Marek Krzykowski, prezes IP Kwidzyn: Energa powinna zachować niezależność

Redakcja
Marek Krzykowski
Marek Krzykowski Grzegorz Mehring
Z Markiem Krzykowskim, prezesem IP Kwidzyn, rozmawia Łukasz Kłos

Co sądzi Pan o prywatyzacji Energi?
Zawsze byłem zwolennikiem prywatyzacji. Zakład, którym zarządzam, jest świetnym przykładem jak dobrze przeprowadzona prywatyzacja daje niesamowite efekty biznesowe, ekonomiczne, a nawet socjalne. Pracownicy mają szansę dobrze zarabiać i pracować w godnych warunkach, a społeczność lokalna korzysta poprzez pozyskane podatki oraz z tytułu sprzedaży dóbr i usług. Pieniądz zostaje na miejscu, a poziom życia się podnosi. Samo hasło "prywatyzacja" nie załatwia jednak całego tematu.

W którą stronę powinna zmierzać Energa? Lotosu czy PGE?
Tak duża spółka, jaką jest Energa, powinna zachować swoją niezależność. W związku z tym, jeśli mówimy o opcji zakupu przez PGE, to uważam, że nie jest to najlepsze. Każdy wielki podmiot, dołączający kolejne podmioty, staje się po części monopolem, a tego w gospodarce rynkowej staramy się uniknąć. Rozwiązanie widzę albo w stworzeniu holdingu, albo w przejęciu przez inny podmiot, który dysponuje środkami na inwestycje i ma odpowiednie zaplecze inżynierskie i techniczne, które wsparłoby spółkę. Wówczas miałoby to dużą wartość. Taki podmiot przejąłby część spraw administracyjnych, natomiast merytorycznie Energa mogłaby samodzielnie prowadzić własny rozwój.

Dużo emocji budzi ostatnio sprawa lokalizacji spalarni śmieci w Kwidzynie. W jaki sposób zrodziła się koncepcja, by spalarnia powstała na terenie IP?
W Urzędzie Marszałkowskim odbyła się swego czasu dyskusja, gdzie miałaby się znaleźć taka instalacja, która z jednej strony spełniałaby polskie wymogi, z drugiej natomiast realizowała wymogi UE. Jeden z wicemarszałków, Leszek Czarnobaj, który notabene pochodzi z Kwidzyna i był związany niegdyś z naszym zakładem, zaproponował, by wykorzystać infrastrukturę należącą do IP. Zgodziliśmy się, bo dzięki temu będziemy mieli stałe źródło energii cieplnej, potrzebnej w naszych procesach technologicznych.

Czy spalanie 240 tys. ton odpadów rocznie w kwidzyńskiej spalarni pozwoliłoby uniezależnić się od zewnętrznych dostawców energii?
Nie. Nadal bylibyśmy takim samym partnerem dla energetyki zawodowej, jak jesteśmy dzisiaj.
Zakup prądu byłby utrzymany na tym samym poziomie?
Kupowalibyśmy tyle samo prądu co dziś. Spalarnia pozwoliłaby nam tylko zamienić paliwa, których używamy obecnie. Jesteśmy zainteresowani wyłącznie zakupem pary, która byłaby produkowana w planowanej instalacji. Nie interesuje nas jednak własne inwestowanie w spalarnię. Jedną z naszych intencji jest poprawa emisji spalin z własnych źródeł. Zamiast spalać węgiel, pozyskiwać chcemy czystą parę ze źródeł zewnętrznych. Skoro taka instalacja jak spalarnia musi być gdzieś zbudowana, to dlaczego nie w Kwidzynie? Mało tego, uważam, że jest to bardzo korzystne z punktu widzenia tego powiatu i miasta. Pobliskie składowisko w Gilwie będzie musiało gdzieś przewozić frakcję energetyczną z własnych odpadów, a dlaczego mieliby mieszkańcy płacić za dowóz do np. Słupska.

Reakcje mieszkańców są mieszane. Można spodziewać się protestów. Jak by Pan odpowiedział na obawy mieszkańców?
Dotychczasowe protesty wypływają z niewiedzy. Współczesne spalarnie dają naprawdę czyste emisje. Potrzeba bardzo mało wody, a jeśli funkcjonuje w takim organizmie jak IP Kwidzyn, niczego nie pogarsza, a właściwie poprawia. Tej informacji brakuje mieszkańcom. W zamian mówi się sloganami o śmieciach, spalarniach i zanieczyszczeniu.
Wciąż także za mało sobie uświadamiamy, że utylizacja odpadów jest kosztem, który poniesie każdy z nas. Jeżeli województwo pomorskie nie wybuduje na czas odpowiedniej instalacji, to będzie musiało skorzystać z podobnych, które działać będą w woj. warmińsko-mazurskim czy kujawsko-pomorskim, a każdy z nas zapłaci za dowóz śmieci w takie miejsce, gdzie ta utylizacja będzie możliwa.

Kiedy będziecie gotowi oddać plac pod budowę spalarni?
Jesteśmy w fazie początkowych rozmów. Musimy spełnić zarówno wymogi europejskie, jak i korporacyjne. Nasza infrastruktura pozwoli zminimalizować koszty takiej instalacji o połowę. A to kolejny zysk dla całego województwa, bo pokrywać je będą tutejsi mieszkańcy i firmy. Z tej potencjalnej synergii IP oraz inwestora w spalarnię możemy znacząco obniżyć koszt niż robilibyśmy to w szczerym polu. Nie postrzegamy spalarni w kategoriach biznesowych. Fakt, że nie będziemy do tego dokładali. Natomiast nie patrzymy, ile możemy na tym zarobić.

Koronawirus przyspiesza rewolucję w bankach

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kazioo

240tys. ton odpadów rocznie - koles gada o ochronie środowiska ale o tych tysiącach śmierdzących ciężarówek w centrum miasta nic nie mówi!!
Pajac - tylko im kasa w głowie

Dodaj ogłoszenie