Marcus da Silva i jego setka w żółto-niebieskich barwach

Janusz Woźniak
Tomasz Bolt/Polska Press
Udostępnij:
Brazylijczyka Marcus da Silva rozegrał już 101 meczów w żółto-niebieskich barwach. Dla Arki Gdynia, w której gra od trzech lat, zdobył już 36 goli.

Kiedy przyjechał do Polski w 2008 roku, nie przypuszczał, że znajdzie tu miejsce na lata, założy rodzinę i... nie będzie chciał wracać do Brazylii. A zaczynał w naszym kraju od gry w IV-ligowym wówczas Piaście Choszczno.

Tour de Pologne Marcusa

Z Choszczna przeniósł się do Czarnych Żagań, później pod tężnie w Ciechocinku, gdzie grał w miejscowym Zdroju. Kolejnym etapem był Orkan Rumia. Wszędzie był wyróżniającym się piłkarzem, z przypisaną brazylijskim futbolistom nienaganną techniką i cenioną pod każdą szerokością geograficzną smykałką do zdobywania goli. Nic więc dziwnego, że trafił do ekstraklasowego GKS Bełchatów. Niestety tylko na jeden sezon. Zagrał w Bełchatowie 20 ligowych spotkań, ale ani razu nie wpisał się na listę strzelców. - Pewnie ten brak skuteczności zadecydował, że nie zostałem tam na dłużej. Rozegrałem jednak kilka dobrych spotkań, chociażby przeciwko Wiśle Kraków czy Lechowi Poznań.

Nie udało się w Bełchatowie, więc spróbował swoich sił w Gdyni. Tu poszło mu już znacznie lepiej. Pierwszy ligowy mecz w Arce sezonu 2012/13 zaczął jednak od sprawdzenia, czy wygodne są siedzenia na ławce rezerwowych.

- To był mecz Arka - Warta Poznań. Wszedłem na boisko w 80 minucie, a 20 sekund później cieszyłem się z debiutanckiego w żółto-niebieskich barwach gola. Ustaliłem nim wynik meczu na 2:0. Jak mi później powiedziano, to była najszybciej - w historii klubu - zdobyta bramka przez zawodnika rezerwowego. W kolejnym meczu historia się powtórzyła. Znowu ławka rezerwowych, wejście na boisko już szybciej, bo w 60 minucie, a w 69 trafiłem do siatki Bogdanki Łęczna efektownym strzałem piętą. Znowu wygraliśmy 2:0. Ale na miejsce w podstawowym składzie musiałem poczekać do 7 kolejki sezonu - ze śmiechem mówi Marcus.

W Gdyni na zawsze?

Kibice w Gdyni polubili Marcusa da Silvę. W klubowym plebiscycie na najlepszego zawodnika meczu bardzo często stawiają go na pierwszym miejscu. Nic dziwnego, bo z przyjemnością patrzy się na jego grę. W pierwszym sezonie zdobył dla Arki aż 15 goli, zostając wicekrólem strzelców I ligi. W kolejnych sezonach tak skuteczny już nie był.

- Oczywiście, że chcę strzelać bramki, ale najważniejsza jest drużyna i jej zwycięstwo. Z moją dyspozycją i formą w czasie gry w Arce bywało różnie. Nie zawsze los mnie oszczędzał. Były kontuzje, złamana noga, był rodzinny dramat, kiedy mój tata zmarł nagle na moim gdyńskim weselu, po ślubie z Eweliną. To ostatnie wydarzenie to był straszliwy cios, po którym zastanawiałem się, czy jeszcze chcę grać w piłkę. Dzięki rodzinie, także tej polskiej części ze strony żony, dzięki kibicom, którzy okazywali mi sympatię i dodawali otuchy, wracam do sportowej formy. Już jest dobrze, a wierzę, że może być jeszcze lepiej - słychać nadzieję w głosie Marcusa.

Czy tęskni jeszcze za Brazylią, myśli o powrocie do ojczystego kraju?

- Nie zapomina się ojczystego kraju, tym bardziej że... Brazylia jest wspaniałym miejscem na spędzenie urlopu - śmieje się da Silva. - Zapuściłem w Gdyni korzenie. Chyba na zawsze, chociaż zdaję sobie sprawę, że życie niesie ze sobą różne niespodzianki. Jeżeli teraz o czymś myślę czy marzę, to o awansie z Arką do ekstraklasy.

Dobry piłkarz i człowiek

- Marcusa znam najdłużej, bo poznałem go jeszcze w Orkanie Rumia, kiedy byłem tam trenerem. Zresztą z jego sprowadzeniem do Orkana wiąże się anegdota. Kontrakt na grę w Orkanie Marcus podpisał u mnie w domu, a było to 14 lutego, w walentynki. Został u nas dwa dni, a ja żartowałem z żony, że sprowadziłem jej w walentynkowym prezencie brazylijskiego piłkarza. To w zespole Arki bardzo ważna postać. A najkrócej i najtrafniej opisałbym Marcusa tak: to dobry piłkarz i dobry człowiek - charakteryzuje swojego zawodnika szkoleniowiec Arki Grzegorz Niciński.

- Marcus? Po pierwsze wspaniały kolega. Po drugie wrażliwy człowiek, uczynny, gotowy pomóc każdemu. To najlepszy zagraniczny zawodnik, z którym miałem i mam przyjemność grać w Arce - wylicza Krzysztof Sobieraj, kolega z drużyny.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie