Ministerstwo zdrowia chce zaoszczędzić na chorych

Jolanta Gromadzka- Anzelewicz
123rf
Resort zdrowia zamierza obniżyć wyceny procedur m.in. w kardiologii inwazyjnej i ortopedii. Lekarze nie chcą się na to zgodzić.

Drastyczne cięcia wycen procedur ratujących życie w kardiologii oraz obniżkę wyceny ortopedycznych zabiegów endo-protezoplastyki, czyli wymiany zniekształconych chorobą bioder i kolan na sztuczne, przewiduje najnowszy projekt taryfy świadczeń, przygotowany przez Agencję Oceny Technologii Medycznych na zlecenie Ministerstwa Zdrowia. Ostro przeciw temu protestują lekarze oraz szefowie szpitali. Pierwsi - bo nie chcą się zgodzić na obniżenie standardów leczenia, drudzy - bo skutek tego jest jeden - jeszcze mniej pieniędzy w szpitalnym budżecie na leczenie chorych.

- Jeśli proponowane przez AOTM zmiany wycen zaczną obowiązywać, nasi pacjenci zostaną pozbawieni dostępu do nowoczesnych metod leczenia w zawałach i przewlekłej chorobie wieńcowej - alarmuje dr n. med. Łukasz Lewicki, kardiolog inwazyjny z oddziału Pomorskich Centrów Kardiologii w Wejherowie. - Obniżka jest bardzo drastyczna, bo w granicach od 30 do 60 procent!

Dotyczy ona zarówno procedur stosowanych w leczeniu zawałów serca, jak i stabilnej choroby wieńcowej. Nie chodzi o zwykłe stenty naczyniowe, bo te dawno już potaniały, ale o nowoczesne technologie i stenty bioresorbowalne, które z czasem ulegają w organizmie chorego wchłonięciu. Bioresor-bowalne stenty naczyniowe to prawdziwa rewolucja. Wielu kardiologów nie ma wątpliwości - są technologią przyszłości dla pacjentów, którzy przeżywają zawał.

Cięcie wycen w dół to ból głowy również dla szefów szpitali publicznych - w Gdyni czy na gdańskiej Zaspie, gdzie też znajdują się doskonałe ośrodki kardiologii inwazyjnej.

Przeciw połowicznej korekcie (tylko w dół) zaprotestował też prof. Grzegorz Raczak, wojewódzki konsultant ds. kardiologii na Pomorzu. - Uważam, że korekta wycen procedur jest konieczna, bo trzeba je urealnić. Część z nich jest przeszacowana, a część niedoszacowana, ale trzeba ją przeprowadzić całościowo, każdą oddzielnie, według realnych kosztów - twierdzi prof. Raczak.

Mniej więcej o jedną trzecią spaść ma również wycena najczęściej dziś wykonywanych zabiegów z zakresu ortopedii, a więc wymiany zniszczonych przez chorobę zwyrodnieniową stawów biodrowych i kolanowych. Być może ma to związek z jedną z ostatnich propozycji Ministerstwa Zdrowia - by pacjenci dopłacali do lepszych endoprotez. NFZ płaciłby wówczas za endoprotezę podstawową.

- Nie ma takiego pojęcia medycznego, endoprotezy dobiera się indywidualnie do pacjenta - denerwuje się dr Wiktor Szandorowski, kierownik oddziału urazowo-ortopedycznego w Szpitalu Mikołaja Kopernika w Gdańsku. - Do typu budowy biodra, rodzaju deformacji, wieku, tuszy, aktywności itp. Nie da się jednej endoprotezy wszczepiać całej populacji! Być może resort wprowadzi jeden standard finansowy, który wystarczy na tanią endoprotezę produkowaną gdzieś w Indiach. Skutki tej operacji będą jednak opłakane, bo w krótkim czasie trzeba je będzie wymieniać. A kolejki chorych, którzy już dziś są gigantyczne, jeszcze się wydłużą.

Więcej na temat sprawy przeczytasz w czwartkowym (12.05.2016r.) papierowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" albo kupując e-wydanie gazety.

jolanta.gromadzka@polskapress.pl

Rekordowa cena za zaginiony obraz Matejki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie