Wyrok roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata usłyszał mieszkaniec Malborka oskarżony o próbę utopienia swojego psa. Zwierzę przeżyło, ale ponad rok później zostało uśpione.

Stojącego przy brzegu w rzece, przywiązanego do worka z czterema kostkami polbruku, wyziębionego i wystraszonego - w takim stanie znaleziono tego psa na początku września 2016 r. w Nogacie w okolicy Malborka. Kilka dni później policja dotarła do właściciela czworonoga, a wczoraj, po rocznym procesie, malborski sąd wydał wyrok. Uznał mężczyznę winnym próby uśmiercenia własnego psa i nawet działania ze szczególnym okrucieństwem. Oskarżony został skazany na karę roku więzienia, warunkowo zawieszoną na trzyletni okres próby. Musi też zapłacić 40 tys. zł na cele społeczne.

Wcześniej pisaliśmy o sprawie: Malbork. Wkrótce wyrok w sprawie próby utopienia psa w Nogacie. Szczęściarz tego nie doczekał...

Prokuratura oskarżyła malborczyka także o znęcanie się nad psem w okresie do września 2016 r., ale w tym przypadku sąd umorzył postępowanie wobec braku dowodów. Wyrok jest nieprawomocny, można spodziewać się apelacji. - Jestem niewinny. Kto inny próbował to zrobić, a teraz się śmieje - powiedział nam mieszkaniec Malborka.

Czytaj też: Kto strzela do psów w Lipuszu? Policja szuka sprawcy postrzelenia dwóch rasowych psów. York nie przeżył, maltańczyk został ranny

Podczas procesu zeznał, że pies uciekł mu z posesji. Wolontariusze ze stowarzyszenia Reks w Malborku, którzy chcieli pomóc temu psiakowi, dali mu na imię Szczęściarz. Historia nie miała szczęśliwego zakończenia. Blisko rok temu zwierzę trzeba było uśpić. Nadal było bardzo agresywne wobec ludzi, także terapeuty.

Zobacz również: Stop przemocy wobec zwierząt. Oprawcy wciąż bezkarni?

[/b]

POLECAMY NA STREFIE AGRO: