18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Mieszkańcy Pomorza w więkoszści głosowali na PO

Dariusz Szreter
Najwyższą na Pomorzu i drugą w kraju frekwencję- 45, 2 procent -  odnotowano w Sopocie
Najwyższą na Pomorzu i drugą w kraju frekwencję- 45, 2 procent - odnotowano w Sopocie Grzegorz Mehring
Skomplikowany system przeliczania głosów na konkretne mandaty spowodował, że w tej kampanii czekanie na oficjalne wyniki okazało się bardziej emocjonujące niż przedwyborcza rywalizacja kandydatów.

Choć podział miejsc w Parlamencie Europejskim między poszczególne partie znany był z grubsza od momentu zamknięcia lokali wyborczych, część kandydatów niemal cały poniedziałek przeżywała niepewność i huśtawkę nastrojów. W naszym regionie największą niewiadomą była liczba mandatów dla PO.

Ostatecznie, mimo miażdżącej przewagi Platformy nad PiS (odpowiednio 59,2 proc. poparcia i 22) przypadły jej tylko dwa miejsca w PE, a partii Jarosława Kaczyńskiego jedno. Oznacza to, że eurodeputowanymi zostali Janusz Lewandowski (107 529 głosów) i Jarosław Wałęsa (73 968) oraz Tadeusz Cymański z PiS (41 521). Nie weszła Jolanta Szczypińska ani dotychczasowa posłanka Hanna Foltyn-Kubicka. Obie panie na liście wyborczej swojej partii zajmowały dwa pierwsze miejsca, obie miały dużą kampanię billboardową.

Na nic zdało się odświeżone po kilku latach przerwy gorące uczucie do Pomorza, jakie manifestował w ostatnich tygodniach prof. Longin Pastusiak. SLD zyskało ledwie 10,5 procent poparcia i ani jednego posła z Pomorza.

Największym przegranym okazał się jednak marszałek województwa pomorskiego Jan Kozłowski, który mimo poparcia 68 006 wyborców mandatu nie dostał.

Frekwencja wyborcza w okręgu gdańskim była nieco wyższa niż średnia krajowa i wynosiła 28 proc. Co ciekawe, głosowaliśmy głównie po południu i wieczorem. Pierwsze niedzielne dane z okręgu z godziny 12 były najniższe w kraju - nieco powyżej 5 proc. Najwyższą na Pomorzu i drugą w kraju frekwencję odnotowano w Sopocie. Do urn poszło tu 45,2 proc. mieszkańców (średnia krajowa to 24,53 procent).

Lepszy wynik odnotowała jedynie Podkowa Leśna na Mazowszu, gdzie jest jednak dziesięć razy mniej osób uprawnionych do głosowania niż w Sopocie. Przypomnijmy, że jeszcze liczniej - aż 71,62 procent uprawnionych do głosowania sopocian zagłosowało podczas ogólnokrajowego referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, a 54,67 procent w wyborach samorządowych w 2006 r.
- Przyzwyczailiśmy się już do tego, że obok Sopotu na wyborczej mapie kraju pojawia się zwykle jeszcze jakaś inna wyspa w Polsce, która ma równie dobrą albo trochę lepszą frekwencję - komentował Jacek Karnowski, prezydent Sopotu. - Natomiast ta dysproporcja między średnią krajową a wynikiem sopockim jest niesamowita. Dobrze byłoby, aby politycy zastanowili się, co zrobić, żeby mieszkańcy Polski chcieli głosować, mieli kogo wybierać, a nie oglądali tylko kłótni, swad i jakichś dziwnych, gorszących scen.

Frekwencja w Gdańsku i Gdyni wyniosła odpowiednio 38,9 i 38,3 proc. We wszystkich tych trzech miastach poparcie dla kandydatów Platformy było trzykrotnie wyższe niż dla PiS.
Współpraca Agata Cymanowska

Ile zarobią posłowie?
Bycie europosłem to nie tylko zaszczyt, to także całkiem niezłe pieniądze. Od nowej kadencji każdy parlamentarzysta zarobi miesięcznie 7665 euro, czyli ok. 35 tys. złotych. To spora podwyżka dla nowych z Polski. Dotychczas jego koledzy dostawali jedynie ok. 2 tys. euro diety poselskiej. Dodatkowo Parlament Europejski daje pieniądze każdemu posłowi na utrzymanie biur poselskich w Brukseli oraz w kraju, z którego posłowie pochodzą i pieniądze na pensje dla pracowników tych biur. Parlament opłaca też oczywiście koszty eksploatacji urządzeń biurowych, przesyłek listowych, rachunki telefoniczne i koszty podróży. Na utrzymanie biur poselskich i inne koszty z tym związane europosłowie otrzymują co miesiąc 4,2 tys. euro. Jest jednak też haczyk. Każdy poseł, który bez usprawiedliwienia opuści udział w połowie posiedzeń Parlamentu Europejskiego w ciągu roku, dostaje połowę pieniędzy przeznaczonych na utrzymanie biur poselskich. W tegorocznych wyborach wybraliśmy 50 polskich europosłów.
(RK)

Przywileje europosłów
Unia Europejska zadbała o przywileje dla swoich przedstawicieli. W Parlamencie Europejskim nie można narzekać na brak luksusu. W Brukseli posłowie otrzymują oczywiście za darmo gabinet. Są to dwa pokoje. Jeden dla asystenta, drugi dla samego eurodeputowanego. W każdym gabinecie europarlamentarzysty jest łóżko do spania, a obok łazienka, przeznaczona tylko dla posła. W budynku PE znajdują się też liczne bary, restauracje, a nawet poczta czy klub fitness. To nie wszystko. Każdy z europosłów, prócz darmowej taksówki i samolotów, jeśli zechce może też dostać limuzynę, która zawiezie go w każde wskazane miejsce. Bycie posłem do Parlamentu Europejskiego to także przywileje emerytalne. Za każdy rok pełnienia funkcji posła do PE dolicza się 3,5 proc. pensji. Dodatkowe świadczenie jest wypłacane niezależnie od zwykłej emerytury w kraju. Każdy eurodeputowany jako przedstawiciel narodu posiada też immunitet, czyli nie podlega określonym przepisom, do przestrzegania których inne osoby są zobowiązane.
(RK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie