Mikołaje na motocyklach przejechały przez Trójmiasto. Było ich ponad tysiąc! ZDJĘCIA

Anna Mizera-Nowicka
Choć pogoda nie sprzyjała jeździe na dwóch kółkach, na frekwencję w tegorocznej Paradzie Mikołajów nie można było narzekać. Na stalowych rumakach pojawiły się też... elfy i śnieżynki. A cel - jak zwykle szczytny. Cegiełki, które wykupili uczestnicy parady pomogą wykarmić dzieci z biednych rodzin.

Parada wyjechała o godz. 12 spod Areny Gdynia. Jej uczestnicy przejechali ulicami: Kazimierza Górskiego, Drogą Różową, Śląską, 10 Lutego, Świętojańską, al. Zwycięstwa, Niepodległości, Grunwaldzką, Kołobrzeską oraz Chłopską i Gospody, aż do Ergo Areny.

Dzięki wykupionym przez uczestników parady cegiełkom będziemy mogli kupić obiady dla potrzebujących dzieci - mówi Michał Witoszyński. - Dotąd, przez ostatnie 10 lat, ufundowaliśmy ponad 75 tys. obiadów w dziewięciu ośrodkach szkolno-wychowawczych na terenie województwa pomorskiego.

Parada nosząca nazwę "Mikołaje na motocyklach" odbyła się po raz jedenasty. Zebrano ok. 25 tys. zł na posiłki dla potrzebujących. Wzięło w niej udział ponad tysiąc Mikołajów.

TUTAJ ZOBACZ zdjęcia z tegorocznej Parady Mikołajów w Trójmieście.

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Polihistor

nie "przejechały". Oj, kończysz się, "Dzienniku Bałtycki".
Hadko czytać taką polszczyznę.
Ja rozumiem, że szczególne czasy, że z wykształceniem coraz gorzej, że korekty się nie zatrudnia (no nie, przepraszam, zapędziłem się - tego to nie rozumiem), ale są, doprawdy, granice liczby błędów językowych, na jakie może sobie pozwolić (o ile w ogóle może) gazeta wychodząca nawet w kraju, gdzie używa się języka tak wyrafinowanego jak polszczyzna (choć przecież naprawdę możliwego do opanowania).

Dodaj ogłoszenie