Moje gratulacje, panie Grzegorzu Lato!

    Moje gratulacje, panie Grzegorzu Lato!

    Jarosław Popek, sekretarz redakcji

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Minister Drzewiecki poległ w sporze z piłkarskimi cwaniakami, a teraz powinien przebrać się w worek pokutny i pomaszerować, gdzie go nogi poniosą.
    Jeszcze w poniedziałek do południa zaciskałem za niego kciuki. Chciałem, by nie dał się omamić kolejnym obietnicom "działaczy piłkarskich", którzy mogliby mu obiecać Niderlandy, by tylko utrzymać swoje stołki.

    A dokładniej - nie o stołki tu chodzi, ale o ogromną kasę. Niestety. Minister poddał się bez walki. Bo tak: wycofał kuratora (1:0 dla PZPN), przywrócony został stary zarząd (2:0 dla PZPN), nie rozliczono winnych zaniedbań i korupcji w piłce (3:0 dla PZPN) i koniec meczu.

    Co bowiem ma do gadania komisja, która będzie "monitorować wybory w związku"? Przecież nikt nie twierdzi, że wybory będą sfałszowane. Wręcz przeciwnie - już teraz przecież wiadomo, kto wygra. Dlatego teraz już, jako jeden z pierwszych w Polsce, gratuluję Grzegorzowi Lacie, nowemu prezesowi Polskiego Związku Piłki Nożnej. Bo to, że Lato wygra, jest dla mnie bezsporne.

    Ten absolutnie wybitny piłkarz, mierny trener, były beznadziejny parlamentarzysta SLD może liczyć na poparcie większości piłkarskich działaczy, z których wielu pamięta jeszcze czasy, gdy Lato zaczynał grać w piłkę na podwórku. "Leśne dziadki", zakorzenieni w czasach komunizmu, nie pozwolą na to, by ich szefem został ktoś, kto mógłby wysłać ich na zasłużone emerytury.

    Lato będzie tragedią dla polskiej piłki. Nic się nie zmieni, a pewnie będzie jeszcze gorzej, bo pan Grzegorz nie sprawia wrażenia, jakby rozumiał potrzeby współczesnego, nowoczesnego związku sportowego - zatrudniającego menedżerów, prawdziwych fachowców od zdobywania pieniędzy i marketingu. Lato na przykład ma ochotę natychmiast wyrzucić Leo Beenhakkera, by zatrudnić któregoś ze swoich kolegów, od lat nienotujących żadnego sukcesu.

    Lato także nie rozprawi się z korupcją w piłce, bo jest jednym z wyznawców teorii, że w PZPN korupcji nie było! A wybierze go m.in. szef pomorskiego związku Henryk Klocek, przez wiele osób oskarżany o to, że brał udział w korupcyjnym procederze.

    Za całe zło, które od dziś dziać się będzie w polskiej piłce, odpowiadać będzie także minister Drzewiecki. Bo jeśli powiedziało się "a", trzeba powiedzieć "b". A minister i jego polityczni mocodawcy przestraszyli się. I to kogo? Ponadnarodowej organizacji, która ma gdzieś ministra Drzewieckiego, premiera Tuska, a nawet Polskę, bo ich jedynym partnerem jest uwikłany w brudne interesy PZPN.

    Czy minister zdaje sobie sprawę z tego, że zawiódł nadzieję tej części społeczeństwa (według sondaży od 60 do 80 proc.), która chciała zmian za wszelką cenę? Mam nadzieję, że tak, i że wyciągnie z tego wnioski.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo