Międzynarodowy Festiwal Mozartowski „Mozartiana”. Festiwal z...

    Międzynarodowy Festiwal Mozartowski „Mozartiana”. Festiwal z mozartowską fantazją [recenzja, zdjęcia]

    Tomasz Lipiński

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Mozartiana 2018. Koncert Finałowy- zdjęcia
    1/28

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Piotr Hukało

    Międzynarodowy Festiwal Mozartowski „Mozartiana” to wyjątkowe wydarzenie na koncertowej mapie Trójmiasta. W sobotę 25 sierpnia odbył się Koncert Finałowy.
    Inicjatorzy i organizatorzy: Jan Łukaszewski i Polski Chór Kameralny, od trzynastu już lat tworzą festiwal, który ma na celu popularyzację muzyki klasycznej. Nazwisko Wolfganga Amadeusza Mozarta jest znakiem firmowym tego wydarzenia. W końcu to chyba najbardziej sławny „celebryta” w historii muzyki... Artysta owiany sławą genialnego dziecka i jednego z największych kompozytorów w historii, a zarazem znany jako ekscentryczny młodzieniec o nieposkromionej fantazji, przełamujący wszelkie kanony, stereotypy i normy społeczne.


    Zobacz galerię

    Muzyka i klimat


    I trochę taka właśnie jest „Mozartiana”. Łączy bowiem bardzo poważną muzykę klasyczną, wymagającą doświadczenia i przygotowania do samego jej odbioru, z niesamowitą atmosferą doskonałej zabawy. Przestrzeń, w której odbywają się koncerty, jak i bardzo bogata plastyczna i aktorska oprawa, tworzą niezwykły klimat. Zachwycam się nim już od kilku lat, chodząc na kolejne edycje festiwalu. Organizatorzy zadbali o to, by koncerty odbywały się w historycznych miejscach pasujących do epoki - czasów Mozarta. Kameralnych koncertów mogliśmy posłuchać w Domu Uphagena, koncerty symfoniczne oraz jazzowe i improwizowane w parku oliwskim na dużej scenie wybudowanej przed Pałacem Opatów, utwory oratoryjne zabrzmiały w katedrze oliwskiej ostatniego dnia festiwalu. Tradycyjnie koncertom towarzyszyła bogata oprawa „pozamuzyczna”: ucharakteryzowani statyści oraz aktorzy w strojach z epoki uczestniczyli jako widzowie w koncertach kameralnych, spacerowali po alejkach parku czy aranżowali zabawy dla licznie przybyłych z rodzicami dzieci. Od bramy parku oliwskiego panowała atmosfera pikniku i świetnej zabawy, otoczona dobiegającymi zewsząd dźwiękami muzyki klasycznej.

    Lista artystów



    Trzeba zaznaczyć, że jak co roku na festiwal przybywają prawdziwe tłumy. Bardzo trudno kupić bilety na koncerty kameralne, jeszcze trudniej dostać się w miarę blisko do dużej sceny w parku oliwskim. Jestem przekonany, że decyduje o tym znakomita renoma „Mozartiany”, jak i doskonała promocja i świetne plakaty i materiały reklamowe na wysokim poziomie (z dużym zaciekawieniem przeczytałem cały gruby katalog festiwalu od deski do deski).

    Ale to nie tylko to! Do udziału w festiwalu organizatorzy zaprosili doskonałych artystów, których nazwiska przyciągały jak magnes. Usłyszeliśmy w ciągu minionego tygodnia Narodową Orkiestrę Polskiego Radia w Katowicach, Polską Filharmonię Bałtycką, Litewską Orkiestrę Kameralną, Wenecką Orkiestrę Barokową, Polski Chór Kameralny Jana Łukaszewskiego, wybitny kwartet smyczkowy Meccore String Quartet, awangardowe trio fortepianowe „The Threex” czy takich artystów, jak wybitna skrzypaczka Kaja Danczowska, solistka operowa Ewa Marciniec, wokalistka jazzowa Anna Jurksztowicz, Krzesimir Dębski, pianistka Yuko Kawai i wielu innych! Naprawdę każdy mógł w tegorocznym zestawie zaproszonych artystów znaleźć dla siebie coś wyjątkowego.

    Teatralna kulminacja...



    Od kilku lat Mozartiana to nie tylko koncerty, ale i wydarzenia muzyczno-teatralne. Tak było również w tym roku, przy czym wydarzenia teatralne nie ustępowały w niczym poziomowi koncertów. Wielką atrakcją okazały się spektakle Narodowego Teatru Marionetek z Pragi, który przedstawił „marionetkową” wersję opery „Don Giovanni” w reżyserii Karela Brożka.

    Dla mnie kulminacyjnym momentem festiwalu było niesamowite plenerowe przedstawienie opery „Bastien i Bastienne” Mozarta w reżyserii Leszka Mądzika. Autorzy wyczarowali w niełatwej przestrzeni przed Pałacem Opatów świetnie wyreżyserowany spektakl o ciekawej scenografii i choreografii. Na szczególne pochwały za fantastyczną grę aktorską i doskonałą dyspozycję wokalną zasługuje bas Piotr Lempa, który wcielił się w rolę Colasa.

    ... i oratoryjny finał



    Każdorazowo ważnym wydarzeniem artystycznym festiwalu jest koncert finałowy, tradycyjnie organizowany w oliwskiej katedrze i odwołujący się w swoim programie do tworzonej przez Mozarta muzyki religijnej. W tym roku Jan Łukaszewski wybrał mniej może znane dzieła Wolfganga Amadeusza: „Litaniae de venerabili altaris Sacramento” oraz „Vesperae solennes de confessore”.

    Kompozycje są mniej znane, co nie zmienia faktu, że „Laudate Dominum”, jedna z części tej drugiej kompozycji, to jeden z Mozartowskich „przebojów”. „Laudate Dominum”, wspólnie z Polskim Chórem Kameralnym i Wenecką Orkiestra Barokową (która miała niestety kilka mniej pewnych wejść), wykonała w oliwskiej katedrze Julia Leżniewa, wspaniała śpiewaczka, która w Gdańsku potwierdziła swoją artystyczną pozycję. Jej występ, obok Ewy Marciniec, Krystiana Krzeszowiaka i Wojciecha Gierlacha, był ozdobą sobotniego koncertu.

    To samo jednak trzeba powiedzieć o roli Polskiego Chóru Kameralnego, który po raz kolejny dowiódł w tym koncercie swego kunsztu, precyzji i zarazem ogromnych umiejętności oddawania zmiennego charakteru kolejnych części obu kompozycji.

    Jedyne, co mogę powiedzieć po zakończeniu niezwykłego tegorocznego festiwalu „Mozartiana”, trzynastego już z rzędu, jest to, że trójmiejska publiczność wyraźnie chce więcej!


    Zobacz też: Najważniejsze wydarzenia kulturalne 2017 roku na Pomorzu


    POLECAMY NA DZIENNIKBALTYCKI.PL:






    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo