Mamy polską Bellucci

    Mamy polską Bellucci

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Robert Gliński wyreżyserował film, który nią wstrząsnął. Tak bardzo, że nie mogła się podnieść z kinowego fotela. Film nosi roboczy tytuł "Świnki" - opowiada o tym Ryszardzie Wojciechowskiej.
    Trochę mi smutno, kiedy słyszę, że polski film znowu poległ w wyścigu do oscarowych nominacji. Myślę o "Sztuczkach" Andrzeja Jakimowskiego.

    Też żałuję. Ale musimy wiedzieć, że Amerykanie sprytnie wymyślili sposób na przyciąganie kapitału zagranicznego do USA. Spośród wszystkich kategorii fabularnych istnieje tylko jedna - za nieangielskojęzyczny film, w której startuje prawie sto filmów z całego świata. Każdy kraj inwestuje w kampanie promocyjne. My też. Zrobiliśmy wspólnie z Andrzejem Jakimowskim wszystko, co było możliwe, a co dopuszcza regulamin, aby promować "Sztuczki". Nie udało się w tym roku, ale mamy czyste sumienie.

    Zawsze pojawia się pytanie - a może trzeba było wysłać inny polski film?

    Tym razem zaproponowaliśmy intymne, skromne, artystyczne kino. Historię chłopca, który gra z losem o swoje szczęście. Jest ona opowiedziana niezwykle subtelnie i konsekwentnie. Podobała się widzom w Polsce i za granicą. Film wszedł lub wejdzie do dystrybucji w ponad 30 krajach. W Stanach na pokazach prasowych też obejrzało go wiele osób.

    Na ubiegłorocznym gdyńskim Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych mieliśmy już kilka dobrych filmów. Ale nadal jest poczucie niedosytu. Czekamy na film wybitny.

    A co to znaczy film wybitny? Przecież filmy Felliniego czy Bergmana dopiero po pewnym czasie okrzyknięto dziełami wybitnymi. Śmiem twierdzić, że ubiegłoroczna "Rysa" Rosy, "33 sceny z życia" Małgosi Szumowskiej, "Jeszcze nie wieczór" Jacka Bławuta, "Cztery noce z Anną", "Mała Moskwa" to filmy bardzo ważne dla polskiej kultury. I dla naszej promocji za granicą. A będzie jeszcze lepiej - już widziałam kolejne 24 polskie filmy, które nie zdążyły się pojawić na ubiegłorocznym festiwalu w Gdyni i będą prezentowane na tegorocznym. Po ich obejrzeniu wiem, że mamy ostatnio do czynienia z niezwykłym rozwojem sztuki filmowej.

    To znaczy?

    Mam wrażenie, że na tegorocznym gdyńskim festiwalu będzie się o co kłócić i spierać. Pojawi się naprawdę kilka niezwykłych filmów.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo