Matka uderzyła dziecko w twarz. Świadek zdarzenia interweniował, ale matka z dzieckiem szybko odjechały

pio
Nie ma policyjnych statystyk odnośnie incydentów dotyczących przemocy, ale wiadomo, że nie jest ich mało.
Nie ma policyjnych statystyk odnośnie incydentów dotyczących przemocy, ale wiadomo, że nie jest ich mało. pixabay.com
Kobieta na parkingu przed sklepem uderzyła córkę w twarz. Źle, że takie sytuacje się zdarzają. Dobrze, że świadkowie na nie reagują.

Samo południe, parking przed marketem w Nowym Fordonie. Kobieta z dziewczynką - pewnie z córką - są na tym parkingu, bo przed chwilą wyszły ze sklepu. Mała ma 5, może 6 lat.

Nagle matka uderza dziecko w twarz. Widzi to przypadkowy przechodzień, kobieta. Woła do matki i dziecka, ale mama zaciąga małą do samochodu i odjeżdżają.

Przeczytaj także: 9-letnia Zosia jest ciężko chora. "Nosi w sobie tykającą bombę, która nie wiadomo kiedy wybuchnie"

Emocje wzięły górę

Świadek zdarzenia jest w szoku. Nawet nie zdążyła zapamiętać numerów tablicy rejestracyjnej samochodu napastniczki. Emocje wzięły górę. Kobieta, która widziała incydent, się popłakała.

Źle, że takie sytuacje się dzieją. Dobrze natomiast, że świadkowie nie pozostają obojętni. Nie ma znieczulicy, która panowała przed laty.

- Osoby częściej decydują się zgłaszać nam różne incydenty, których są lub byli świadkami - mówi podkom. Lidia Kowalska z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. - To ważne, żeby reagować. Każdy taki sygnał badamy.

Samotna wśród ludzi

Nie zawsze jednak obserwatorzy reagują. Tak było w przypadku nastolatki, która tuż przed feriami, też w biały dzień, została zaatakowana przez grupę innych nastolatek. Oprawczynie najpierw odciągnęły swoją ofiarę od jej znajomych. Potem przez kilka godzin chodziły z nią po Bydgoszczy. Biły ją, kopały, ciągnęły za włosy, straszyły. Dziewczyny pojawiły się m.in. w dwóch galeriach handlowych. Był tłum, ale nikt nie interweniował.

Czasem to rodzice są napastnikami. 4-miesięczna Oliwka z Bydgoszczy trafiła do szpitala. Była nie tylko ciężko pobita, ale też wygłodzona. Nie reagowała nawet na zastrzyk. Okazało się, że za tym stoi ojciec dziewczynki. Malutka do końca życia nie odzyska sprawności.

Strach pomyśleć

Świadek zdarzenia przed fordońskim marketem sprawę opisała na Facebooku. Od razu pojawiły się komentarze, choćby takie: - Strach pomyśleć, co to dziecko przeżywa w domu.

Internautka zapewniała, że sprawę zgłosiła na policji. Sprawdziliśmy. Nie zrobiła tego. W weekend nie mogliśmy już odszukać tego postu.

Emerytury dla matek. Sprawdź, o co w tym chodzi!

Wideo

Materiał oryginalny: Matka uderzyła dziecko w twarz. Świadek zdarzenia interweniował, ale matka z dzieckiem szybko odjechały - Gazeta Pomorska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marek

Kobieta bijąca dziecko nie jest w stanie sprostać macierzyństwu. Trzeba jej zabrać dziecko. Ludzi się nie bije. Jeżeli świadek nie zgłosiła tego pobicia na policję to ponosi odpowiedzialność za krzywdę tego dziecka. Ono nie jest w stanie sobie pomóc. Daleko naszemu społeczeństwu do cywilizacji.

Dodaj ogłoszenie