Michał Mak, piłkarz Lechii Gdańsk: Wszedł dobry duch [ROZMOWA]

Paweł Stankiewicz
Michał Mak
Michał Mak Fot. Karolina Misztal/Polska Press
Udostępnij:
Michał Mak strzelił pierwszego gola dla Lechii w meczu z Wisłą Kraków, ale miał też szanse na znacznie lepszy dorobek.

O Twojej grze w pierwszej połowie można powiedzieć, że do trzech razy sztuka?

Miałem sporo okazji, ale dobrze że chociaż jedną bramkę strzeliłem. O dziwo, z głowy, co rzadko mi się zdarza. Bramka jednak bardzo ważna, bo ustawiła mecz. Dostałem dobre dośrodkowanie od Sebastiana Mili, zrobiłem ruch na krótki słupek i strzeliłem gola. Grywałem w ataku w Bełchatowie, więc nie jest to dla mnie obca pozycja i trochę zachowań mi zostało. Chcę pomagać drużynie tam, gdzie mnie trener wystawia. Mogę grać na skrzydle, ale i w ataku. Nie przywiązuję się do jednej pozycji. Był taki pomysł na ten mecz, żeby uciekać wysokim obrońcom Wisły, i to po części się udało.

Wygraliście drugi mecz z rzędu i trener powiedział, że zasługujecie przynajmniej na miejsce w „8“. A Ty widzisz zespół Lechii zdecydowanie wyżej w ligowej tabeli?

Spokojnie, spokojnie. Nie rozpędzajmy się. Myślimy o kolejnym meczu. Wszedł do drużyny dobry duch. Mam nadzieję, że tę passę będziemy kontynuować i musimy postarać się w Łęcznej zakończyć ten rok w dobrych humorach.

Wrócił duch drużyny, bo nawet przy faulach wszyscy podbiegacie do kolegi?

Jak kolega zostanie sfaulowany, to każdy idzie za niego w ogień. Jeden walczy za drugiego, to klucz do sukcesu.

Co się zmieniło w Lechii w tak krótkim czasie?

Trener Banaczek często rozmawia z nami indywidualnie. Gramy bardziej agresywnie i staramy się stosować wysoki pressing. Nie czekamy na przeciwnika, tak jak wcześniej, a z przechwycenia piłki tworzą się okazje bramkowe.

Z tej agresywności wynika też, że rywale mają problem z celnym strzałem?

Na pewno tak. Jeśli z Sebastianem wykonujemy dobrą pracę, to obrońcom też jest łatwiej. Gramy blisko siebie i cały zespół dobrze broni. Rywale nam specjalnie w tych dwóch meczach nie zagrozili.

Te wcześniejsze Twoje sytuacje bramkowe były naprawdę dobre...

Jeśli chodzi o tę pierwszą okazję, to leżałem na boisku i strzelałem lewą nogą. To było bardziej uderzenie sytuacyjne. W drugiej za wcześnie oddałem strzał i mogłem jeszcze podejść z piłką. Cieszę się, że trzecią skończyłem golem.

W jednej rundzie w Lechii strzeliłeś więcej goli niż wcześniej w sumie w ekstraklasie.

Przychodząc do Lechii, miałem cel, że statystyki muszą być lepsze. Trener Thomas von Heesen na mnie postawił, a teraz też chcę dać z siebie jak najwięcej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie