Dziennik Bałtycki

Wiadomości

WINIETA
    Miasto daje się zapylić

    Miasto daje się zapylić

    Kazimierz Netka

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Ponad pół roku minęło od wydania przez wojewodę zarządzenia nakazującego poprawę jakości powietrza w Trójmieście. Cel - zmniejszenie zapylenia atmosfery. Zmian na lepsze jednak nie widać. Wprost przeciwnie, nadal jesteśmy narażani na wchłanianie szkodliwych substancji.
    Oto jeden z dowodów braku reakcji na wspomniane zarządzenie. Na terenie kampusu Uniwersytetu Gdańskiego fachowcy układający płytki chodnikowe cięli je piłami mechanicznymi, co powodowało powstawanie chmur pyłu i dymu. Przechodzący tamtędy studenci wdychali drobiny, na których mogą znajdować się rakotwórcze substancje. Tymczasem wojewoda nakazuje, by takie cięcia kamieni odbywały się pod przykryciem.


    O tym, jak zaawansowane są przygotowania do spełnienia nakazów wojewody, mówiono podczas konferencji dotyczącej stanu środowiska w Gdańsku. Powołano zespół konsultacyjny, który obmyśla sposoby poprawy sytuacji.

    - Zarządzenie wojewody zaleca, by eliminować emisję pyłów ze składowisk materiałów sypkich i magazynów - przypomniała Dagmara Nagórka-Kmiecik, zastępca dyrektora Wydziału Środowiska Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

    Piasek i inne towary pylące na czas transportu powinny być zraszane, przykryte plandekami. Największym problemem jest jednak kurz, unoszący się z powierzchni ulic.
    Wojewoda nakazuje doprowadzenie do zmniejszenia zawartości w powietrzu pyłu zawieszonego, oznaczanego umownie symbolem PM 10.

    Jego drobiny mają średnicę 10 razy mniejszą od grubości ludzkiego włosa. Takie drobiny wpadają do płuc, wnosząc szkodliwe substancje, nawet rakotwórcze. Jeszcze groźniejszy jest PM 2,5, docierający do naszych oskrzeli, a PM 1 dostaje się wprost do krwiobiegu.

    Drobiny, wnoszące niezdrowe elementy do naszych organizmów, powstają na przykład w wyniku ścierania się opon samochodowych. Powstają także wówczas, gdy ciężarówki z piaskiem przejeżdżają przez miasto. Nawet, gdy są puste, z brudnych kół i skrzyń ładunkowych unosi się chmura kurzu. Co więc robić w ramach programu naprawczego? Po prostu... myć te pojazdy.

    Na razie specjaliści próbują zmniejszyć w Gdańsku ilość PM 10. W następnych etapach trzeba będzie zadbać o jeszcze większą czystość powietrza. Za dużo jest też innych substancji w atmosferze. Zdaniem Macieja Lorka, dyrektora Wydziału Środowiska Urzędu Miejskiego w Gdańsku, przybywa toluenu i ksylenu.

    To zjawisko jest notowane także w wielu innych europejskich miastach.
    To mało znaczące pocieszenie. Z poprawy jakości powietrza Polska musi rozliczać się przed Komisją Europejską. Pierwszy raport musi zostać tam wysłany już w przyszłym roku.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo