Maja Włoszczowska: Własna szkółka? Nie widzę tego

Rafał BajkoZaktualizowano 
Maja Włoszczowska zdobyła w Rio swój drugi medal olimpijski
Maja Włoszczowska zdobyła w Rio swój drugi medal olimpijski Michał Dyjuk
Rozmowa z Mają Włoszczowska, która opowiada m.in. o igrzyskach olimpijskich w Rio, czy trudnych momentach w swojej karierze.

Emocje po igrzyskach w Rio już opadły. Powtórka srebrnego medalu z Pekinu Panią satysfakcjonuje?
Tak, w 100 proc. Umówmy się, że oczywiście fajnie byłoby mieć złoto, ale konkurencja też nie próżnowała. Było może z 15 zawodniczek, które stać było na dobry wynik, a co najmniej pięć z nich było pretendentkami do medali. Muszę jednak zaznaczyć, że byliśmy rewelacyjnie przygotowani do tych igrzysk. Mam na myśli zarówno siebie, jak i cały sztab ludzi, który mi pomagał.

Można w jakiś sposób porównać Maję Włoszczowską z 2008 roku, do tej obecnej?
Na pewno mocno się różnimy. Proszę wziąć pod uwagę, że kiedyś ścigałyśmy się około dwóch godzin, teraz wszystko ogranicza się praktycznie do 1,5 godziny. Nie ma też co ukrywać - jestem starszą i co za tym idzie bardziej doświadczoną zawodniczką. Lepiej kontroluje swoje emocje, szczególnie w sytuacjach stresowych. Kiedyś całe swoje życie podporządkowywałam sportowi i niekoniecznie dawało to pożądane rezultaty. Teraz podchodzę do tego wszystkiego zupełnie inaczej, dużo bardziej swobodnie.

Jaką ocenę wystawiłaby Pani organizatorom igrzysk w Rio? Wam, jako sportowcom niczego nie brakowało?
Najgorzej wspominam tamtejsze jedzenie. Było delikatnie mówiąc nienajlepsze. Sama wioska olimpijska nie była zła, chociaż ta z igrzysk europejskich w Baku z 2015 roku, była dużo lepsza. Dużego plusa dałabym z kolei organizatorom igrzysk w Rio za przekaz z aren sportowych. Wszystko było pokazane w bardzo profesjonalny sposób, a kibice oglądający transmisje w telewizji czy Internecie mogli podziwiać naprawdę ciekawe widowiska.

W Rio startowała Pani podobno na zaprojektowanej przez siebie ramie?
Nie tak do końca przez siebie, bo ramę współtworzyliśmy z inżynierami z Kross Racing Teamu. Potem sporą pracę wykonali też ludzie, którzy szukali odpowiednich materiałów. Ja bardziej udzielałam się przy geometrii tej ramy. Koniec końców wszystko poszło zgodnie z planem.

Skoro zdobyła Pani srebro, to chyba pomysł się sprawdził?
Jak najbardziej. To też była dla mnie duża radość i satysfakcja, że mogłam startować na rowerze skonstruowanym przez Polaków - dodajmy zresztą świetnych specjalistów.

Chciałbym wrócić na moment do igrzysk olimpijskich w Londynie. Wtedy w starcie przeszkodziła Pani kontuzja. To był najtrudniejszy moment w karierze?
Z pewnością to był bardzo trudny moment. Nie miałam jednak problemów z motywacją, była więc siła i chęci do odbudowania się i kolejnych startów. Dużo trudniejsza była dla mnie śmierć Marka Galińskiego, mojego trenera i jednocześnie wspaniałego przyjaciela. Wtedy pojawiały się myśli, by nawet zakończyć karierę, jednak postanowiłam się podnieść i walczyć.

Wspomniała Pani o nieżyjącym Marku Galińskim. Często cytuje Pani jego słowa: „Rób swoje, resztą się nie przejmuj”. Takie pozytywne usposobienie dało Pani siłę w trudnych chwilach?
Na pewno tak. Czasami dzieją się wokół nas różne rzeczy, które powodują, że łatwo poddajemy się złym emocjom. Zamiast skupiać się na wszystkich otaczających nas problemach, trzeba robić swoje i nie przejmować się na zapas. Podobnie jest z kryzysem w trakcie wyścigu, tylko pozytywne nastawienie daje drugi oddech i energię aż do samej mety.

Pech nie opuszczał Pani nawet chwilę przed igrzyskami w Rio, gdy podczas mistrzostw świata w Novym Meście defekt koła odebrał Pani praktycznie pewne srebro.
To prawda, pamiętam, że potem z trzy dni dochodziłam do siebie. Szczególnie, że to były moje trzecie mistrzostwa świata z rzędu, na których defektowałam w trakcie wyścigu. Jeżeli takie coś stanie ci się raz, to machniesz ręką i pomyślisz, że widocznie tak miało być. Ale trzy razy!? Nie miało to jednak dla mnie większego znaczenia w kontekście startu w Rio. To właśnie igrzyska były docelową imprezą, gdzie zresztą udało się osiągnąć bardzo dobry wynik.

Za cztery lata w Tokio nadarzy się okazja, aby zdobyć upragnione złoto. Myślała już Pani o tym?
Szczerze mówiąc, to jedyne o czym teraz myślę, to wakacje i odpoczynek. Do Tokio jeszcze tak daleka droga, że nie zaprzątam sobie tym głowy. Jedno jest pewne - za cztery lata będę dużo starsza (śmiech).

A kiedy uda się Pani na zasłużone wakacje? Sezon już jest dla Pani zakończony?
Zostało mi jeszcze kilka startów, ale w listopadzie planuję w pełni odpocząć.

ZOBACZ TAKŻE:
Juvenia Wrocław świętowała okrągłe urodziny

Mimo że jest Pani z pochodzenia warszawianką, to już od dawna jest Pani silnie związana z Dolnym Śląskiem, a szczególnie Jelenią Górą. Być może po zakończeniu kariery powstanie tam jakaś Pani szkółka?
Nie nadaję się do prowadzenia szkółki. Już prędzej widzę siebie przy promocji sportu amatorskiego. Ewentualnie mogłabym też działać pod kątem turystyki, bo tereny, które zamieszkuje zdecydowanie temu sprzyjają.

Zawsze może też Pani spróbować swoich sił w zawodzie. Jako absolwentka matematyki finansowej i ubezpieczeniowej na Politechnice Wrocławskiej chyba nie miałaby Pani problemu ze znalezieniem pracy?
Z matematyką jest tak, że jak się tego regularnie nie ćwiczy, to pewne rzeczy po prostu ulatują. Ja miałam już tak długą przerwę, że szczerze wątpię, abym mogła to szybko nadrobić.

polecane: FLESZ: Ekologia na co dzień: 6 mitów, w które wierzymy

Wideo

Materiał oryginalny: Maja Włoszczowska: Własna szkółka? Nie widzę tego - Gazeta Wrocławska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3