Miastko. Prezes i personel szpitala błagają burmistrz o podpis. Bez niego placówka może ogłaszać upadłość

Maria SowisłoZaktualizowano 
Szpital Miejski w Miastku jest w fatalnej kondycji finansowej. Takiej, że już może ogłaszać upadłość. Uratować go może tylko kredyt konsolidacyjny. Do tego jednak potrzebna jest zgoda właściciela. Jego przedstawicielem jest burmistrz Miastka Danuta Karaśkiewicz. Od prawie miesiąca na biurku ma dokument, bez którego szpitala nie uda się uratować. Jeszcze go nie podpisała. A czas działa na niekorzyść placówki.

Nie wszyscy lekarze na kontraktach otrzymują od trzech miesięcy wynagrodzenie. A to nie jedyne zobowiązania przeterminowane czyli niezapłacone dłużej niż 90 dni. Ubiegły rok budżet Szpitala Miejskiego w Miastku zamknął się stratą 650 tys. zł. Wszystko przez reformę służby zdrowia z wdrożeniem systemu ryczałtowego (nie uwzględnia zapłaty za wykonania usług ponadlimitowych) oraz wywalczone przez personel w kraju podwyżki pensji. Strata z miesiąca na miesiąc rośnie. Do tego jeszcze dochodzi kredyt (ponad 1 mln zł) na budowę lądowiska dla śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Już samo to, że szpital ma zobowiązania finansowe sprzed trzech miesięcy sprawia, że można już ogłosić upadłość placówki. Jedynym ratunkiem jest zaciągnięcie na 10 lat kredytu konsolidacyjnego w wysokości 7 mln zł.

- W celu zabezpieczenia kredytu bank wymaga od gminy oświadczenia patronackiego. Nie było zgody właściciela na jego podpisanie. Nowe oświadczenie jest ostateczne i nienegocjowalne. Nadal nie ma zgody właściciela. Jeśli nie otrzymamy kredytu, to sytuacja dla spółki będzie bardzo trudna – mówiła prezes szpitala Renata Kiempa podczas posiedzenia Komisji Oświaty, Kultury, Zdrowia, Sportu, Rozwoju i Promocji. - Utraciliśmy już płynność finansową. Jeśli nie uzyskamy kredytu, to spółka ma zdolność upadłościową – dodała Kiempa.

Szpital w Miastku od 2013 roku jest spółką, która należy do gminy Miastko, więc przedstawicielem właściciela jest burmistrz Danuta Karaśkiewicz. - Nikt nie ucieka od tematu. Bronimy gminy przed dodatkowymi środkami, jakie będzie trzeba spłacać – stwierdziła podczas posiedzenia komisji burmistrz Karaśkiewicz.

Oświadczenie patronackie, to stosunkowo nowe rozwiązanie w Polsce. Tak naprawdę to dokument poświadczający, że samorząd (właściciel) zdaje sobie sprawę z ryzyka zaciągnięcia kredytu i będzie czuwać nad kondycją spółki. Podnosi także wiarygodność finansową i kredytową spółki. Pierwszym bankiem w Polsce, który 10 lat temu wprowadził takie zabezpieczenie pożyczki, jest Bank Gospodarstwa Krajowego. W oświadczeniu, które ma być zabezpieczeniem kredytu dla szpitala w Miastku, są zapisy które zdaniem burmistrz Danuty Karaśkiewicz, mogą zrujnować gminę.

- W 2013 roku spółka była tworzona po to, żeby zarząd tak ją prowadził, żeby sam sobie radziła. My tylko dbamy o finanse gminy. Oświadczenie patronackie jest zbyt daleko idące, mówiące że gmina przystępuje do długu. Niejako kredyt bierzemy na siebie. Wówczas nie robimy inwestycji, nie inwestujemy w oświatę. Mamy jeszcze dwie spółki w mieście. Dwa miesiące temu daliśmy przecież 2,1 mln zł tej spółce. Możecie przymusić mnie do podpisania tego oświadczenia, ale to jest nie na miejscu i niezasadne – powiedziała radnym Karaśkiewicz, a odpowiedział jej radny Dariusz Zabrocki. - To tak, jakby powiedzieć dziecku: Idź się pobaw na dworze, ale drzwi byłyby zamknięte - skwitował.

Te wywołujące trwogę u burmistrz Miastka zapisy w oświadczeniu patronackim to m.in. wymóg, że przez najbliższych 10 lat szpital nie zmieni właściciela, nie zostanie połączony lub nie zostaną nikomu sprzedane udziały placówki. Kolejny punkt dotyczy zobowiązania gminy, że jeśli tylko szpital przestanie spłacać kredyt, to wkroczy właściciel-samorząd i przejmie zobowiązania placówki. Wątpliwości podczas posiedzenia komisji starała się rozwiać prezes szpitala.

- Jedyne ryzyko dla gminy jest tylko wtedy, kiedy szpital przestanie świadczyć usługi. Konstrukcja spłaty jest zabezpieczona w cesji na kontrakcie z Narodowym Funduszem Zdrowia. Bank miałby uprawnienia do dysponowania rachunkiem bankowym szpitala, jedynym jaki jest. Tam wpływać będą pieniądze z kontraktu. Po spłacie miesięcznej raty, bank uwolni pozostałe środki do dyspozycji szpitala – starała się wyjaśnić Renata Kiempa. - Musimy przyjąć czarny scenariusz, ale działać będziemy. Nic nie zanosi się na to, że nie będziemy. Może dobrze by było, żeby właściciel określił się, czy chce żeby szpital był w zasobach gminnych, czy ma inne plany z przekazaniem udziałów spółki – mówiła Kiempa i przypomniała, że radni zobowiązali ją do przygotowania planu naprawczego. - Istotnym elementem planu naprawczego jest zaciągnięcie kredytu. Pod to przygotowane były symulacje finansowe. To wiele miesięcy przygotowań. Trwało to od kwietnia. Brak kredytu istotnie mnie zablokuje. Nie będzie mowy o otwarciu ZOL-u. Po prostu dramat – Kiempa.

Podczas posiedzenia zaskakujące było też to, że w trakcie dyskusji, tak naprawdę o być albo nie być szpitala, skarbnik Miastka Bronisława Nielipiuk wyliczyła ile pieniędzy w ciągu czterech lat samorząd przekazał spółce. Od 2015 roku jest to kwota prawie 4,3 mln zł. Największa jej część – 2,1 mln zł – przekazana została z budżetu gminy w tym roku. Wyjątkowym roku ze względu na wprowadzoną rok wcześniej reformę służby zdrowia. - Może warto powiedzieć ile pieniędzy szpital pozyskał do tej pory dla gminy? To jest kwota 18 mln zł – ripostował radny Witold Zajst.

Radni dopytywali również o kontrakt z NFZ-etem. Czy jest możliwe, że do szpitala przestaną z tego źródła spływać pieniądze? Podczas obrad przypomnieli także, że kiedy wiosną tego roku zapadała decyzja o przekazaniu spółce 2,1 mln zł ruszyły przygotowania do wprowadzenia programu naprawczego oraz podjęte zostały rozmowy z prywatną firmą, która była zainteresowana sprywatyzowaniem placówki. - Wiemy jakie będą konsekwencje niepodpisania tego oświadczenia. Gdybym miał podjąć decyzję, to chciałbym nakłonić panią burmistrz żeby nie iść w kierunku czarnego scenariusza. Po pani stronie leży ta decyzja, by wziąć kredyt. Nie może być tak, że to oświadczenie krąży między prezesem spółki a pani burmistrz – stwierdził radny Dariusz Zabrocki.

Do głosu doszli również przedstawiciele personelu szpitala.

- To za długo trwa. Nie utrzymam pracowników. Jeśli to będzie trwać nadal, to szpital będzie leżeć na łopatkach. Nie będzie komu leczyć pacjentów, obstawiać dyżurów – apelował Marek Rzeszutek, koordynator oddziału chirurgii ogólnej Szpitala Miejskiego w Miastku.

Z kolei radny Witold Zajst przypomniał, że negocjacje z bankami są trudne, ale postawa roszczeniowa nie przyniesieni żadnych pozytywów. - Jeśli będziemy się kopać z kredytodawcą, nie wyjdziemy na tym dobrze. Nie ma już czasu – stwierdził Zajst.

Nie zabrakło podczas posiedzenia komisji prywatnych dygresji dotyczących szpitala. - Niedorzecznością jest mówienie, że prezes nic nie zrobiła by szpital rozwijał się. Mam wrażenie, że w Polsce na oświacie i służbie zdrowia wszyscy się znają. Moja zona w 2012 roku przebywała w szpitalu w Miastku. Sala przypominała izbę więzienną. Od tamtego czasu szpital zmienił się nie do poznania. To są ogromne środki wpompowane w naszą gminę. Mówienie o 7 mln zł kredytu przy budżecie z kontraktu 30 mln zł rocznie, to kropla w morzu. Mam nadzieje, że te 7 milionów wystarczy na bieżącą obsługę i dalsze funkcjonowanie szpitala. Z taką nadzieją wypadałoby podpisać to oświadczenie – apelował do właściciela radny Szymon Należyty.

Burmistrz Miastka przekonywała radnych, że chce podpisać oświadczenie, ale nie o takiej treści, jaka została przedstawiona. – Jakbyśmy nie rozumieli o co chodzi. Chcemy szpital wspierać. Zgodziłam się na program naprawczy, zgoda na kredyt też jest, ale nie z takim oświadczeniem. To całe przekonywanie mnie jest niepotrzebne. Obiema rękoma się podpisuję, że szpital jest potrzebny. Tu chodzi tylko i wyłącznie o treść oświadczenia – stwierdziła burmistrz.

Ostatecznie na wniosek radnego Mieczysława Czarneckiego, członkowie komisji przegłosowali zobowiązanie burmistrz do jak najszybszego podpisania oświadczenia. Na temat podjęcia z burmistrz Miastka Danutą Karaśkiewicz rozmawialiśmy w piątek. Zapewniała nas, że nie ma zagrożenia upadłością szpitala. - Czekam na telefon z banku, by umówić spotkanie w sprawie negocjacji treści oświadczenia patronackiego – skwitowała.

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

polecane: Probiotyki – jakie mają właściwości lecznicze?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie