Mieszkanie w domu studenckim to pozytywne doświadczenie

Agata Kołakowska
Akademik to przyspieszony kurs samodzielności, ale też miejsce świetnej zabawy
Akademik to przyspieszony kurs samodzielności, ale też miejsce świetnej zabawy Agata Kołakowska
Stereotypowo akademiki kojarzą się z niekończącymi się imprezami, na których płynie morze alkoholu. Może to przerażać młodego człowieka, dla którego jest to poważny krok w samodzielne życie. Odmienne od obiegowej opinii są jednak doświadczenia z mieszkania w akademiku dwojga studentów - Asi i Kamila.

Asia pochodzi z Gdyni, studiowała na UMK w Toruniu pedagogikę i mieszkała w akademiku przez cztery lata.

- Na początku byłam przerażona, ze względu na masę złych opinii, jakie słyszałam o akademikach - wspomina. - Najbardziej obawiałam się samotności, gdyż nie znałam nikogo w Toruniu. Niepokoiłam się również, jak będzie wyglądało mieszkanie z obcymi osobami w jednym pokoju. Szybko jednak moje obawy okazały się nieuzasadnione. W pierwszym okresie samodzielnego mieszkania problemem był ograniczony budżet, gdyż niespecjalnie oszczędzałam. Dopiero kiedy się samemu mieszka, to zauważa się jak wszystko jest drogie. Dla mnie zaletą mieszkania w akademiku jest to, że można poznać wielu interesujących ludzi oraz się usamodzielnić. Również można nauczyć się zasad współżycia oraz porozumiewania się z innymi ludźmi.

Jak potwierdza Asia, w akademikach zdarzają się różne nietypowe sytuacje. Niektórzy studenci kąpali się pod prysznicem z parasolem... Zdarzało się też, że ktoś wchodził przez okno czy balkon, by móc spać w akademiku na "waleta". Często zdarzały się także fałszywe alarmy przeciwpożarowe, gdy ktoś przypalił jedzenie w kuchni. Dla urozmaicenia czasu Asia wchodziła wraz ze znajomymi w nocy na dach akademika, by pooglądać gwiazdy. Jednak - jak twierdzi - takie sytuacje czynią mieszkanie w akademiku atrakcyjniejszym.

Kamil jest studentem Uniwersytetu Gdańskiego, mieszkał w akademiku przez trzy lata.

- Początki mieszkania w nowym miejscu mogę porównać do jednej wielkiej wycieczki klasowej, na której nie ma nadzoru nauczycieli i rodziców. Brakowało mi na niej też planu dnia, a także gotowych obiadów. Nowi ludzie i otoczenie sprawiało, że wszystkie przeżycia były dla mnie intensywne. Tak naprawdę każdy z nas uczył się tam samodzielnego życia i dorosłości. W akademiku miałem szczęście spotkać sympatycznych ludzi. Z większością szybko nawiązałem dobry kontakt i wspólnie spędzaliśmy czas. Od początku każdy każdemu pomagał i wspierał, także łatwiej nam było się odnaleźć w nowej sytuacji. Ponieważ musiałem zacząć pracować, szybko nauczyłem się zarządzać samodzielnie pieniędzmi. Zaletą mieszkania w akademiku jest to, że można wspólnie przyrządzać posiłki, pozwala to zaoszczędzić trochę pieniędzy. Poza pracą miałem również czas, by zaangażować się w działalność w kole naukowym. Najgorszą moją zmorą podczas mieszkania w akademiku były brudne naczynia. Piętrzyły się w tak szybkim tempie, że miałem wrażenie, iż się rozmnażają w umywalce. Również problem stanowiły różne ograniczenia i dyscyplina, którą próbowały z różnym skutkiem zaprowadzić panie portierki. Trudne są także zasady wspólnego współżycia, gdyż nie wszyscy potrafią się do nich dostosować. Współlokator może być najlepszym przyjacielem albo może też stać się największym wrogiem.

Kamil potwierdza, że w jego akademiku też zdarzały się różne niestandardowe sytuacje.

- Wspólnie z kolegą wpadliśmy na pomysł odbycia na kolanach "pielgrzymki do Częstochowy" - wspomina. - Rozpoczęła i zakończyła się ona na korytarzach akademika, a jej głównym efektem było zebranie kilku groszy na piwo oraz dość mocna sugestia od pani portierki, że mamy problemy natury psychicznej. O nietypowe sytuacje w akademikach najlepiej zapytać panie, które tam sprzątają. Osobiście im współczuję. Zdarza się, że jednego dnia sprzątają pusty korytarz, a następnego dnia znajdują tam dywan, ustrojoną sosnę w roli choinki, popakowane prezenty i kanapy wraz z kilkoma pufami. Jednak poza imprezami oraz teleporto-waniem różnych dziwnych przedmiotów zajmowaliśmy się też działalnością społeczną. Moi koledzy zbierali pieniądze w galeriach handlowych na hospicjum. I za to administracja naszego akademika otrzymała oficjalne podziękowania.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie