MŚ 2018. Polska - Dania. Wokół meczu: Horror dla teatralnej widowni

SK
Atmosfera na meczu Polska - Dania była gorąca, a kibice przeżyli horror z happy endem Szymon Starnawski / Polska Press
Jeśli ktokolwiek myślał, że wpadka w Kazachstanie spowoduje osłabienie mody na reprezentację, że wrócą stare demony przeszłości i ludzie będą woleli zostać w domach, to był w grubym błędzie. Wypełniony po brzegi Narodowy był w sobotę świadkiem kolejnego horroru pod patronatem polskich piłkarzy. Na całe szczęście - zakończonego happy endem.

Już dobre półtorej godziny przed meczem wokół stadionu zebrały się tłumy. Masa autobusów, ogrom samochodów, pełno roześmianych dzieciaków z wymalowanymi w biało-czerwone barwy buźkami. Na każdym kroku w promieniu 200 metrów od stadionu możliwość kupienia koszulki, szalika, czapki i każdego wymyślonego dotychczas gadżetu w narodowych kolorach. Bazary oficjalnie rozłożone, te nieco mniej oficjalne samochodowe, a także... podróżne, czyli przemieszczający się między kibicami handlarze z wypchanymi po brzegi torbami. Krótko mówiąc: w okolicach Narodowego mijałeś człowieka w szaliku albo człowieka, który ten szalik będzie chciał Ci sprzedać. Cena oczywiście sztywna, kręcąca się zazwyczaj w okolicy 20 zł/szt., ale dla wprawionych w bojach kupców do spokojnej negocjacji.

- Panie kochany, dwa za trzy dyszki.
- Nie ma szans, 35.

(minutę później)

- Panie, ostatni raz przychodzę. Dwa szaliczki za trzy dyszki.
- Dobra, niech stracę.

I tak co chwilę. Wejście na sam obiekt - zupełnie BEZPROBLEMOWE. W ciągu zaledwie kilku minut przedostałem się spod bramy stadionu prościutko na nasz sektor. Wielka w tym zasługa ogromnej liczby bramek dla kibiców, która w nieprawdopodobny sposób usprawnia wejście na obiekt. I nie przeszkadza w tym nawet fakt, że dosłownie co kawałek kibice przystają, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie ze Stadionem Narodowym w tle.

Atmosfera na meczu Polska - Dania była gorąca, a kibice przeżyli horror z happy endem
Atmosfera na meczu Polska - Dania była gorąca, a kibice przeżyli horror z happy endem Szymon Starnawski / Polska Press

Jako że w naszym języku brakuje określenia "wprawionych w horrorach polskich kibiców", to kolejny raz musieliśmy radzić sobie z nieprawdopodobnymi emocjami i do ostatniego gwizdka drżeć o wynik. Już w przerwie, po dwubramkowej przewadze, każdy miał przed oczami Kazachstan (a nawet jak nie miał, to siedzący obok szybko mu ten obraz przywołał). Tym razem miało jednak nie dojść do powtórki. Podopieczni Adama Nawałki mieli wyjść na drugą połowę i wykorzystać nauki pobrane w Astanie. Ogromna była więc radość kibiców, gdy Lewy tuż po przerwie po raz trzeci wpakował piłkę do siatki i - wydawało się - wybił Duńczykom futbol z głowy...

Atmosfera na meczu Polska - Dania była gorąca, a kibice przeżyli horror z happy endem
Atmosfera na meczu Polska - Dania była gorąca, a kibice przeżyli horror z happy endem Szymon Starnawski / Polska Press

A później nastała cisza. Cisza, jakiej na stadionie przez wszystkie lata mojej obecności jeszcze nie doświadczyłem. Cisza wręcz przerażająca. Konsternacja absolutna. - Co jest, kur...!? - dało się słyszeć z lewej. - O co, do cholery, chodzi!? - dochodziło z prawej. - Co tam się, kur... stało!? - to już starszy dziadzio z góry. A ja nie wiedziałem, bo Glik zrobił coś, czego Glik po prostu nie robi. Glik popełnił błąd, zapakował samobója (przepięknego, to fakt) i podłączył jeszcze kilkadziesiąt sekund wcześniej zupełnie zrezygnowanych rywali pod prąd. Później drugi gol, też kompletnie z niczego. I szok tych 56 tysięcy kibiców, z którego udało się wyjść dopiero po kilku minutach, gdy po trybunach potoczyło się gromkie "Jesteśmy z Wami, Polacy, jesteśmy z Wami! Szczęście w nieszczęściu, że poza podniesieniem temperatury na Stadionie (w sumie dzięki, bo było trochę zimno), nic gorszego się z tego nie urodziło.

Meczu szczegółowo opisywać nie ma sensu, bo przed telewizorami widzieliście go lepiej, niż ja. Zaś co do samej atmosfery, to muszę przyznać jedno - zmienił się profil klienta stadionu. Tak to dzisiaj trzeba nazwać. Czasy nieustającego, żywiołowego dopingu minęły, więc jeśli ktoś szukał tego typu kibicowskich wrażeń w ten sobotni wieczór, to mocno się rozczarował. Stadionowy kibic zmienił się w klienta i z biznesowego punktu widzenia nikt rozpaczał nie będzie. Klient zapłaci spore pieniądze za bilet, do tego dokupi zapiekankę i napój, a w przerwie wykona kolejną rundkę po zaopatrzenie do działu gastronomii. Spotkałem zresztą dwóch takich delikwentów wczoraj - wrócili na drugą połowę lekko spóźnieni i jak spojrzeli na tablicę wyników, to nawet hot-dogi nie poprawiły im humorów...

Atmosfera na meczu Polska - Dania była gorąca, a kibice przeżyli horror z happy endem
Atmosfera na meczu Polska - Dania była gorąca, a kibice przeżyli horror z happy endem Szymon Starnawski / Polska Press

Wracając do tematu - zmierzamy chyba na meczach reprezentacji w kierunku hiszpańskiego modelu kibicowania. Raczej na siedząco, ze sporadycznymi zrywami i okolicznościową przyśpiewką zaintonowaną przez tych nieco bardziej rozgrzanych procentami. Dzisiejszy kibic zajmuje się meczem, dyskutuje o nim, zrobi kilka zdjęć, wytłumaczy dziewczynie, że nie zobaczy Pazdana, bo leczy uraz, a ten z "16" to ten sam Błaszczykowski, który karnego Portugalii nie strzelił. Dzisiejszy kibic poprosi łysego w szaliku, żeby usiadł, bo mu zasłania murawę (łysy z mojego sektora doradził panu zmianę miejsca, skoro odczuwa takie niedogodności - tylko w trochę innych słowach...) Ogółem - mniej w tym wszystkim piłkarskiego, kibicowskiego romantyzmu z dawnych lat. Czy jest to zmiana na lepsze? Nie wiem. Wszyscy, z którymi rozmawiałem po meczu mówili zgodnie: przydałby się ktoś, kto nakręcałby cały ten doping, bo momentami było po prostu nudno. Trzy rodzaje przyśpiewek na 90 minut (o ile za takową uznać również skandowanie "Polska, Polska") to jednak za mało, by porwać tłum. Zmiana na trybunach jednak nastąpiła i wydaje się, że raczej będzie postępować w kierunku "teatru", niż znanego z ligowych boisk nieustającego dopingu.

Zobacz także:

Memy o Polska - Dania: Pojawia się i znika, taka rola Grosika! [GALERIA]
VIPy na meczu Polska - Dania [ZDJĘCIA]
Zdjęcia z meczu Polska - Dania [GALERIA]

MŚ 2018 w GOL24

Więcej o MŚ 2018 - newsy, wyniki, terminarze, tabele

Te stadiony powstaną niebawem w Polsce [GALERIA]

Najlepsze piłkarskie newsy - polub nas!

Wideo

Materiał oryginalny: MŚ 2018. Polska - Dania. Wokół meczu: Horror dla teatralnej widowni - Gol24

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
DAWid
Tak to wyglądało właśnie, brak zorganizowanych którzy by poprowadzili doping, no ale jesli na trybunie zasiada elita z banku sponsora i ma 600 miejsc tak to wyglada nic sie nie poradzi.
H
HUSARIA
Dobrze że ktoś o tym problemie napisał, kiedyś na śląskim przeciwnicy się czuli jak w juaskini lwa a naszych ten doping niósł, z tego byliśmy znani w europie, husaria, to nasze i należy to chwalić i promować a nie się wstydzić bo media zrobiły wizerunek złego kibica panie Boniek, POWRÓT ATMOSFERY, HUSARIA!!!
m
mar
jw
[S]
Myślałem że tylko ja zauważyłem spadek pod względem atmosfery na trybunach.Ludzie już nie przeżywają tak jak dawniej meczu, co w skutkach skutkuję że kibic przed tv słyszy tylko gwizdy i jakieś nie równe od czasu do czasu przyśpiewki , nie wiem czy to wina cen biletów,miejsc odbywania się meczy ale na pewno dawniej z przyjemnością spoglądało się na trybuny i czuło tą kibicowską siłę rodaków.
Dodaj ogłoszenie