Mistrzowie są do kopiowania

Tomasz Rozwadowski
Już w przyszły poniedziałek w hali Ergo Arena, na granicy Gdańska i Sopotu, wystąpi Australian Pink Floyd Show. Zespół słynie z tego, że nie gra ani jednej własnej nuty, jego misją jest jak najwierniejsze imitowanie muzyki i scenicznych widowisk legendarnych brytyjskich Pink Floyd. "Dwie stówy za podróbkę?" to najważniejszy zarzut rozgniewanych internautów sformułowany w sposób delikatny. (Dla równowagi dodam, że jest w sieci wiele głosów zadowolonych i wyczekujących).

Bardzo chętnie bym zaprosił fanów na koncert oryginalnych Floydów, ale tego zespołu już nie ma, nie istnieje od wielu lat, a jego reaktywacja w oryginalnym składzie jest niemożliwa z powodu śmierci pianisty Richarda Wrighta.

Wielkie przeboje Pink Floyd zabrzmią w hali Ergo Arena - konkurs

Po drugie, Australian Pink Floyd Show naśladuje autorów "Wish You Were Here" już od 1988 roku i udaje mu się to tak znakomicie, że z podrzędnych bud z wyszynkiem dotarł do wielkich hal i sal koncertowych. Dobrą robotę szanować należy. Po trzecie, w Polsce nie ma chyba zespołu otoczonego większym kultem, najmłodsi fani mogą usłyszeć nagrania idoli nie tylko od rodziców, ale nawet od dziadków. Ich nie trzeba namawiać do przyjazdu do Ergo Areny. Po czwarte i ostatnie, istnieje doskonały sposób na obronę czystości spuścizny geniuszy z Cambridge, mianowicie zamknięcie się w zaciszu chałupy z koncertowym DVD i porządnym zestawem kina domowego. Spotkanie z prawdziwymi Floydami tylko w cenie prądu!

Balet "Jezioro łabędzie" Piotra Czajkowskiego można zobaczyć w Teatrze Wielkim w Moskwie w choreografii sprzed 150 lat. Muzykę dawną (czyli od średniowiecza do klasycyzmu) wykonuje się bardzo często na instrumentach z epoki lub ich rekonstrukcjach. Jazzowa orkiestra Glenna Millera jeździ po całym świecie, grając aranżacje napisane przez, nieżyjącego od 1944 roku, założyciela. Elvis Presley, Jimi Hendrix, John Lennon wciąż wydają nowe płyty, choć ostatni z wymienionych, z najkrótszym stażem w zaświatach, zginął tragicznie w 1981 roku! Chcemy czy nie, każda nowość prędzej czy później stanie się historią - taki los spotkał także dorobek Pink Floyd. Z tego, że jest wciąż żywy dla fanów, nie został zapomniany, należy się tylko cieszyć. Dzięki takim formacjom jak Australian Pink Floyd Show miłośnicy rocka mają poczucie ciągłości, mogąc jednego dnia usłyszeć na koncercie muzykę najnowszą, graną przez nastolatków, a następnego pójść do luksusowego skansenu. Co w tym złego?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.