Minister edukacji Katarzyna Hall: Świat idzie naprzód, szkoła też

RedakcjaZaktualizowano 
Minister edukacji narodowej, Katarzyna Hall
Minister edukacji narodowej, Katarzyna Hall Grzegorz Mehring
Z Katarzyną Hall, ministrem edukacji w rządzie Donalda Tuska, rozmawia Łukasz Kłos .

Pan premier przepraszał niedawno Polaków za drogie przedszkola. A Pani przepraszała premiera za zaistniałą sytuację?
Regulacje wprowadzone zostały zmianą ustawową, która była projektem poselskim, przyjętym przez wszystkie partie. Posłom nie przyszło jednak do głowy, że niektóre samorządy, podejmując uchwały o podniesieniu opłat, winę za swoje decyzje zrzucą na ustawę, w której przecież nie ma słowa o wysokości opłat. Od lat 90. prowadzenie przedszkoli jest zadaniem gmin i to gminy ustalają wysokość opłat. Wielokrotnie także je zmieniały. Ten stan rzeczy regulowany był mało precyzyjnie. Poselski projekt ustawowy starał się - z uwagi na wyroki sądów i kłopoty prawne - tę kwestię uporządkować i przenieść regulacje z rozporządzeń do ustawy. Zastanawiałam się więc z premierem, jak możemy teraz pomóc rodzicom przedszkolaków, nie mając możliwości ingerowania w wysokość opłat. Okazało się, że perswazja premiera pomogła i gminy zaczęły te opłaty obniżać.

Gdańsk: Minister edukacji Katarzyna Hall czytała dzieciom w SP 47 na Chełmie (ZDJĘCIA)
Najwyraźniej jednak samorządy gminne wykorzystały zmianę jako doskonałą okazję do wprowadzenia podwyżki...
Przestrzegałabym przed generalizowaniem. Pojawiło się kilka przykładów, które pokazały przesadne podnoszenie opłat, w tym niestety przykład warszawski. Mnie samej trudno było zrozumieć wprowadzony w Warszawie system wyceny godzin. Zwracam jednak uwagę, że większość samorządów - mam tu na myśli np. Gdańsk - pokrywa większą część kosztów funkcjonowania przedszkoli. Opłaty rodziców pokrywają tu zaledwie ok. 20 proc. Gdańsk pokazywany był w tej sprawie jako przykład pozytywny. Analizowaliśmy szereg regulaminów wprowadzonych w samorządach. Wbrew medialnemu przekazowi liczba samorządów, w których opłaty wyraźnie wzrosły, nie jest taka duża. Tych regulaminów, które znalazły się na pierwszych stronach gazet, było kilkanaście. Niemniej jest mi szczególnie przykro, jeżeli to dotyka konkretnych mieszkańców. I to stąd pan premier miał poczucie, że te decyzje były nie do końca dobrze uzasadnione.

Katarzyna Hall: Obowiązek szkolny dla sześciolatków to dobra zmiana

Pięć godzin to czas zbyt krótki dla pracującej rodziny, by zapewnić dziecku opiekę. Pojawiły się głosy, że bezpłatnych powinno być nawet 10 godzin. To pomysł nierealny?
Z punktu widzenia efektów edukacyjnych i dobra dziecka, dla 4-, 5-latka właśnie pięciogodzinny czas zajęć jest optymalny. Zwróćmy uwagę, że w szkole w klasach 1-3 dzieci też nie mają więcej niż 25 godzin zajęć edukacyjnych w tygodniu...

Sopot: Rozpoczęcie roku szkolnego z minister Katarzyną Hall (ZDJĘCIA)

W szkołach są świetlice, gdzie dziecko za darmo może oczekiwać na rodzica. W przedszkolach nie.
To prawda. Dlatego jestem zwolenniczką wprowadzenia subwencji przedszkolnej, o którą zabiegam od kilku lat. Przypomnę, że na wiosnę przygotowałam projekt ustawy, w którym to dofinansowanie przedszkoli z budżetu państwa się pojawia. Ustawa jest w tej chwili dyskutowana w ramach rządu. Opozycja więc nie wyszła z niczym nowym, a raczej znowu chciała zrzucić na samorząd wydatki, na które ich nie stać - w efekcie i tak zapłaciliby za takie pomysły lokalni podatnicy.
Żyjemy jednak w gospodarce rynkowej, w której podstawowy jest 8-godzinny dzień pracy. Pytanie, czy forsując 5-godzinny czas pobytu w przedszkolu, nie żyjemy utopią?
To prawda, że duża część dzieci pozostaje w przedszkolu dłużej. Z analiz ministerstwa wynika, że większość rodziców pracujących na ogół korzysta z 8 do 9 godzin opieki w przedszkolu. W przedszkolu są i zajęcia bardziej edukacyjne, i opiekuńcze. Jest to różnie organizowane, ale zwracam uwagę, że wymagania programowe trzeba realizować w sumie przez 5 godzin, reszta to opieka, czyli dodatkowe świadczenie organizowane przez gminę. Chciałabym, żeby dzięki dodatkowym środkom z budżetu przedszkola mogły być również bezpłatne. Będę się o to starać.

Katarzyna Hall: To będzie rok promowania szkół z pasją

Samorządowa sieć przedszkolna wydaje się niedostosowana do zamierzeń ministerstwa. Zdarzają się gminy, także w Pomorskiem, gdzie wprowadzono drugą zmianę, bo dzieci nie mogą zmieścić się w budynku przedszkola. Trudno mówić o dobrym efekcie edukacyjnym, gdy dziecko przychodzi do przedszkola o godz. 13. Nie mówiąc już o odciążeniu pracujących rodziców.
Z perspektywy ministra trudno mi ocenić zarządzanie siecią szkolną czy przedszkolną w konkretnej gminie. Pamiętajmy, że państwo w tym zadaniu jedynie wspiera samorząd. To samorząd jest jednak organizatorem oświaty. Na 2,5 tys. gmin w Polsce zawsze znajdą się różne pozytywne, ale i negatywne przykłady. Warto zadać takie pytanie wójtowi czy burmistrzowi - i ja chętnie je zadam i podpowiem, jak inni sobie radzą z podobnymi problemami.

Katarzyna Hall gorsza niż Roman Giertych?

Ale to minister swoimi działaniami kreuje rzeczywistość oświatową. Pytanie, czy z obniżeniem wieku przedszkolnego nie powinniśmy zaczekać jeszcze chwilę?

Przedszkola potrzebują dobrego gospodarza i to samorząd najlepiej spełnia się w tej roli. Świat idzie naprzód i chcemy, by edukacja dorastała do potrzeb i była nowocześniejsza. Rozumieją to rodzice, którzy coraz chętniej korzystają z przedszkoli dla swoich dzieci. Cieszy mnie to szczególnie na terenach, gdzie nie było tradycji posyłania dzieci do przedszkola. Na wsiach w ostatnich czterech latach odsetek przedszkolaków się podwoił. Ci rodzice nie chcieli czekać, a ich gminy stanęły na wysokości zadania.

Pomorze: Moda na szkoły tylko dla chłopców

Mijają 22 lata rządów demokratycznych, a można odnieść wrażenie, że wciąż system edukacji nie jest dopasowany: z jednej strony do potrzeb rynku, a z drugiej - do wymagań szkolnictwa wyższego.
Rynek pracy wciąż się zmienia, więc to, co się udało zsynchronizować 20 lat temu, dziś jest już wybitnie nieaktualne. W każdym rozwiniętym kraju świata edukacja jest stale dostosowywana do zmieniającej się rzeczywistości. Teraz przygotowaliśmy pakiet zmian związany z kształceniem zawodowym. Sejm przyjął ustawę, prezydent ją podpisał. Wzbogacona o pakiet rozporządzeń ma od września 2012 wprowadzić lepszą jakość kształcenia zawodowego, w tym także we współpracy z pracodawcami. To konkret.
Można jednak odnieść wrażenie, że w pewnych pomysłach wracamy do PRL. Wtedy przecież funkcjonowały szkółki przy przedsiębiorstwach.
To były inne zakłady i inna rzeczywistość. Powiedzmy sobie, że porównywanie tamtych przedsiębiorstw z dzisiejszymi to jak postawienie wytworów współczesnej technologii przy eksponatach z muzeum techniki. Dziś są inne zakłady pracy, inne realia rynkowe, inne technologie i inne potrzeby rynku pracy. Musimy przygotowywać uczniów do innych zawodów i innych stanowisk. Współpraca z przyszłymi pracodawcami jest nieodłącznym elementem kształcenia zawodowego.

Minister Katarzyna Hall: Nie będzie zajęć wf-u w klasach

To także pytanie o przygotowanie ucznia do funkcjonowania w erze nowych mediów. To, że dzieciaki przyswoiły sobie nową rzeczywistość, wydaje się oczywiste. Pytanie, czy dogonią ich nauczyciele? A przynajmniej nie będą przeszkadzać.
Wyzwaniem jest znalezienie rozwiązań, które pomogą nauczycielom odnaleźć się w tym świecie. Znam wielu z nich, którzy potrafią znakomicie wykorzystywać nowe technologie. W tej chwili przygotowujemy projekt rozporządzenia w sprawie standardów kształcenia nauczycieli. Jesteśmy w trakcie uzgadniania jego ostatecznej wersji. Pamiętam, jak studiowałam mniej więcej 30 lat temu. Wówczas również miałam taki przedmiot jak nowe techniki nauczania. Tylko to były zupełnie inne techniki niż dzisiaj. Komputer, za pomocą którego zapoznawano mnie na studiach z informatyką, przypominał pokój wypełniony szafami. Podejrzewam, że moc obliczeniowa tego sprzętu była porównywalna z tą, jaką ma dziś telefon w mojej kieszeni. Świat idzie naprzód, ale to nie znaczy, że wtedy nie trzeba było tego uczyć. Dziś nauczyciel jest w większym stopniu przewodnikiem po świecie wiedzy, niż osobą, która ma być jedynym jej źródłem.

Na koniec - czy ministra edukacji nie oburza Adam "Nergal" Darski w programie telewizji publicznej?
Nie oglądam tego programu...

...ale szerokie grono młodzieży go ogląda.

Jestem przekonana, że warto przedstawiać młodzieży bardziej inspirujące przykłady, jak choćby postać Janusza Kusocińskiego, patrona pierwszej szkoły, w której pracowałam.

Wszystko o WYBORACH PARLAMENTARNYCH 2011

Mówi Pani o przykładzie pomnikowym, a tu chodzi o przykład medialny, przed którym przestrzega np. środowisko prawicy.
Jestem za promowaniem innych przykładów osobowościowych i jestem pewna, że każda rada pedagogiczna umie dobrać odpowiednie wzory. A środowisko prawicy nie wiem dlaczego, ale właśnie takimi działaniami tworzy idoli.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

m
mama Ali

do pierwszej klasy poszły 6 i 7 latki,nauczycielka wzywa rodziców i mówi że 6 latki nie umieją czytać i pisac,szkaluje przedszkolanki z pobliskiego przedszkola,że nie nauczyły (a przeciez teraz już nie musiały) nie biorąc pod uwagęrocznych i większych róznić rozwojowych u dzieci,nie róznicuje pracy i ma w nosie 30 osobową klasę,nie wyrabia się ze wszystkinm i znam setki takich przykładów, a pani minister nawija stara śpiewkę ,że nauczyciel dobrze wykształcony...tak ale jak mu teraz przedszkolanka roboty nie odwali to mu się nie chce...tylko rodziców na dywanik...

P
Polihistor

A Pani Hall?

P
Pedagog

świat idzie naprzód , tylko pani Hall cofa się do tyłu

s
sn

cofa się wstecz, nieprawidłowości w malborskiej oświacie były przedmiotem pism do kuratora, pani Minister i premiera. Efekt urzędnicy zaakceptowali nieprawidłowości w sprawie awansu zawodowego i zatrudnienia. Ważniejszy swój człowiek na stołku niż wykształcone dzieci. W jednej z malborskich szkół ponadgimnazjalnych dyrektor po roku pracy bez powołania komisji przyznał awans zawodowy protegowanemu. gdy jeden z nauczycieli się przeciwstawił. W grudniu cofnął wypłatę pensji kontraktowego i wyznaczył opiekuna. Komisja w składzie wicedyrektor, opiekun stażu, nauczyciel kontraktowy (pominięto przewodniczącego zespołu przedmiotowego) przyznała awans po 7 miesiącach stażu. Nauczyciele z komisji, wybitni specjaliści po szkołach wojskowych,pracują w szkole natomiast nauczyciel,który się przeciwstawił pomimo posiadanych kwalifikacji tuła się po sądach.

/ oksza

Zajmij się jakimś hobby, idź na spacer, wybierz się w rejs dookoła świata...

TYLKO ZOSTAW TE BIEDNE DZIECI W SPOKOJU !!!

Dodaj ogłoszenie