdrosna konkurencja. Byłem w tych Muzeach i swoje zdanie mam, tego co tak Pan...rozwiń całość

    Panie Arturze trzeba samemu zobaczyć naprawdę imponującą kolekcję zanim napisze się słowa krytyki, ale to pewnie zazdrosna konkurencja. Byłem w tych Muzeach i swoje zdanie mam, tego co tak Pan zachwala jedno czy drugie szału nie zrobiło, a tu było co oglądać i posłuchać ciekawą historię. zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo