Maja Włoszczowska będzie musiała walczyć za dwie w wyścigu olimpijskim

Przemysław Franczak, Rio de JaneiroZaktualizowano 
Maja Włoszczowska osiem lat temu podczas igrzysk w Pekinie zdobyła srebrny medal.
Maja Włoszczowska osiem lat temu podczas igrzysk w Pekinie zdobyła srebrny medal. Marcin Oliva Soto / Polskapresse
W sobotę Maja Włoszczowska rusza na trasę olimpijskiego wyścigu. Katarzyna Solus-Miśkowicz miała ogromnego pecha i nie przystąpi do walki. Start wyścigu o godz. 17.30.

O 28-letniej Solus-Miśkowicz przed igrzyskami nie mówiło się wiele - wiadomo, na pierwszym planie musiała stać Włoszczowska. Ale zawodniczka z Bukowiny Tatrzańskiej do Rio de Janeiro nie jechała tylko na wycieczkę. Miała swoje plany i marzenia. Wszystkie wzięły w łeb na jednym z ostatnich treningów. Upadła po skoku z głazu, z impetem uderzyła prawą stroną w kamieniste podłoże. Kask ochronił głowę, ale złamała obojczyk z przemieszczeniem. W piątek miała operację.

„No cóż... jednak nie będę mogła nazywać się olimpijką. Złość? Nie… raczej smutek, wstyd, płacz... bo jest mi wstyd. Tyle przygotowań, tyle ludzi którzy mi pomagali abym się tutaj znalazła. Trener praktycznie zrezygnował ze swoich startów i wszystko robił abym była w optymalnej formie i miała najlepszy sprzęt. A forma była. […] A co do reszty? Mam 28 lat... tak naprawdę całą karierę czekałam na ten start. Na Igrzyska. No ale cóż. Pora wrócić do domu i zastanowić się co dalej. No i bardzo was przepraszam. Tyle szumu o nic. Ktoś miał rację pisząc, czy ta kampania się opłaci. Nie opłaciła” - napisała kolarka na Facebooku (pisownia oryginalna).

Solus-Miśkowicz niespełna rok temu wznowiła karierę po rocznej przerwie i urlopie macierzyńskim. W pierwszych zawodach brała udział cztery miesiące po urodzeniu syna Ksawerego. W maju wywalczyła kwalifikację olimpijską. Pech to mało powiedziane. W Rio może liczyć na pomoc męża Mariusza, który jest fizjoterapeutą rosyjskiej kadry kolarek górskich.

Maja Włoszczowska uczucie rozczarowania, gdy kontuzja zabiera marzenia, też zna dobrze. Cztery lata temu nabawiła się urazu tuż przez igrzyskami w Londynie i straciła najważniejszą imprezę czterolecia. Różnica jest tylko taka, że ona miała już wtedy za sobą dwa olimpijskie starty (w Pekinie zdobyła srebro). Dziś będzie jedną z głównych kandydatek do podium.

- Jestem dobrze przygotowana - twierdzi Włoszczowska, która do Rio przyleciała cztery dni przed startem, prosto ze zgrupowaniu w Kolumbii. - Olimpijska trasa jest ciekawa, taka, jakie lubię. Znam trudniejsze, ale kiedy walczy się w igrzyskach, łatwo nigdy nie jest. Trzeba być gotowym na sporo cierpienia - podkreśla.

Pięć dni temu na olimpijskiej trasie wybuchł pożar - wiatr rozniósł palące się śmieci, krwawą łunę widać było z daleka. Z zagrożeniem się uporano i nie trzeba było szukać opcji rezerwowej.

polecane: Wyniki wyborów parlamentarnych 2019

Wideo

Materiał oryginalny: Maja Włoszczowska będzie musiała walczyć za dwie w wyścigu olimpijskim - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie