Mariusz Mioduski: U wielu osób powikłania pocovidowe pozostaną już na zawsze

Anita Czupryn
Anita Czupryn
Mariusz Mioduski: U niektórych chorych po przebyciu infekcji może dojść do trwałego uszkodzenia mięśnia sercowego. Niewydolność krążenia zostanie na stałe
Mariusz Mioduski: U niektórych chorych po przebyciu infekcji może dojść do trwałego uszkodzenia mięśnia sercowego. Niewydolność krążenia zostanie na stałe Konrad Kozlowski/Polskapress
Udostępnij:
Pacjenci po COVID-zie mają te same objawy, co osoby z PTSD, czyli z zespołem stresu pourazowego. Będą wymagali leczenia psychiatrycznego i częstych wizyt u psychoterapeutów. Oni do końca życia będą żyć w przerażeniu, będą żyć w traumie – mówi lekarz Mariusz Mioduski, wiceprezes Mazowieckiego Szpitala w Siedlcach.

Czy – jeśli chodzi o powikłania związane z przechorowaniem COVID-19 – mamy już do czynienia z problemem społecznym?

Pandemia mocno wpłynęła na całe nasze życie i na funkcjonowanie wszystkich jego aspektów i w różny sposób dotknęła każdego z nas. Zarówno tych, którzy zachorowali na COVID-19 i przeszli go bardzo ciężko, jak i tych, którzy przez COVID stracili swoich bliskich. Zmieniły się zasady funkcjonowania społeczeństwa. Niestety, wiele osób zostało dotkniętych w ten sposób, że będą te skutki odczuwali na co dzień i już na zawsze będą doświadczali efektów tego, co się wydarzyło w wyniku przechorowania COVID-a.

Które z powikłań, u osób, które przechorowały koronawirusa, pozostaną na zawsze?

COVID-19 jest chorobą której przebieg jest ostry, czyli taki, kiedy relatywnie szybko pojawiają sią objawy ze strony układu oddechowego, ale być może nie zdajemy sobie sprawy z tego, że koronawirus wywołuje też objawy w innych układach. Powszechnie zakażenie jest postrzegane jako choroba układu oddechowego, wywołująca zapalenie płuc, jednak zarówno naukowcy, jak i lekarze, w tym również ja, pracując jako anestezjolog, przez cały czas od początku pandemii lecząc pacjentów w szpitalu tymczasowym zauważam, że COVID-19 jest chorobą wieloukladową; chorobą, która powoduje spustoszenie w wielu układach i narządach, nie tylko w płucach. Mowa tu chociażby o układzie sercowo-naczyniowym. U niektórych chorych po przebyciu infekcji może dojść chociażby do trwałego uszkodzenia mięśnia sercowego. Niewydolność krążenia u wielu pacjentów zostanie już na stałe. Uszkodzenie mięśnia sercowego to nie jest coś, co minie. Nawet osoby, które doświadczały łagodnych objawów z punktu widzenia układu oddechowego, mają często uszkodzenie mięśnia sercowego. To prowadzi do niewydolności serca oraz innych sercowych powikłań, w tym zaburzeń rytmu serca, typu migotanie przedsionków, które pojawiło się nagle, po COVID-zie. Są to choroby, które może bezpośrednio nie zagrażają życiu pacjenta, ale zmniejszają wydolność ogólną organizmu, powodują ograniczenia w funkcjonowaniu choćby społecznym. Pacjent, u którego pojawiła się pocovidowa niewydolność krążenia, nie może wykonywać niektórych prac, niektórych czynności. Jest w pewien sposób upośledzony. Niestety, powikłania sercowe dotyczą wielu młodych osób. Trzeba wspomnieć też o powikłaniach związanych z układem nerwowym, które zaczynają się upośledzeniem funkcji smaku, zapachu, czucia. Nawet u bardzo młodych osób, dwudziestokilkulatków potrafią występować udary; powikłania prowadzą do obniżenia progu drgawkowego i powstawania stanów padaczkowych, które nagle zaczynają się pojawiać, bez przyczyny. Bardzo częste są problemy z pamięcią!

Z jakimi powikłaniami po COVID-zie-19 najczęściej spotykają się lekarze?

Najczęstsze to powikłania płucne, związane ze zwłóknieniem płuc. Zapalenie płuc COVID-owe jest zapaleniem śródmiąższowym. Po przechorowaniu występuje zwłóknienie płuc, które widoczne są w tomografii komputerowej. Płuca zwłókniałe to takie, które się nie wentylują. To są często posklejane pęcherzyki płucne, w których nie ma wymiany gazowej. To powoduje bardzo poważne upośledzenie wymiany gazowej. Z tym związany jest spadek wydolności ogólnej organizmu. Przy zajęciu dużego obszaru płucnego te zwłóknienia nigdy już nie ustąpią. A wtedy dochodzi do spadku wydolności oddechowej, powstaje przewlekła niewydolność. Pacjenci po COVID-zie, którzy już mają niskie parametry zapalne i z medycznego punktu widzenia są wyleczeni, nawet nie wymagają leków, niestety nadal często wymagają tlenu – wymagają przewlekłej tlenoterapii domowej. Przez całe życie będą poza tym wymagali rehabilitacji oddechowej. Przy zwłókniałych płucach chory będzie częściej zapadał na zakażenie układu oddechowego z innych przyczyn.

W publicznym obiegu bardzo często słyszy się zwrot „mgła covidowa”. Czym ona w istocie jest?

Należy ona do powikłań układu nerwowego. Mgłą covidową określamy u pacjenta taki stan, kiedy nie jest on w stanie się skupić, ma problemy ze snem, ma zaburzenia funkcji poznawczych, zaburzenia koncentracji i co najważniejsze oraz najczęstsze problemy z pamięcią. Krótko mówiąc potrafi zapominać wszystko i czasami po chwili nie pamięta chociażby z kim rozmawiał. Tego rodzaju powikłania mają miejsce u bardzo dużej liczby pacjentów, nawet jeśli przechorowali COVID-19 półtora roku temu to te objawy nadal u nich występują.

Słyszałam o przypadku osoby, która w pracy porozumiewała się głównie w języku angielskim i po przechorowaniu COVID-u zapomniała ten język. Nie była w stanie pracować.

To wcale nie jest rzadki przypadek. Zauważam to bardzo często wśród swoich pacjentów i zwracam na to uwagę, ponieważ tego typu powikłań związanych z układem nerwowym jest niezmiernie dużo, zwłaszcza zaburzeń funkcji poznawczych i zaburzeń pamięci. Do tego dochodzą utrwalone zaburzenia węchu i smaku, o czym już wspominałem. Niektórzy przez półtora roku nie odzyskali węchu i smaku. Zatem uszkodzenie układu nerwowego wciąż występuje, podobnie jak „mgła covidowa”. Trochę to wygląda tak, jakby przechorowanie COVID-u predysponowało do rozwoju choroby Alzheimera; choć te powikłania nie są jeszcze nazwane konkretnym zespołem zaburzeń. Ale trzeba to stanowczo podkreślić, że są to ewidentne skutki, które występują po przechorowaniu i pojawiły się nie u jednej, ale u tysięcy osób.

Powikłania dotyczą też układów trawiennego, pokarmowego; u ozdrowieńców pojawiają się też cukrzyca czy problemy z trzustką. Dlaczego?

Cukrzyca po ciężkim przebiegu choroby może być indukowana przez leczenie, ponieważ używamy sterydów, różnych leków, które zaburzają funkcjonowanie trzustki. O ile przyjmowanie sterydów, ich niewielkich dawek, bardzo w COVID-zie pomaga, stwierdzono nawet, że to jest coś, co często ratuje pacjenta, to długotrwała sterydoterapia może mieć skutki uboczne. Nie ma leków obojętnych, które tylko leczą. Stąd czasem po leczeniu występują problemy z cukrem i inne zaburzenia metaboliczne. Wśród pacjentów, którzy trafiali na Oddział Intensywnej Terapii, mieli wysokoprzepływową wentylację donosową lub byli podłączeni, a później byli odzwyczajani od respiratora pojawił się zespół stresu pourazowego. Często na wieloosobowych salach w środku nocy nagle trzeba było ratować, intubować, podłączać do respiratora, walczyć o życie współpacjentów. Zespół stresu pourazowego to skutek, ale też powikłanie leczenia niedocenione, a może nawet zapominane, o tym się nie mówi, ale u większości pacjentów, którzy przeszli COVID-19, byli hospitalizowani, szczególnie ci w ciężkim stanie, którzy mieli świadomość swojego ciężkiego stanu, pozostał właśnie zespół stresu pourazowego i zespół ten będzie się u nich utrzymywał już do końca życia, co być może jest najgorszą rzeczą, która będzie im towarzyszyć.

Do tej pory o PTSD czyli zespole stresu pourazowego najczęściej słyszeliśmy w kontekście żołnierzy walczących w Iraku czy w Afganistanie.
Pacjenci po COVID-zie mają te same objawy. Będą wymagali leczenia psychiatrycznego i częstych wizyt u psychoterapeutów. Oni do końca życia będą żyć w przerażeniu, będą żyć w traumie. Częstym skutkiem przejścia COVID-19 jest też depresja.

Może być niebezpieczna?

Bardzo! Jako lekarz anestezjolog, praktykujący medycynę konwencjonalną, uważam, że u bardzo wielu chorych, szczególnie tych z ciężkim przebiegiem, psychika ma decydujące znaczenie w zdrowieniu. Powikłania zdrowia psychicznego są niemniej ważne niż te, związane z układem oddechowym, z problemami zakrzepowo-zatorowymi, z ryzykiem zawałów, udarów. Krótko mówiąc, tych powikłań mamy całą masę.

Zapalenie ucha, mrowienie, parestezje, kłucia, bóle stawów…

Tak, tak! A do tego problemy ze skórą, wypadanie włosów…

… tego sama doświadczyłam.

Na to skarżą się prawie wszyscy pacjenci. U części pacjentów pojawia się też zespół niewydolności nerek. Mogłoby się więc wydawać, że przejdzie się COVID, wyzdrowieje i będzie w porządku. Otóż nie. Okazuje się, że u każdego chorego COVID coś pozostawia, jakiś problem, który pojawia się czasem szybciej, a czasem później. Późne powikłania, jakie pojawiają się u pacjentów spowodowane są wyjściową infekcją, czyli koronawirusem. Zwykle czym cięższy przebieg tym gorsze, ale tak jest nie zawsze. Czasem po lekkim przebiegu pierwotnym mamy ciężkie powikłania, chociażby zatorowo-zakrzepowe, udary, zawały, co niestety często kończy się śmiercią pacjentów.

Chciałam zapytać Pana o najbardziej nietypowe powikłanie pocovidowe, z jakim się Pan spotkał.

Wśród powikłań i skutków ubocznych, które ja spotykałem, wszystkie się powtarzają. Nie ma tu wyjątkowych powikłań, one powtarzają się u dużych grup pacjentów. I mówię to również jako lekarz pracujący dodatkowo na oddziale ratunkowym, bo jestem też specjalistą medycyny ratunkowej – lekarzem leczącym pacjentów „pocovidowych” w SOR. Pacjenci opuszczali szpital, gdzie zakończyli leczenie z powodu COVID-19, po czym znów trafiali do szpitala, z powikłaniami pocovidowymi, bo pojawiła się u nich chociażby niewydolność oddechowa. Często takich pacjentów kładliśmy na Oddział Intensywnej Terapii i tam umierali już nie na COVID, ale z powodu niewydolności oddechowej związanej ze zwłóknieniem płuc, czy inną wtórną infekcją bakteryjną czy grzybiczą.

Czy dziś można powiedzieć, która z wersji wirusa przyniosła ostrzejsze powikłania? Czy była to Delta, czy Omikron, a może wariant Alfa, zwany brytyjskim?

Niestety, jeśli chodzi o powikłania, to my wciąż nie wiemy wszystkiego. Niektóre pojawiają się wcześnie, ale niektóre objawiają się późno po przechorowaniu. Nie wiemy, czy przy badaniu obrazowym, nie ujawni się u pacjenta zwłóknienie płuc, spowodowane przejściem COVID-19. Nie wiadomo, który wariant, czy ten z lżejszym przebiegiem pierwotnym, czy Delta, która miała cięższe przebiegi, przynajmniej w moim szpitalu, w którym dużo pacjentów wymagało intubacji, podłączenia do respiratora i dużo ich też w ostatniej fali umierało, powoduje cięższe powikłania. Czy przebieg pierwotny ma znaczenie dla odległych powikłań? Czy gorsze będą powikłania po przejściu teoretycznie lżejszej odmiany wirusa? Tego jeszcze nie wiemy. Długofalowe efekty i ich znaczenie wciąż nie jest jeszcze znane. I nikt z naukowców nie wypowie się tu jednoznacznie, bo minął za krótki czas, aby to stwierdzić. Nie powiem zatem, która wersja wirusa była najgorsza. Badania trwają, my mamy własne obserwacje i przemyślenia, ale nadal trudno jest odróżnić objawy przedłużonego COVID-a od samych jego następstw.

Osobną sprawą jest zespół pocovidowy u dzieci.

O właśnie! O tym chciałem powiedzieć, kiedy pytała Pani o najgorsze i nietypowe powikłania, bo dla mnie najgorsze są te, które występują u dzieci. Widzimy korelacje rodzących się dzieci u matek przechodzących COVID-19. Dzieci te są słabsze, mają różne zaburzenia neurologiczne, których neonatolodzy nie są w stanie wyjaśnić. Dzieci te są mniej ruchliwe, wolniej się rozwijają – słyszę to od neonatologów, którzy wprost mówią, że dziecko od matki, która przeszła COVID-19 różni się od dziecka, którego matka nie zachorowała na COVID-19 w czasie ciąży. Coraz więcej też przypadków zachorowania na COVID-19 obserwujemy u dzieci w różnym wieku, w tym u noworodków, które zarażają się od rodziny. Niestety i tu pojawiają się zapalenia płuc, zakrzepice, powikłania neurologiczne.

Co człowiek, który przeszedł COVID-19, powinien zrobić, jakie badania wykonać, gdzie się badać? Jak ma sprawdzić, z którymi powikłaniami będzie się zmagał? No i w końcu – najważniejsze – jak ma niwelować te skutki koronawirusa?

Większość pacjentów, którzy chorują – przeżywają. Na szczęście. Niestety, jak już w tej rozmowie sygnalizowałem, u wszystkich albo prawie wszystkich pacjentów z przebiegiem objawowym pozostaje jakiś deficyt lub skutek przechorowania. Coś, co będzie przypominało o przejściu tej infekcji, często do końca życia. Czy wobec tego stosować obligatoryjną zasadę prześwietlania klatki piersiowej po przejściu tej infekcji? Czy też jakieś badania krwi? Chyba nie. Niestety, leczenie i reakcja lekarzy oraz pacjentów, zależy od tego, co u pacjenta wystąpiło.

Nie ma więc takich medycznych zaleceń dla wszystkich, którzy przeszli COVID-19, aby zbadali sobie krew, mocz, zrobili prześwietlenie, wykonali EKG?

Nie ma żadnej reguły. Kiedy stwierdzimy, że u pacjenta występują zaburzenia rytmu serca – wtedy taki pacjent będzie pod kontrolą poradni kardiologicznej. Pacjent, u którego będą się utrzymywały zaburzenia neurologiczne, trafi do neurologa. I neurolog będzie to leczył. Jeśli pojawią się incydenty zakrzepowo-zatorowe, nadkrzepliwość, to taki pacjent trafi albo do chirurga naczyniowego, albo kardiologa, albo neurologa. Jeżeli wyjdzie z choroby z uszkodzeniem nerek – trafi do nefrologa. Otrzyma rehabilitację pulmonologiczną w przypadku, kiedy będzie miał zaburzenia układu oddechowego, powikłania mięśniowo-szkieletowe. Dla tych, którzy odczują problemy ze zdrowiem psychicznym pomocny będzie psychoterapeuta bądź psychiatra. To oni będą mieli co robić po pandemii być może najwięcej.

Brzmi idealnie, ale do specjalisty dostać się trudno. Uważa Pan, że powinny być ośrodki rehabilitacyjne dla osób z powikłaniami po koronawirusie?

Tak uważam. Tworzenie systemu rehabilitacji pocovidowej, nie tylko pulmonologicznej, ale też neurologicznej, kardiologicznej i kompleksowego leczenia pacjentów pocovidowych, które skupiałoby specjalistów, pomocnych w wielu typowych powikłaniach jest potrzebne. Ponieważ te powikłania nie dotyczą jednej specjalizacji. Dotyczą one różnych dziedzin medycyny. Powtórzę – to nie jest tylko pulmonologia. Ta kompleksowość w podejściu do rehabilitacji pocovidowej byłaby właściwa. Teraz jednak na nowo u progu, skupiamy się na walce z chorobą i przygotowaniu do kolejnej fali; jesteśmy na bieżąco ostrzegani, że musimy się przygotowywać. Niestety, zajmując się przygotowaniami, traci się z oczu to, co się wydarza u tych chorych, którzy z choroby wyszli. Znów więc przygotowujemy się do wojny, ale już rannych nie leczymy. Oby tak nie było.

Potrafi Pan powiedzieć, co będzie z wszystkimi, którzy przeszli COVID-19 i z ich powikłaniami za kilka lat?

Mam nadzieję, że za kilka lat o tej pandemii już zapomnimy. Pewnie za jakiś czas będziemy przed nową pandemią, bo patogenów jest coraz więcej. W związku z zanieczyszczeniem środowiska, z różnymi wpływami środowiskowymi wiele patogenów, choć dużo mniejszych od człowieka może się okazać dla człowieka śmiercionośnymi, podobnie, jak to widzimy na podstawie tego wirusa. Niemniej nie tylko podejrzewam, ale jestem pewien, że skutki tej pandemii, która teraz jest, będziemy odczuwali nie tylko za parę lat, ale jeszcze i za kilkanaście, a nawet za kilkadziesiąt. Wielu z nas nie zapomni o niej bardzo długo, a wielu z tych, których COVID-19 dotknął bezpośrednio, jego skutki będą odczuwać do końca swojego życia. Życzę wszystkim, aby ta nadchodząca fala nie okazała się taka zła, jak mówią prognozy, tylko – jeżeli już muszą przechorować – przechorowali to łagodnie. Sobie życzę, abym jak najrzadziej musiał dzwonić do rodziny pacjenta i informować, że pomimo naszych starań i prawdziwej walki o życie ich bliskiego, jego serce zatrzymało się i stwierdziłem jego zgon.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Prezydent Duda w ukraińskim parlamencie

Wideo

Materiał oryginalny: Mariusz Mioduski: U wielu osób powikłania pocovidowe pozostaną już na zawsze - Polska Times

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie