Marianne Faithfull w Starym Maneżu. Wykonała m.in. utwór „As Tears Go By”

Maja Korbut
Marianne Faithfull jest tego gatunku starszą panią, która mimo swojego wieku i kiepskiego zdrowia nadal potrafi zaciekawić publiczność i stworzyć z nią relację
Marianne Faithfull jest tego gatunku starszą panią, która mimo swojego wieku i kiepskiego zdrowia nadal potrafi zaciekawić publiczność i stworzyć z nią relację Bogna Kociumbas
Siedemdziesięcioletnia Marianne Faithfull spotkała się z publicznością w Gdańsku, w niedawno otwartej klubogalerii Stary Maneż we Wrzeszczu. Koncert był z pewnością wydarzeniem szczególnym. Gwiazda debiutowała w 1964 roku, a przez pół wieku swojej kariery wywołała niezliczoną liczbę skandali i nagrała prawie tyle samo albumów.

Czas jednak robi swoje -w niedzielny wieczór na scenie Starego Maneżu pojawiła się ujmująca, poruszająca się o lasce, elegancka starsza pani. Marianne jest jednak tego gatunku starszą panią, która mimo wieku i kiepskiego zdrowia nadal potrafi zaciekawić publiczność i zbudować z nią relację.

Ujmujące były szczerość i autentyczność artystki, która nie udawała siebie sprzed lat - a wręcz z ulgą stwierdziła w pewnym momencie: jak dobrze, że te dni są już za nią… Z właściwą sobie błyskotliwością i złośliwością mówiła także, że jeśli ktoś oczekuje koncertu z największymi przebojami sprzed lat, powinien się wybrać na show zespołu The Rolling Stones - ona zaś stara się nadal tworzyć.

Koncert Marianne Faithfull w Gdańsku nie odbył się jednak bez najpopularniejszych jej utworów. Dla gdańskiej publiczności wykonała piosenkę, która rozpoczęła jej karierę - „As Tears Go By”, nie zabrakło także innego z jej największych hitów, „Broken English”, z wydanego w 1979 roku albumu pod tym samym tytułem. Sporo było także nowszych piosenek - otwierająca koncert „Give My Love to London” z ostatniego krążka artystki czy wzruszająca „modlitwa, zaklęcie i piosenka jednocześnie”, napisana podczas ciężkiej choroby jej partnera - „Deep Water”. Na scenie artystce towarzyszyło tylko dwóch muzyków - gitarzysta Rob McVey oraz perkusista Rob Ellis. W trójkę tworzyli muzykę dość stonowaną, a przy tym zgraną i spójną.

Trudnym zadaniem jest recenzowanie niedzielnego występu artystki. Z pewnością spora część publiczności liczyła jednak na nieco dłuższy występ - koncert trwał trochę ponad godzinę, przy czym opowieści Marianne o jej życiu i muzycznej karierze było chyba niemal tyle samo ile jej piosenek. A jednak trudno się nie cieszyć, że w Gdańsku wystąpiła gwiazda tego formatu. Być może zawiedzeni mogli być także ci, którzy liczyli na ekscytujący rockandrollowy show. Wydaje się jednak, że większość obecnych w Starym Maneżu uczestników tego wydarzenia (a zgromadziło ono całkiem sporą widownię) doceniła to ciepłe, prawie osobiste spotkanie z artystką, jakim się okazał niedzielny koncert.

Stary Maneż w Gdańsku otwarty. Koncert Wodeckiego z Mitch & Mitch[ZDJĘCIA, WIDEO]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie