reklama

Możemy wejść nawet do Unii Europejskiej, a ofiary nadal traktowane są u nas jak ofiary

Jarosław PopekZaktualizowano 
Piszemy dziś o sprawie lekarza, który być może zawinił, stawiając złą diagnozę, czym mógł doprowadzić do śmierci swojego pacjenta. Piszę "być może", bo lekarz nie dał prokuraturze szansy, by mogła mu przedstawić zarzuty. A może to właśnie dzięki prokuraturze tych zarzutów nie usłyszał?

Prokurator bowiem grzecznie zapraszał lekarza do siebie, ten równie grzecznie odmawiał, zasłaniając się zwolnieniem, nomen omen, lekarskim, i taka zabawa w kotka i myszkę trwała kilka miesięcy. Kiedy wreszcie lekarz szczęśliwie wyzdrowiał - zniknął. Być może pojechał do wód, by ratować resztki nadszarpniętego zdrowia. A być może po prostu uciekł, by po raz kolejny zagrać na nosie śledczym, a teraz siedzi w ciepłym kraju i śmieje się z tej całej sytuacji. Prokurator, jak to prokurator - przekazał sprawę dalej, teraz lekarza poszukiwać będzie policja. Tymczasem sprawa na razie wylądowała na półce.

A co z rodziną mężczyzny, który (być może) z powodu lekarskiego błędu umarł?

Rodzina czeka. Rodzina się martwi, że nigdy nie znajdzie sprawiedliwości. Rodzina nie rozumie działania prokuratora, który miał mnóstwo czasu, by lekarzowi zarzuty przedstawić, a tego nie zrobił. Rodzina się dziwi, że w naszym kraju nie każdy traktowany jest wobec prawa równo. Bo gdyby lekarz popełnił zbrodnię korupcji, pewnie by siedział. A on po prostu (być może) popełnił błąd. I mniej istotne to, że ten błąd mógł doprowadzić do śmierci człowieka. Paragraf jest paragraf. Rodzina straciła bliskiego człowieka, ale lekarz, który (być może) się do tego przyczynił, bawi się (być może) na wolności.

A ja nawet w komentarzu nie mogę przypisać lekarzowi winy, bo obowiązujące w Polsce prawo nie pozwala na ferowanie wyroków przed wyrokiem sądowym, a co dopiero przed postawieniem zarzutów!
A rodzina zmarłego może się tylko uzbroić w cierpliwość. Gdy się okaże, że lekarza odnaleźć nie można, może wziąć sprawy w swoje ręce, znaleźć go i wzorem pewnego Polaka z Francji - porwać, przywieźć do Polski i porzucić przed sądem.

Może wtedy prokurator odkopie teczkę, postawi zarzuty lekarzowi i, przy okazji, rodzinie. Bo porywanie ludzi jest przestępstwem. Karanym srożej niż doprowadzenie do czyjejś śmierci.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

x
xyz

Prokuratura już w czerwcu postawiła lekarzowi zarzuty. Proszę sprawdzić.

Dodaj ogłoszenie