Mandaty prosto z automatu

    Mandaty prosto z automatu

    Maciej Pawlikowski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Polska policja szykuje potężny oręż do walki z piratami drogowymi, którzy przekraczają dozwoloną prędkość. Powstał właśnie projekt automatycznego sterowania ruchem, który zakłada połączenie fotoradarów w sieć.
    W podwarszawski Legionowie podczas zakończonego właśnie ogólnopolskiego konkursu na policjanta "drogówki" roku zaprezentowany został projekt automatycznego systemu nadzoru ruchem drogowym w całej Polsce. W jego myśl wszystkie fotoradary tworzyłyby jedną sieć, skomunikowaną z centrum, do którego spływałyby wszelkie informacje z setek takich urządzeń ustawionych na naszych drogach. Między innymi dzięki takiemu rozwiązaniu zdecydowanie skrócić się ma czas pomiędzy popełnieniem przez kierowcę wykroczenia, a momentem otrzymania przez niego zdjęcia zrobionego przez fotoradar. Teraz okres oczekiwania to co najmniej kilka, jeśli nie kilkanaście tygodni. Dzięki automatycznemu systemowi nadzoru ma to trwać tylko kilkadziesiąt godzin.
    Według projektu KGP zdjęcia, które fotoradary zrobiły przekraczającym prędkość pojazdom trafiałyby bezpośrednio za pośrednictwem internetu albo drogi radiowej do centrum systemu. Teraz zdjęcia są ręcznie zgrywane za każdym razem przez policjantów drogówki i przewożone do komend. Ma ono powstać w ramach struktur działającej już od lat Inspekcji Transportu Drogowego. To właśnie tu fotografie zsyłane z całej Polski mają być cyfrowo obrabiane. Dzięki odpowiednim programom komputerowym i przeszkolonym, cywilnym pracownikom szybko ustalany będzie numer rejestracyjny sfotografowanego auta, a mandat wysyłany będzie na adres jego właściciela.
    - Pozwoli to także na uwolnienie około 600 policjantów od dotychczasowych długotrwałych procedur i umożliwi skierowanie ich do pełnienia służby na drogach - tłumaczy podinspektor Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.
    Pracownicy centrum mają bowiem także prowadzić posterowania administracyjne i egzekucyjne w sprawach o ukaranie za naruszenie przepisów ruchu drogowego.
    - Będą też obsługiwać urządzenia rejestrujące na większości dróg. Mają również współdziałać z ich zarządcami w kwestii instalacji i usuwania tych urządzeń z konkretnych punktów - dodaje Krzysztof Hajdas, z Komendy Głównej Policji.
    Żeby przedstawiony przed kilkoma dniami w Legionowie system mógł w ogóle działać zgodnie z założeniami jego projektantów potrzebnych jest kilka rzeczy. Przede wszystkim potrzebne są zmiany w obowiązującym prawie. Obecnie policjanci zanim kogokolwiek ukarają za wykroczenie zarejestrowane przez fotoradar muszę przeprowadzić najzwyklejsze dochodzenie. Ich obowiązkiem jest bowiem jednoznaczne ustalenie osoby, która w momencie popełniania wykroczenia siedziała za kierownicą auta.Czasami trwa to bardzo długo i angażuje sporo czasu. Jeśli wprowadzone zostaną niewielkie zmiany w prawie, mandat z centrum automatycznego systemu nadzoru ruchem będzie wysyłany od razu do właściciela pojazdu. To na nim będzie spoczywał obowiązek albo wskazania winowajcy, albo zapłacenia mandatu i przyjęcia punktów karnych. Drugą równie istotną sprawą są koszta takiego przedsięwzięcia. Na razie nie jest znana dokładna jego kwota. Nieoficjalnie może ona wahać się w okolicach 250 - 300 mln zł. Pod koniec ubiegłego roku mówiło się o co najmniej 250 mln z. 180 mln pochodzić ma ze środków Unii Europejskiej.
    Nie wiadomo niestety także, kiedy dokładnie pierwsi piraci drogowi otrzymają z centrum nadzoru kopertę ze swoim nazwiskiem, a w środku zdjęcie z fotoradaru i mandat. Być może będzie to już przyszły rok.

    Automatycznie w Europie

    Automatyczne systemy nadzoru ruchu drogowego od dawna funkcjonują w kilku europejskich krajach.
    W Wielkiej Brytanii system sprawdził się do tego stopnia, że oprócz spadku liczby wypadków i wykroczeń popełnianych w monitorowanych miejscach (następuje właściwie wszędzie tam, gdzie pojawiają się fotoradary -dop.red.), wzrosła drastycznie liczba kradzieży tablic rejestracyjnych. Tylko w 2006 roku takich przypadków brytyjska policja odnotowała aż o 25 procent więcej, niż rok wcześniej. W 2007 roku z kolei właściciela zmieniło 40 tys tablic.
    Taki sam system działa również we Francji. Tam fotoradary ustawiane wzdłuż dróg i autostrad każde zrobione zdjęcie wysyłają do centrum systemu. Fotografie są automatycznie obrabiane i wysyłane wraz z mandatem właścicielom samochodów. Takie, niemal identyczne rozwiązanie ma być "przeszczepione" na polski grunt.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo