Mobbing w sądzie w Wejherowie? Sprawę bada inspekcja pracy

Szymon ZiębaZaktualizowano 
Po naszej publikacji sprawą mobbingu, do którego miało dojść w Sądzie Rejonowym w Wejherowie, zajęła się inspekcja pracy. Jedna z urzędniczek zarzuca swojej byłej przełożonej mobbing, który zrujnował jej zdrowie i - jak mówi kobieta - doprowadził do zwolnienia z pracy.

- Potwierdzam, że inspektor rozpoczął kontrolę w Sądzie Rejonowym w Wejherowie. Sprawdzane jest między innymi to, w jaki sposób wykonywane są procedury antymobbingowe oraz czy przestrzegane są przepisy kodeksu pracy w sprawie rozwiązywania umów - informuje Jolanta Zedlewska rzecznik prasowy Okręgowego Inspektoratu Pracy w Gdańsku.

Rzeczniczka podkreśla, że bezpośrednim impulsem do podjęcia działań sprawdzających w wejherowskiej placówce, była publikacja „Dziennika Bałtyckiego”.

Czytaj więcej na ten temat: Urzędniczka wejherowskiego sądu zarzuca przełożonej mobbing

Wedle słów pani Katarzyny, urzędniczki Sądu Rejonowego w Wejherowie, była przewodnicząca wydziału, w którym pracowała, stosowała wobec niej mobbing. - Doprowadziło to do tego, że podupadłam na zdrowiu. Miałam stany lękowe, bałam się przychodzić do pracy. W pewnym momencie doznałam porażenia nerwu twarzowego po stronie lewej - tłumaczyła kobieta.

W efekcie pani Katarzyna trafiła na zwolnienie lekarskie. Przebywała na nim - jak mówi - ponad 170 dni.

- Kiedy po kolejnym wróciłam do pracy, usłyszałam, że narażam sąd na straty. Wręczono mi wypowiedzenie - opowiada.

Na zwolnienie urzędniczki nie zgodził się związek zawodowy. Mimo to kobieta otrzymała wypowiedzenie, którego przyczyną były „ częste i długo-trwałe nieobecności pracownika w pracy powodujące dezorganizację i niepozwalające na osiągnięcie celu zamierzonego w umowie o pracę oraz powodujące dodatkowe koszty pracy”.

Sędzia Ewa Kruk, prezes Sądu Rejonowego w Wejherowie podkreślała w nadesłanym do naszej redakcji oświadczeniu, że przeprowadzone na przełomie roku 2013 i 2014 „czynności w Sądzie Rejonowym w Wejherowie” nie wskazały, aby w wydziale istniało zjawisko mobbingu. Swoje stanowisko podtrzymała w kolejnym piśmie, które przekazała nam we wtorek, 2 listopada 2015 r.

szymon.zieba@polskapress.pl

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zwykły człowiek

Ciekawe, jakie procedury zastosowano, aby wyjaśnić sygnały docierające od pracowników o mobbingu? Z pewnością dyrektor sądu, nie pozostawił sprawy do rozstrzygnięcia sędzi Kruk? Bo gdyby tak było to prezes sądu w Wejherowie, sędzia Kruk byłaby sędzią we własnej sprawie a to jak wiadomo nie mogłoby się skończyć stwierdzeniem innym od, cytując „przeprowadzone na przełomie roku 2013 i 2014 „czynności w Sądzie Rejonowym w Wejherowie” nie wskazały, aby w wydziale istniało zjawisko mobbingu”. Swoją drogą ciekawe, czemu się wypowiada prezes sądu a nie dyrektor, któremu w sądach podlegają sprawy kadrowe?

Czytając w artykule uzasadnienie zwolnienia od razu rzucają się w oczy dwie rzeczy. Pierwsza z nich to wyjątkowo zła wola pracodawcy. Myślę, że warto zainteresować się tym czyją córką lub żoną jest osoba, do której kierowano zarzut o stosowanie mobbingu w stosunku do pracowników. W takich miejscach często pracują całe rodziny tworząc koła wzajemnej adoracji. Jeśli jesteś spoza tego kręgu to jesteś nikim. Może to rzuci światło skąd wzięła się ta zła wola pracodawcy?

Druga sprawa, to skutek, którego doświadczył pracodawca w wyniku nieobecności pracownika, do których przyczynił się sam pracodawca swoją indolencją po otrzymaniu sygnałów o mobbingu. Poniesione straty w urzędzie, instytucji jaką jest sąd są czymś ulotnym, niematerialnym. Brzmi to niewiarygodnie, niepoważnie, mówiąc kolokwialnie po prostu śmiesznie. Samo powoływanie się na tego typu rzeczy może świadczyć o drugim dnie całej sprawy. A twierdząc, że praca była zdezorganizowana pani Kruk sama sobie wystawia ocenę. Co to za szef, który nie potrafi zorganizować pracy w zespole podczas nieobecności pracownika?

Pani Katarzyno trzymam za panią kciuki. Proszę się nie dać. W życiu się wszystko zmienia, niedługo będzie nowy minister sprawiedliwości, nowy rzecznik praw obywatelskich a i pani Kruk nie będzie wiecznie prezesem. Życzę zdrowia i serdecznie pozdrawiam.

W
Wtajemniczony

Pracownicy boją sie tam chodzić do pracy i ogólnie na jakiekolwiek zwolnienia,bo boją sie o pracę.. Wymądrzają się tam ludzie,którzy mają "plecy".. Współczuje tej Pani,że doznała takiego zjawiska jakim jest mobbing.. Trzymam za nią kciuki..

Dodaj ogłoszenie