Malbork: Wirus AH1N1 został rozpoznany u dwulatka

Jacek Skrobisz
U dwuletniego chłopca z Malborka wykryto wirusa świńskiej grypy AH1N1. Dziecko razem z matką zostało poddane kwarantannie w Pomorskim Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku. Tam też udzielono maluchowi niezbędnej pomocy medycznej. Nie otrzymał jej natomiast ojciec dziecka, który chciał się dowiedzieć, czy też jest zarażony wirusem i czy nie zaraża napotkanych na ulicy ludzi. Żona mężczyzny i on sam początkowo nie mogli zrozumieć, dlaczego lekarze nie chcą sprawdzić, czy malborczykowi coś dolega.

- Ja jestem zamknięta w szpitalu razem z dzieckiem, a mój mąż nie wie, co ma zrobić, bo w szpitalu nie chcą go poddać badaniom pod kątem świńskiej grypy - opowiadała mieszkanka Malborka, która zadzwoniła do naszej redakcji. - Lekarz odesłał męża, bo nie ma objawów choroby, ale nasz synek też nie miał objawów, a wirusa wykryto podczas rutynowych badań na oddziale onkologicznym, na którym się wcześniej znajdował. Tyle się mówiło w mediach o tym, jak groźny jest to wirus, a teraz zostawia się ludzi samych sobie.

Dyrekcja Pomorskiego Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku uspokaja jednak, że nie ma powodów do paniki, bo mężczyzna nie wykazuje żadnych objawów grypy, a zamiast wykonywać kosztowne badania, lepiej przeznaczyć pieniądze na leczenie chorych pacjentów.

- Nie wykonuje się badań z nadzoru epidemiologicznego, bo nie ma na to pieniędzy. Wolę przeznaczyć je na pacjentów, którzy wymagają sensownego leczenia - wyjaśnia Danuta Jędrzak-Kułaga, zastępca dyrektora ds. medycznych w pomorskim centrum. - Ci państwo mówią, że boją się świńskiej grypy, a sezonowej się nie boją? Bo ta świńska stała się grypą typowo sezonową.

Osoby chore na świńską grypę muszą wykazywać przynajmniej dwa z następujących objawów: gorączka, trudności w oddychaniu, kaszel, ból gardła, katar z płynną wydzieliną lub zatkanym nosem, bóle mięśniowe i stawowe, ból głowy, dreszcze; mogą też występować wymioty i biegunka.
Ojciec chorego dziecka nie miał objawów choroby, ale chciał się upewnić, że nie jest zarażony wirusem AH1N1. Udał się do swojego lekarza rodzinnego, ale i ten nie był w stanie rozwiać jego wątpliwości. Umówił się więc na wizytę w malborskim sanepidzie.

- Znam ten przypadek, dostaliśmy meldunek od lekarzy o wykryciu wirusa u dziecka - mówi Andrzej Bielawski, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Malborku. - Pozytywny aspekt tej sprawy stanowi to, że dziecko jest tylko nosicielem wirusa AH1N1, a nie jest chore. Ojciec dziecka zapowiedział się u nas, ale ostatecznie nie przyszedł. Nie miał obowiązku się u nas stawić, a my nie możemy go przymusić. Temat znamy i będziemy kontrolowali sytuację.

Na drugi dzień po zgłoszeniu nam sprawy matka dziecka była już spokojniejsza o los swojej rodziny.
- Gdy w pierwszym momencie padła nazwa wirusa AH1N1, to miałam przed oczami śmierć dziecka, moją i męża - opowiada mieszkanka Malborka. - Moja panika wynikała z wcześniejszych doniesień medialnych o śmiertelnych ofiarach tego wirusa. Przyszła do nas jednak pani doktor i wyjaśniła nam, że mamy przeciwciała i nic nam nie grozi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie