Minister Czarnek wie co robi. Więcej biblistów nam potrzeba!

Dariusz Szreter
Dariusz Szreter
Spraw o obrazę uczuc religijnych jest coraz więcej i - wobec nasilającej się wojny kulturowej wokół uprzywilejowanej pozycji kleru i katolicyzmu - należy się spodziewać ich dalszego przyrostu.

Było to w latach 80. za moich czasów licealnych. Koledze nie chciało się ćwiczyć na wuefie, zgłosił więc nauczycielowi brak stroju. Ten za karę wręczył mu sekator i nakazał przycinanie krzaków wokół szkolnego boiska. Kolega miał jednak inne plany na tę godzinę i polecenie zignorował. Wobec tego wuefman poskarżył się wychowawcy klasy. - Czemu nie zrobiłeś tego, co ci kazał pan profesor? - dopytywał nauczyciel. - Bo ja jestem buddystą i moja religia zabrania mi zabijania tego, co żywe. Również roślinek - odparował kolega. Dla wszystkich - dochodzenie odbywało się publicznie, na lekcji wychowawczej - było jasne, że to żałosny wykręt, ale dla naszego wychowawcy, notabene, rodowitego Anglika (takie rzeczy wtedy tylko w gdyńskiej „trójce”) wolność wyznania - rzecz święta. Konsekwencji nie było.

Wspominam tamtą anegdotę w kontekście postępowania prokuratury, która ma ustalić, czy słowa papieża Franciszka, wyrażające szacunek dla mniejszości seksualnych, umieszczone na tęczowym transparencie to obraza uczuć religijnych. Pewien obywatel twierdzi, że tak, a chłopcy od Ziobry, jeszcze skwapliwiej niż mój były wychowawca, dbają o komfort jego sumienia.

Takich spraw jest coraz więcej i - wobec nasilającej się wojny kulturowej wokół uprzywilejowanej pozycji kleru i katolicyzmu - należy się spodziewać ich dalszego przyrostu. Nie będę zaskoczony, gdy niebawem okaże się np., że publiczne zachęcanie do apostazji może - w oczach gorliwców - podpadać pod art. 196 kk. Aż dziw bierze, że proces obalaczy gdańskiego pomnika prałata Jankowskiego toczy się z oskarżenia o zwykłą chuligankę.

Mając powyższe na uwadze, chciałbym wziąć w obronę min. Czarnka zapowiadającego, że pod jego światłym kierownictwem szkolnictwo położy nacisk na kształcenie biblistów. Łebski gość! Wie, że przygotowując kadry fachowców do przyszłej fabryki (miliona!) polskich aut elektrycznych, dla mającego się odrodzić przemysłu stoczniowego, energetyki, Centralnego Portu Komunikacyjnego, portu morskiego w Elblągu, budowy obiecanych Lewicy 75 tys. mieszkań, etc. - ryzykowałby, że wyprodukuje rzesze bezrobotnych. Kogo naprawdę potrzebuje polski rynek pracy? Rzeczoznawców sądowych do spraw o obrazę uczuć religijnych.

Co w Polsce drożeje najszybciej?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie