Mistrzowie Polski zwyciężyli w Słupsku

Patryk Kurkowski
Asseco Prokom wygrało drugi mecz z Energą Czarnymi
Asseco Prokom wygrało drugi mecz z Energą Czarnymi pp
Ależ dreszczowiec w Słupsku! Niewiele ponad minutę przed końcem wszyscy dopisywali wygraną na konto gości, ale Energa Czarni pokazali charakter i dzielnie walczyli do końca.

Obrońcy tytułu przez wiele minut byli zagubieni. Szczelny blok defensywny postawiony przez słupszczan skutecznie uniemożliwiał im dotarcie w pole trzech sekund, a próby z dystansu kończyły się w większości przypadków niewypałem. Zatem gospodarze znaleźli się w komfortowej sytuacji, bo gra toczyła się pod ich dyktando. Miejscowi nastawili się na szybkie przejścia do ataku, ale piłką operowali głównie obwodowi. Pod koszem ani Ermin Jazvin, ani Paweł Leończyk, a zwłaszcza Bryan Davis nie mieli łatwego zadania. Choć walczyli, przestrzeni wypracować nie potrafili.

Mimo wszystko Energa Czarni wyszli na prowadzenie, co akurat zawdzięczali Jerelowi Blassingame'owi i Mantasowi Cesnauskisowi. Duet rozgrywających spisywał się naprawdę przyzwoicie, zwłaszcza naturalizowany Litwin. Podopieczni Dainiusa Adomaitisa dominowali tak zdecydowanie, że w pewnym momencie przewaga gospodarzy sięgnęła jedenastu punktów!

Tomas Pacesas reagował, rotował składem, za błędy karał i sadzał na ławce. Na efekty gdynianie musieli poczekać do ostatniej minuty pierwszej kwarty, kiedy zdobyli sześć punktów z rzędu i wyraźnie zbliżyli się do rywali.

Szkoleniowiec mistrzów był rygorystyczny także w drugiej odsłonie. Niestety, widowisko straciło nieco na wartości, bo drużyny masowo pudłowały. Ożywienie nadeszło wraz z powrotem na parkiet Daniela Ewinga oraz Tommy'ego Adamsa. Amerykanie wykorzystali błędy i luki w obronie rywali. Kilkakrotnie Asseco Prokom było blisko doprowadzenia do remisu, ale słupszczanie mimo mocnego nacisku, zawsze byli o krok z przodu.

Po przerwie ambitna drużyna Energi Czarnych wyglądała już zdecydowanie gorzej. Drastycznie spadła skuteczność. Gospodarze grali dobrze tylko momentami, gdy na indywidualne zrywy porywali się Blassingame i Cesnauskis. Bez nich wyglądali koszmarnie.

Żółto-niebiescy nie zmarnowali nadarzającej się okazji - po raz pierwszy w tym meczu wyszli na prowadzenie. Radość wprawdzie była krótkotrwała, bo słupszczanie znowu mieli więcej oczek niż goście, ale co się odwlecze, to nie uciecze. W ostatniej akcji spotkania sędziowie odgwizdali Williamowi Avery'emu kontrowersyjny faul niesportowy. Ewing zmarnował jeden osobisty, ale i tak to Asseco Prokom prowadziło po trzech kwartach.

Emocje sięgnęły zenitu w ostatniej odsłonie, bo wciąż trwała wyrównana walka. Rola uciekiniera należała jednak do obrońców tytułu. Ewing i Ronnie Burrell w decydującej odsłonie nie pudłowali. Toteż kilkakrotnie wydawało się, iż drużyna z Trójmiasta pewnie kroczy po zwycięstwo, ale wtedy przebłysk notowali miejscowi.

Jazvin nie miał problemów z ograniem Adama Hrycaniuka, przypomniał o sobie również Cesnauskis. Energa Czarni nie składali broni, choć opcji w ataku mieli naprawdę niewiele.

Doszło do dramatycznej końcówki. Obie strony popełniały proste błędy, ulegały presji. Więcej zimnej krwi zachowali gracze Pacesasa, którzy nie dali już sobie wyrwać cennego zwycięstwa. Cennego, bo Asseco Prokom wyszło na prowadzenie w serii i odzyskało przewagę parkietu.

Energa Czarni Słupsk - Asseco Prokom Gdynia 66:70 (18:13, 17:20, 11:14, 20:23)

Energa Czarni: Cesnauskis 23 (1), Jazvin 11, Blassingame 9 (3), Avery 5 (1), Roszyk 5 (1), Davis 5, Leończyk 4, Białek 0.

Asseco Prokom: Adams 14 (2), Ewing 14 (1), Szubarga 8 (2), Eldridge 6 (1), Burrell 6, Szczotka 5, Varda 5, Hrycaniuk 5, Witka 4, Widenow 3 (1), Frasunkiewicz 0.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie