Muzeum wini księdza, a ksiądz muzeum

Jarosław Zalesiński
Tomasz Korzeniewski, konserwator  kościoła Mariackiego twierdzi, że w bazylice znajduje się 28 zabytków
Tomasz Korzeniewski, konserwator kościoła Mariackiego twierdzi, że w bazylice znajduje się 28 zabytków Grzegorz Mehring
Zagotowało się we wtorek na portalach i stronach internetowych gazet, gdy jeden z tytułów prasowych podał informację, że Muzeum Narodowe w Warszawie poda do sądu parafię bazyliki Mariackiej w Gdańsku. Przedmiotem sporu miało być 18 zabytków (w rzeczywistości jest ich 28), które w latach 90. Muzeum Narodowe przekazało gdańskiemu kościołowi w depozyt. - Ta informacja jest mocno przesadzona - wyjaśnia Katarzyna Wakuła, rzecznik Muzeum Narodowego. - Muzeum wyda w tej sprawie oświadczenie.

Oświadczenie nadeszło do redakcji późnym popołudniem. - Muzeum zależy na polubownym załatwieniu sporu - czytamy w nim.

O sporze pisaliśmy w "Dzienniku Bałtyckim" w grudniu ubiegłego roku. W sumie 28 zabytków było przekazywanych bazylice Mariackiej od 1992 do 2002 roku. Zdaniem muzeum - na mocy umów o przekazaniu w depozyt lub o użyczenie. Ale zdaniem ks. infułata Stanisława Bogdanowicza, proboszcza bazyliki Mariackiej, wyglądało to inaczej. - Dopisywałem własnoręcznie, że przejmuję te dzieła sztuki jako odwieczną i niezbywalną własność bazyliki Mariackiej - wyjaśnia.

Gdy w lipcu 2004 roku minął termin zwrotu dzieł, Muzeum Narodowe zaproponowało przedłużenie umów. Bazylika odmówiła. Z odmową spotkała się także podobna propozycja w 2007 roku.

Ks. Bogdanowicz wychodzi bowiem z założenia, że zabytki są własnością bazyliki, wobec czego nie może akceptować umów o depozytach. W 2010 roku muzeum, jeszcze za dyrekcji Piotra Piotrowskiego, zaproponowało przedłużenie depozytów do 2030 roku.

Na kolejną odmowę odpowiedziało sądowym zawezwaniem do próby ugodowej. Wkrótce potem dyrektor Piotrowski, skonfliktowany z zespołem pracowników, ustąpił ze stanowiska. - Jego następczyni, dyrektor Agnieszka Morawińska, miała rozwiązać ten problem - mówi osoba uczestnicząca w rozmowach między bazyliką i Muzeum Narodowym.

Od kilku już tygodni "Dziennik Bałtycki" stara się o wywiad z dyrektor Muzeum Narodowego Agnieszką Morawińską. - Odpowiedzi prześlemy jutro - deklaruje Katarzyna Wakuła.

Czy Muzeum Narodowe przyjedzie do Gdańska czołgami?

Z ks. infułatem Stanisławem Bogdanowiczem, proboszczem bazyliki Mariackiej, rozmawia Jarosław Zalesiński

Informacja o wystąpieniu przez Muzeum Narodowe na drogę sądową chyba jednak się nie potwierdza.

Kto to w takim razie wymyślił?

Dobre pytanie. Ale czy muzeum nie miałoby podstaw do procesowania się?

Nie ma żadnych podstaw, żeby wyrywać z kościoła zabytki sztuki sakralnej. Te zabytki zostały zagrabione przez komunistyczne władze na podstawie dekretu o majątkach poniemieckich i opuszczonych. My nie zgadzamy się na to, by te zabytki uznawać za majątek niemiecki. Jak muzeum chce je teraz odebrać? Przyjadą czołgami?

Nie sądzę. Muzeum powołuje się na prawo własności i twierdzi, że zabytki w bazylice to tylko depozyty.

Nie ma umów o depozyt. Zarówno wtedy, gdy zabytki były przekazywane za prezydentury pana Wałęsy, czy gdy premierem był pan Oleksy, podpisywaliśmy protokół.

A nie umowy?

Być może dla muzeum to były umowy. Ja na każdym egzemplarzu dopisywałem własnoręcznie, że przejmuję te dzieła sztuki jako odwieczną i niezbywalną własność bazyliki Mariackiej. W takiej formie to podpisywałem.

Ale dla muzeum to są umowy o depozyt lub użyczenie.

Muzeum chyba widziało, co podpisuje. Gdyby nie zgadzało się z moimi adnotacjami, mogłoby podpisu odmówić. Ale podpisało. Więc sprawa nie jest taka ewidentna. My konsekwentnie trzymamy się tego, co podpisaliśmy.

Czy w tych umowach zapisano, że zabytki mają być zwrócone w lipcu 2004 r.?

Ja znalazłem, że to był 2014 rok. Widziałem dzisiaj te dokumenty w telewizji. Znaleźliśmy też list zbiorowy posłów ówczesnej ziemi gdańskiej z podpisem Donalda Tuska. To mi tłumaczy, czemu została odwołana pierwsza rozprawa sądowa i czemu minister prosił o spotkanie.

Który minister? Zdrojewski?

Proponował, żeby wyciszyć tę sprawę, on musi mieć trochę czasu. Jeśli zabytki znajdują się w księgach inwentarzowych muzeum, trzeba je stamtąd wykreślić i przenieść własność na bazylikę.

Jak ten spór rozstrzygnąć ostatecznie?

Z mojego i gdańszczan punktu widzenia muzeum powinno oddać nam resztę zabytków.

Przeczytaj także

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
marian

no to moze organy z katedry oliwskiej i z kosciola we fromborku oraz wszystkie obrazy z kosciolow krakowskich i innych w polsce przeniesc do muzeum (albo sprywatyzowac). pamietajcie ze koscioly to tez zabytki kultury narodowej jezdzilem po swiecie indie, hiszpania, wlochy, niemcy usa i nigdzie nie ma takich praktyk by zabytki z kosciolow przenosic do muzeow wyraznie mi to pachnie przystapieniem pewnych nazwijmy to "grup" ludzi do walki z kosciolem, ale im sie to nie uda.

K
Kaszebe

Nieważne co na umowie użyczenia dopisał sobie ksiądz proboszcz.Zabytki kultury narodowej muszą być odpowiednio zabezpieczone,chronione i konserwowane.To nie prywatna własność proboszcza.Jeżeli trzeba ozdobić kościół niech zawisną tam repliki.

-jk

co Ty piszesz człowieku,broni Ci ktoś oglądać te dzieła w kościele???

E
Elche

Polska to bogaty kraj. Tysiąc lat go rozkradają i jeszcze jest co kraść.

B
Bolko z POmorza

A kto chodzi do tego Muzeum Narodowego. Wsadziliby to do skrzyni i zamknęli gdzieś w magazynie. Zachłanność urzędasów nie ma granic.

Dodaj ogłoszenie