Morscy ratownicy z obniżką pensji. Krzysztof Dośla z "S": To bardzo smutne, odwracają się od SAR plecami

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Morscy ratownicy Służby SAR od maja zarabiają o 5 proc. mniej. Wiadomość jest szokująca, bo ludzie ratujący życie na morzu w Polsce od lat zarabiają skandalicznie mało. - Prawdopodobnie jesteśmy jedyną w naszym kraju budżetową grupą zawodową, która zamiast podwyżek, ma obniżone wynagrodzenie - piszą przedstawiciele związków zawodowych skupiających pracowników Służby SAR. Służba SAR
Morscy ratownicy Służby SAR od maja zarabiają o 5 proc. mniej. Wiadomość jest szokująca, bo ludzie ratujący życie na morzu w Polsce od lat zarabiają skandalicznie mało. - Prawdopodobnie jesteśmy jedyną w naszym kraju budżetową grupą zawodową, która zamiast podwyżek, ma obniżone wynagrodzenie - piszą przedstawiciele związków zawodowych skupiających pracowników Służby SAR.

Od maja pracownicy Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa (zwaną służbą SAR), zarabiają o 5 proc. mniej. Dyrekcja jednostki zdecydowała o obcięciu dodatku motywacyjnego dla wszystkich pracowników, bez wyjątku. Tłumaczy tę decyzję zmniejszeniem budżetu dla SAR-u o niemal pół miliona złotych funduszu na płace. - Nie było innego wyjścia - tłumaczą w SAR.

Związkowcy Służby decyzję nazywają niedopuszczalną i skandaliczną. Do mediów przesłali pismo zatytułowane "Protest".

- Państwo polskie oszczędza na bezpieczeństwie ludzi pracujących na morzu i korzystających z rekreacji na Bałtyku. Jak długo rząd, osoby sprawujące władzę będą ignorowały problemy, głównie płacowe, pracowników Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa? Czy można oszczędzać na bezpieczeństwie? - pytają w liście m.in. Dariusz Słomiński, przewodniczący Solidarności Morskich Służb i Przedsiębiorstw Ratowniczych i Andrzej Hirsch, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Oficerów i Marynarzy.

Podkreślają jednocześnie, że czynnego protestu polscy ratownicy morscy nie podejmą.

- My nie możemy naszego poirytowania wyrażać za pomocą strajku, ponieważ niesienie pomocy jest dla nas najważniejsze - podkreślają związkowcy SAR-u. - Nie potrafilibyśmy zostawić osoby będącej w potrzebie bez pomocy. Domagamy się jednak, byśmy za naszą niebezpieczną pracę byli godnie wynagradzani. Dziś, zamiast podwyżek, dowiadujemy się o obniżce.

Przypomnijmy, problem niskich uposażeń morskich ratowników w Polsce wydaje się być "niezałatwialny". Kilka lat temu ratownicy wyliczyli, że zarabiają mniej niż "kasjerki w markecie". Dziś stawka bazowa dla ratownika w Ustce (aktualne ogłoszenie o naborze) to 3 tys. 050 zl brutto. - Płaca marynarzy, oficerów, ratowników i pracowników administracji są na bardzo niskim poziomie, a niektórych wręcz na poziomie najniższej płacy krajowej - podkreślają związkowcy.

- Temat wynagrodzeń pracowników SAR jest stały. Mam wrażenie, że nasze państwo stanęło bokiem do Służby SAR. To jest przykre, ale nie wiem czy są inne słowa by określić obecną sytuację - mówi Krzysztof Dośla, przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność". - W tej sprawie Krajowa Sekcja Morska "S" zabierała głos kierując pisma do ministra infrastruktury. Będziemy ten głos nadal wzmacniać. Na pewno tej kwestii nie zostawimy. Jakiś czas temu proponowałem kolegom z SAR, by razem z pracownikami podjęli działania, które by potrząsnęły decydentami. Rozumiem etos morskiego ratownika, oni działania odmówić nie mogą, ale w ich sytuacji okazanie niezadowolenia na zewnątrz wydaje się nieodzowne.

Związkowcy SAR-u mówią, że obietnice podwyżek w 2018 r. nigdy nie zostały zrealizowane. Mają żal, bo straż pożarna, policja, straż graniczna czy wojsko podwyżki otrzymuje. Informują o bezowocnych rozmowach z Ministerstwem Infrastruktury, któremu Służba podlega. Płace pozostają na niskim poziomie. A to jest zagrożenie dla funkcjonowania polskiego SAR-u.

- Taka sytuacja powoduje brak zainteresowania pracą w ratownictwie morskim, odchodzenie za chlebem doświadczonych, wieloletnich pracowników i jednocześnie stały wzrost średniego wieku ludzi, którzy ratują innych na morzu. Np. średnia wieku w grupie starszych mechaników to ponad 60 lat, a 36 proc. zatrudnionych w tej grupie zawodowej jest w wieku emerytalnym - są wśród nich osoby w wieku 70 lat - informują związkowcy.

W SAR mówią, że teraz piłeczka jest po stronie ministerstwa. Zapytaliśmy MI o pomysł na rozwiązanie problemu. Resort obiecał odpowiedzieć po długim weekendzie.

Zaznaczmy, w 2020 r. upadł plan włączenia Służby SAR w strukturę Urzędów Morskich, autorstwa Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej kierowanego przez Marka Gróbarczyka. Projekt ten miał sprawić, że pensje ratowników morskich zaczęłyby rosnąć. Po likwidacji ministerstwa, i przejęciu jego zadań przez MI, plan budzący z wielu względów kontrowersje, upadł.

- Od tamtego projektu minął ponad rok i kwestii wynagrodzeń i inwestycji w jednostki pływające nadal nic się nie dzieje. Wygląda to tak, jakby nikomu nie zależało na tej Służbie. A przypomnę, że jej sprawne działanie jest wymogiem międzynarodowych konwencji, które Polska podpisała. Cała ta sytuacja dowodzi słabości ministerstwa. Mam nadzieję, że mimo wszystko uda się tę trudną sytuację naprawić - mówi Krzysztof Dośla.

Przypomnijmy, w marcu tego roku, gdy wypłatom morskich ratowników poświęcono posiedzenie sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej Marek Gróbarczyk przyznał, że resort "doraźnie" poprawia kwestię wynagrodzeń za pomocą dodatków do pensji. Wg wiceministra infrastruktury, średnia wynagrodzeń w SAR (biorąc pod uwagę pracowników lądowych i morskich) wyniosła 5,3 tys. zł brutto. Dodał, że ratunkiem dla niedoinwestowanej MSPiR, zarówno w sferze modernizacji floty jak i niskich uposażeń morskich ratowników ma być wieloletni plan inwestycyjny, który miałby trafić wkrótce pod obrady Sejmu.

Sprawa SAR ma także swoje polityczne odbicie.

- Zarobki załóg statków ratowniczych SAR, naszych "frontowców", powinny być na poziomie komercyjnej branży morskiej, czyli znacznie wyższe niż najniższa krajowa płaca. Tak musi być, jeśli wymagamy od tych ludzi profesjonalizmu - mówił w marcu tego roku poseł Michał Urbaniak z Konfederacji.

- Braki kadrowe, przestarzały sprzęt, brak odpowiednich statków ratowniczych, obniżka wynagrodzenia to tylko niektóre z problemów jakie dotyczą Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa - mówi poseł Lewicy Marek Rutka. - Likwidacja Urzędu Morskiego w Słupsku, wstrzymane budowy statku ratowniczego, stępki za miliony złotych, niewytłumaczalne decyzje kadrowe - to tylko część przykładów pokazujących jak Rząd Zjednoczonej Prawicy lekceważąco traktuje bezpieczeństwo obywatelek i obywateli na Morzu Bałtyckim. Jako Poseł ziemi pomorskiej nie zgadzam się na to.

Zaznaczmy, w służbie SAR zatrudnionych jest obecnie ok. 300 osób oraz prawie 100 ochotników, współpracujących ze stacjami brzegowymi. Jednostka dysponuje jednostkami pływającymi, w tym statkami i mniejszymi jednostkami ratowniczymi oraz statkami do zwalczania zanieczyszczeń. Jej zadaniem jest ratowanie życia na morzu i walka z zagrożeniami dla środowiska w polskiej strefie odpowiedzialności SAR. - Zadanie mamy niezwykle trudne i bardzo odpowiedzialne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa polskiego - mówią morscy ratownicy.

Co dziesiąty Polak kupuje podróbki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie