Miliony na ratowanie brzegów zagrożone

Robert Gębuś
- Szansą na dokończenie inwestycji byłoby powstanie funduszu stworzonego z niewykorzystanych środków  mówi Tomasz Bobin
- Szansą na dokończenie inwestycji byłoby powstanie funduszu stworzonego z niewykorzystanych środków mówi Tomasz Bobin Archiwum DB
Wykonawca inwestycji w ochronę brzegów nie dotrzyma terminu. Przegrany wyścig z czasem może kosztować nawet 20 mln zł.

Chociaż sama inwestycja „Ochrona brzegów morskich na wysokości Łeby, Rowów i Ustki” nie jest zagrożona, to finansowanie ostatniego jej etapu stanęło pod znakiem zapytania. Jest pewne, że wykonawca nie zakończy prac do 18 grudnia, a do wydania Urząd Morski ma jeszcze ok. 20 mln unijnych funduszy. Musi je rozliczyć do końca 2015 roku, bo staną się środkami niekwalifikowanymi i urząd nie będzie mógł nimi dysponować. Inwestycja kosztuje 145 mln zł, z czego 107 mln zł to pieniądze unijne, 37,5 mln zł pochodzi z państwowej kasy.

- Wykonawca zobowiązał się do zakończenia prac do 18 grudnia, ale moim zdaniem tego terminu nie dotrzyma. Rok 2015 jest wyjątkowo sztormowy - tłumaczy Tomasz Bobin, dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku, który poinformował o tym podczas konferencji. - Nie wiemy jeszcze, ile uda się wykonawcy pracy zrealizować, ale szacunkowo pozostanie ok. 20 mln zł. Nie możemy ich zapłacić wykonawcy, dopóki prace nie będą wykonane. Do zakończenia inwestycji potrzebne jest ponad miesiąc dobrej pogody. Najlepsza sytuacja jest w Ustce. Gorzej jest w Łebie i w Rowach. Trzeba dokończyć m.in. budowę podwodnych progów, które mają za zadanie ograniczenie falowania, modułów siedliskowych, falochronu i opaski brzegowej.

- To trzeba zrobić jak najszybciej, ale zdajemy sobie sprawę, że zimowych sztormów nie przeskoczymy. Na szczęście podczas sztormów sprawdzają się ostrogi brzegowe - mówi Jadwiga Fudala, sołtys Rowów.

Dyrektor podkreśla, że dofinansowanie całej inwestycji nie jest zagrożone, a prace zostaną dokończone. - Nie będziemy zrywać umowy z wykonawcą, bo prace są bardzo zaawansowane - mówi Bobin. - Termin wykonania prac był krótki. Jednak gdybyśmy nie sięgnęli po te środki w poprzednim rozdaniu unijnym, to w tym rozdaniu nie byłoby już na nie szans. Termin zakończenia inwestycji został przesunięty do przyszłego roku. - W styczniu lub lutym zastanowimy się nad powodami i winnymi tego stanu rzeczy - mówi Bobin.

Szansą na dokończenie inwestycji byłoby powstanie funduszu stworzonego z niewykorzystanych środków.

- Projektów, w których nie wykorzystano wszystkich środków, jest więcej, więc niewykluczone, że skorzystamy z rezerwy budżetowej. Chodzi o te projekty, których dokończenie jest realne, a w naszym przypadku tak jest - mówi Bobin.

Natomiast burmistrzowie Łeby i Ustki oraz wójt gminy Ustka zaapelowali do ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej o działania, które umożliwiłyby dokończenie inwestycji.

- To trzeba dokończyć - mówi Andrzej Strzechmiński, burmistrz Łeby. - Skoro nie wykorzystano środków unijnych, to pytanie, czy znajdą się na to pieniądze w budżecie państwa?

To nie pierwszy raz, kiedy przy realizacji tego projektu Urząd Morski ścigał się z czasem. W 2011 roku, kiedy starał się o dofinansowanie, RDOŚ zażądała uzupełnienia raportów środowiskowych. Wówczas urzędnicy UM w Słupsku zdążyli złożyć uzupełnioną dokumentację tuż przed procedurami konkursowymi. Dzięki temu Urząd Morski zdobył największe w powojennej Polsce dofinansowanie na ochronę brzegów morskich. Podobna inwestycja już przynosi korzyści w Kołobrzegu, Darłowie i Jarosławcu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie