ME 2013 siatkarzy. Bartosz Kurek - waleczne serce reprezentacji Polski

Łukasz Żaguń
Fot. Karolina Misztal
Mistrzostwa Europy w siatkówce mężczyzn wkraczają w fazę medalową, a mimo to w Polsce emocje związane z turniejem zaczynają powoli stygnąć. Powodem tego jest oczywiście kompletnie nieudany występ biało-czerwonych. Marzenia o sukcesie prysły niczym mydlana bańka. Z ust kibiców najczęściej padają takie słowa jak: tragedia, katastrofa, klapa. Trudno szukać usprawiedliwienia dla zespołu Andrei Anastasiego. Przecież wszystko nam sprzyjało - publiczność, grupa, wyniki innych pojedynków. Mimo to warto jednak poszukać też pozytywnych akcentów na tych mistrzostwach. Do takich zaliczyć można postać... Bartosza Kurka.

Większość kibiców ocenia zawodników tylko po grze. Pod tym względem Kurkowi zarzucić można wiele. Miał być liderem z prawdziwego zdarzenia w naszej kadrze, a nie do końca się z tej roli wywiązał. Momentami brakowało mu chłodnej głowy. Popełniał błędy, czasami nawet seryjne. Wyliczać i wytykać słabości, zarówno Kurkowi, jak i całej kadrze, można długo. Naszemu przyjmującemu nie da się jednak odmówić jednego - walki i zaangażowania. Ale to nie wszystko.

Obserwując skrupulatnie zachowanie Kurka na boisku podczas mistrzostw Europy, śmiało można było wysunąć wniosek - ten zawodnik jako jeden z niewielu naprawdę żył każdym spotkaniem. Dla niego ważna była każda piłka. Po nieudanych akcjach pokrzykiwał, łapał się za głowę, ukrywał twarz w dłoniach, a nawet przeklinał. To chyba jedyny zawodnik w naszej reprezentacji, który tak emocjonalnie podchodził do każdego pojedynku.

Startujemy z naszym profilem na Twitterze. Czas rozruszać serwis i pokazać, że 140 znaków wystarczy, by oddać sportowe emocje.

— Sport DB (@baltyckisport) September 8, 2013

Kurek jest dobitnym przykładem na to, że faceci też płaczą. Teraz nie widać u niego tego już tak wyraźnie, ale ten zawodnik nadal okazuje wzruszenie. Wie doskonale o tym, że momentami zawodzi. Potrafi się też do tego przyznać.

- W końcówce meczu popełniłem błędy. Biorę to na siebie. To dla mnie dobra lekcja - powiedział po przegranym spotkaniu z reprezentacją Bułgarii.

Polskiego przyjmującego lubią również dziennikarze. W trakcie mistrzostw Kurek nie odmawiał wywiadów. Dzielnie stawiał czoła nawet trudnym pytaniom, a takich nie brakowało zwłaszcza po meczu z Bułgarami, po którym definitywnie pożegnaliśmy się z turniejem.

Mając na uwadze przywiązanie Kurka do reprezentacji Polski, przypomina się nieco postać, w którą wcielił się Mel Gibson w filmie "Braveheart - Waleczne Serce". William Wallace, szkocki bohater narodowy, zawsze wierny był swoim ideałom. Oddany narodowej kadrze jest również Kurek. Czasami można nawet odnieść wrażenie, że za ten zespół również byłby gotów oddać życie.

Oczywiście porównanie Kurka do postaci, w którą wcielił się Gibson, należy potraktować z dużym przymrużeniem oka. Nikt bowiem w kadrze swojego życia narażać nie musi. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że reprezentacja coraz częściej dla zawodników stanowi zwykły, a wręcz przykry obowiązek. Są jednak i tacy, dla których noszenie koszulki z orłem na piersi jest spełnieniem marzeń. Do tego grona zaliczyć można bez wątpienia Bartosza Kurka. A nasza kadra potrzebuje zawodników z charakterem.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie