Mania znakowania

    Mania znakowania

    Dorota Abramowicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    W Gdańsku Wrzeszczu pojawił się nowy znak drogowy. Przy wyjeździe z parkingu za ulicą Sobieskiego biała strzałka na niebieskim tle nakazuje kierowcom skręcić w lewo. Umieszczona niżej tablica informuje, że znak obowiązuje w dniu meczu Lechii.
    - A skąd ja mam wiedzieć, kiedy gra Lechia? - denerwuje się pan Maciej z Gdańska. - Czy mam domniemywać, że są to dni, w których więcej patroli policyjnych pojawia się na ulicach? A poza tym, co ma zrobić kierowca, jeśli Lechia gra w Szczecinie? Czy i wtedy obowiązuje ów znak?

    Cierpliwość i zdolności obserwacyjne kierowców wystawiane są w Gdańsku na dużą próbę. W mieście, choć trudno w to uwierzyć, rozstawionych jest... 30 tysięcy znaków drogowych. Decyzję podejmują zarówno urzędnicy miejscy, jak i przedstawiciele innych instytucji. Na drodze osiedlowej nakazy i zakazy może stawiać chociażby wspólnota mieszkaniowa.

    - Oczywistym nieporozumieniem są znaki obowiązujące "w dniu meczu Lechii" - przyznaje asp.
    Zbigniew Korytnicki z Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Gdańsku, któremu wysłaliśmy kilka zdjęć gdańskich ulic. - Niewątpliwie trzeba to zmienić. Osobiście jestem zwolennikiem pozostawienia niezbędnych znaków.

    - W niektórych przypadkach powinna kierowcom wystarczyć znajomość przepisów ruchu drogowego, chociażby przy parkowaniu na chodnikach. Jako policja często opiniujemy zmiany organizacji ruchu, dwa razy w roku robimy przeglądy oznakowania.

    To nie wystarcza. Niektóre słupy przypominają wręcz choinki, "ozdobione" co najmniej pięcioma różnymi znakami. Tak jest przy wjazdach na ulice Głównego Miasta. Stając przed słupem przy wjeździe na ul. Świętojańską, kierowca - od góry patrząc - dowiaduje się, że powinien jechać prosto.

    Następny znak informuje go, że wręcz przeciwnie, obowiązuje zakaz jazdy w obydwu kierunkach, który nie dotyczy rowerów. Kolejna tablica precyzuje, że jeździć nie można od poniedziałku do piątku, a z zakazu wyłączeni są "posiadacze abonamentów, Straży Miejskiej, TAXI i wydanych decyzji ZDiZ Gdańsk". Na tym samym słupie dodano jeszcze zakaz wjazdu pojazdów ważących powyżej 8 ton. I ostatnia tabliczka, na samym dole, uściśla, że "Nie dotyczy służb komunalnych". Uff...

    Uprzejmie podpowiadamy, że na przykład na ul. Kołodziejskiej warto jeszcze dodać kolejne znaki, chociażby zakaz jazdy wozów konnych, zakaz jazdy wózków ręcznych (ale tylko w dni parzyste) i ograniczyć do sobót zgodę na poruszanie się traktorów.

    Niestety, Gdańsk nie jest wyjątkiem. Zachęcamy czytelników do uwiecznienia innych przypadków radosnej twórczości. Czekamy, opublikujemy. Może coś zmienimy?


    Promil błędu do wymiany



    Rozmowa z Antonim Szczytem, z-cą dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej UM w Gdańsku

    Skąd kierowca ma wiedzieć, kiedy gra Lechia?

    Nie ustawialiśmy tego znaku. Może ktoś postawił go samowolnie.

    Ale te słupy obwieszone znakami przy wjeździe na Główne Miasto to wasze dzieło?
    A jak pani sobie wyobraża inne przekazanie kierowcom niezbędnej informacji o warunkach poruszania się w tym miejscu?

    Może chcecie przekazać za dużo informacji na jednym słupie? Właściwie kierowca powinien wysiąść z auta, by to wszystko z bliska przeczytać.

    Sprawdzimy przekazane przez was sygnały. W Gdańsku stoi ponad 30 tys. znaków drogowych, stawianych często bez naszej wiedzy. Już promil błędu oznacza, że 30 należy zmienić.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo