Polecamy
    TYLKO U NAS

    Egzamin ósmoklasisty 2019. Testy z Gdańskim Wydawnictwem Oświatowym

    Rozwiń
    Masowe zachorowania na grypę na Pomorzu. Ile kosztuje grypa?

    Masowe zachorowania na grypę na Pomorzu. Ile kosztuje grypa?

    Dorota Abramowicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Masowe zachorowania na grypę na Pomorzu. Ile kosztuje grypa?

    ©Przemek Świderski / Archiwum Dziennika Bałtyckiego

    Grypa nie tylko rozkłada nas zdrowotnie, ale też finansowo. Jeśli bierzemy zwolnienie lekarskie, tracimy co piątą zarobioną złotówkę. Ponadto każdy z prawie 34 tysięcy zapadających każdego tygodnia na grypę Pomorzan zostawia w aptekach od kilkudziesięciu do nawet stu złotych.
    Masowe zachorowania na grypę na Pomorzu. Ile kosztuje grypa?

    ©Przemek Świderski / Archiwum Dziennika Bałtyckiego

    - Na leki dla dwójki dzieci wydałam ok. 150 złotych, ale kaszlą nadal, więc niewykluczone, że skończy się na antybiotyku. Niedawno podawałam go córce - koszt to ok. 40 złotych. Leczenie chorującej od kilku tygodni teściowej jest jeszcze droższe - wzdycha Emilia Miller z Gdyni. Przeciętnie pacjent zostawia w aptece ok. 100 złotych, co najmniej drugie tyle kosztuje domowa wizyta lekarza.


    Pieniądze liczą nie tylko pracownicy, ale także pracodawcy. W ostatnich miesiącach do gdańskiego oddziału ZUS trafia 10 proc. więcej zwolnień lekarskich. Przez pierwsze 33 dni choroby 80 proc. wynagrodzenia wypłaca pracownikowi pracodawca.

    - Grypa kosztuje - przyznaje Jerzy Zając, dyrektor gdyńskiego Urzędu Miasta, którego urzędnicy tylko w styczniu dostarczyli 180 zwolnień lekarskich. - Najwięcej osób, bo aż 23 , rozchorowało się 21 stycznia. Nie mamy na to żadnego wpływu, więc czekamy spokojnie na opadnięcie fali zachorowań.

    Na tygodniowym chorowaniu przeciętny gdyński urzędnik stracił 145 złotych z pensji. Według firmy Ernst&Young bezpośrednie koszty grypy w Polsce mogą sięgać 730 milionów złotych, a pośrednie - nawet 4,3 miliarda złotych!

    Lekarze przewidują, że silne mrozy jedynie na krótki czas powstrzymały ekspansję wirusa grypy i schorzeń grypopodobnych na Pomorzu. Gwałtowne ocieplenie nie jest korzystne dla zdrowia.

    - Spadek ciśnienia atmosferycznego powoduje gorsze ukrwienie komórek, co wpływa na spadek odporności - mówi dr Jerzy Karpiński, pomorski lekarz wojewódzki. - Organizm musi się też przecież przestawić gwałtownie na temperatury o kilkanaście stopni wyższe. Będziemy teraz bardziej podatni na atak wirusów.

    Tymczasem pomorscy lekarze tylko w pierwszych trzech tygodniach stycznia zgłosili do Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej aż 91 tys. nowych przypadków zachorowań na grypę!

    Z tygodnia na tydzień liczba zgłoszeń rośnie, w trzecim tygodniu stycznia najwięcej osób chorowało w powiecie gdańskim (6523) i wejherowskim (5688). Wiadomo jednak, że lekarze nie muszą zgłaszać wszystkich przypadków, więc dane te są najprawdopodobniej zaniżone. O tym, jak chorują Pomorzanie, świadczy też liczba pytań o uprawnienia do bezpłatnego leczenia w systemie eWUŚ.

    - W pierwszym tygodniu stycznia zadano pytania o 492 796 pacjentów, w trzecim system zanotował 964 726 zapytań - mówi Mariusz Szymański, rzecznik pomorskiego NFZ. - Łącznie w tym roku prawie 2,5 mln razy weryfikowano już ubezpieczenie pacjentów.

    Każdy z chorych zaraz po wizycie lekarza odwiedza aptekę.

    - Grypę można leczyć bardzo tanio, kupując Polopirynę S za 6 zł i Rutinoscorbin, można też szukać droższych leków, wydając 40 zł - mówi mgr Andrzej Denis z gdyńskiej Apteki św. Alberta. - Efekt będzie podobny. Najgorzej wychodzą na tym ci, którzy boją się brać zwolnienie i z obawy przed pracodawcą postanawiają "przechodzić" chorobę. W ich przypadku koszty leczenia mogą poważnie wzrosnąć.

    Za leki w części zapłacą chorzy, w części w formie refundacji budżet, czyli właściwie - każdy z nas. W pomorskim NFZ nie obliczono jeszcze, o ile w porównaniu z ub. rokiem wzrosły w styczniu wydatki na refundację.

    Jednak nie wszyscy pracodawcy podchodzą rozsądnie do zagrypionego pracownika i uznają - jak ostatnio prezydent Sopotu - że zdrowsze dla wszystkich jest wysłanie delikwenta na kilka dni do łóżka. Zatrudniona w jednej z gdańskich firm Maria S. usłyszała od szefowej, że zwolnienie lekarskie równa się zwolnieniu z pracy. - Mam zapalenie płuc, biorę coraz droższe leki, ale nie pozwolę sobie na ryzyko - twierdzi młoda kobieta.

    Tacy jak Maria, a także osoby starsze, przewlekle chore oraz dzieci, trafiają do coraz bardziej zatłoczonych szpitali.

    - Dla NFZ grypa nie jest żadnym argumentem - potwierdza Krystyna Grzenia, dyrektor szpitala na gdańskiej Zaspie. - W ostatnich dwóch miesiącach ubiegłego roku przyjęliśmy na kardiologię i internę 355 ponadlimitowych pacjentów, z których część trafiła tu z powodu powikłań grypy. Koszt ich leczenia to 685 805 zł, których na razie NFZ nie zamierza zapłacić. Musiałam także wzmocnić obsadę personelu na zatłoczonych oddziałach.

    Zatrudnienie przez szpital pracownika, np. pielęgniarki, to miesięczny wydatek rzędu 30 tys. zł. Bo tak naprawdę obecność dodatkowej pielęgniarki na każdej zmianie oznacza przyjęcie do pracy... czterech osób, z których każda będzie pracować po 8 godzin dziennie.

    Napisz do autora: d.abramowicz@prasa.gda.pl


    Zwolnijmy



    Z dr. Jerzym Karpińskim, pomorskim lekarzem wojewódzkim, rozmawia Dorota Abramowicz

    Dlaczego tak dużo kosztuje nas grypa?

    Nasz urząd nie zbiera informacji o kosztach, ale dane przedstawione na ogólnopolskiej konferencji robią wrażenie. Najtaniej byłoby zapobiegać chorobie.

    Jest Pan wśród 4 procent Polaków, którzy się szczepią przeciw grypie?
    Jestem. Uważam też, że chorzy przewlekle, osoby mające częsty kontakt za wieloma ludźmi, powinny się szczepić. To tańsze od późniejszego leczenia.

    Podstawowe leczenie też nie kosztuje zbyt wiele...
    Tylko że wielu rodaków lekceważy grypę. Boi się utraty pracy, próbuje kolejnymi tabletkami zminimalizować objawy. Konsekwencje takiej postawy dla zdrowia i kieszeni są poważne. W tej chorobie trzeba zwolnić, położyć się do łóżka, nie eksploatować się.


    Jak reagujesz, gdy twój współpracownik przychodzi do pracy zagrypiony?

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo