MMTS Kwidzyn pokonał Górnik Zabrze

Rafał Cybulski
Fot. Piotr Krzyzanowski/Polskapresse
Wprawdzie Sebastian Suchowicz i Robert Orzechowski od kilku miesięcy nie grają już w MMTS, ale wciąż przynoszą byłemu klubowi szczęście. Tydzień temu korzystając z wolnego dnia wybrali się do Opola na mecz kwidzynian z Gwardią i ci po trzech porażkach z rzędu wreszcie wygrali. Natomiast w niedzielę "Suchy" i "Orzech" przyjechali do Kwidzyna ze swoim nowym zespołem, Górnikiem Zabrze i MMTS znów wygrał.

Podopieczni Krzysztofa Kotwickiego pokonali faworyzowany zespół ze Śląska 35:30 (17:16). Choć przed tym sezonem klub z Zabrza poczynił zakupy o których wszystkie inne kluby, poza Vive i Wisłą, mogą jedynie pomarzyć, to nie po raz pierwszy okazało się, że same nazwiska nie grają.

Początek meczu należał do gości. Po 8 minutach zabrzanie prowadzili 4:2, a po 13 - 7:5. MMTS w miarę upływu czasu grał jednak coraz lepiej i najpierw odrobił straty, a potem wypracował sobie trzybramkową przewagę. W 25 min. było 17:14 dla gospodarzy, ale jeszcze przed przerwą rywale zniwelowali straty do jednego gola.

Początek drugiej połowy znów należał do Górnika. W ciągu 6 minut podopieczni Szweda Patrika Liljestranda zdobyli cztery gole tracąc tylko jednego i odzyskali prowadzenie. A gdy w 41 min. kwidzynianie przegrywali już 21:24 wydawało się, że niespodzianki nie będzie. MMTS jednak nie spasował i zdobywając cztery gole z rzędu, znów objął prowadzenie.

Kluczowym momentem meczu była chyba czerwona kartka dla Michała Kubisztala. W 43 min. reprezentant Polski przerwał kontrę MMTS uderzając w twarz wychodzącego na czystą pozycję Adriana Nogowskiego i po chwili musiał opuścić boisko. Zagranie raczej nie było celowe, bo zabrzanin po prostu nie trafił w piłkę, ale decyzja sędziów jak najbardziej słuszna.

W ostatnim kwadransie MMTS cały czas był minimalnie górą, ale niemal do samego końca przewaga gospodarzy oscylowała wokół 1-2 bramek. W 52 min. kwidzynianie wygrywali 30:29, ale sędziowie, w kontrowersyjnych okolicznościach, odesłali na ławkę kar Michała Daszka i podyktowali rzut karny przeciwko gospodarzom.

- Ta decyzja sędziów jest dla mnie niezrozumiała, bo walcząc o piłkę nie faulowałem Bartłomieja Tomczaka - zarzekał się po meczu Daszek, który w drugiej połowie seriami zdobywał gole dla MMTS.

Na linii 7 metrów stanął Mariusz Jurasik, który w tym momencie miał już na koncie 11 goli, ale kolejnego nie zdobył, bo udaną interwencją, nie pierwszą w tym meczu, popisał się Krzysztof Szczecina. Jego obrona dodała skrzydeł gospodarzom, którzy znów zdobyli 4 gole z rzędu i w końcówce rozbili zabrzan.

- Nie czuję się bohaterem, bo wszyscy zagrali dziś dobrze, ale cieszę się, że moje udane interwencje pomogły drużynie wygrać mecz - podsumował bramkarz, który obronił 3 rzuty karne.

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie