Maciej Gajos, piłkarz Lechii Gdańsk po meczu z Jagiellonią Białystok: Cel główny nie został zrealizowany, bo nie mamy trzech punktów

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Maciej Gajos, piłkarz Lechii Gdańsk
Maciej Gajos, piłkarz Lechii Gdańsk Przemysław Świderski
Rozmowa z Maciejem Gajosem, piłkarzem Lechii Gdańsk, który w meczu z Jagiellonią Białystok pełnił rolę kapitana zespołu.

Trener Maciej Kalkowski powiedział, że dał Ci opaskę kapitana, bo jesteś spokojny i zrównoważony.

Trener powiedział, że taka była decyzja na ten mecz i zobaczymy co przyniesie kolejny tydzień. W naszej sytuacji to temat ważny, ale najważniejsze jest to, że jesteśmy na ostatnim miejscu w tabeli. I każdy – bez względu na to, kto jest kapitanem, bo powinno ich być ponad 20 – musi mieć odpowiedzialność, żebyśmy wyszli z miejsca, w którym jesteśmy.

CZYTAJ TAKŻE: Kto zostanie nowym trenerem Lechii Gdańsk?

W klubie mówili, że niektórym osobom ciążyła opaska kapitana. A Tobie?

Nie przechylało mnie na bok, aż taka ciężka nie była. A podczas meczu o tym się nie myśli, tylko skupiam się na swoich zadaniach i robię rzeczy, na które mam wpływ. Trzeba robić swoje na boisku.

Z trybun wydawało się, że Israel Puerto powinien dostać czerwoną kartkę. Najpierw Flavio Paixao, a potem Ty interweniowaliście u sędziego?

Pytaliśmy sędziego o to, ile musi jeszcze zrobić fauli, żeby dostać drugą żółtą kartkę. Odpowiedział, że zrobił ich kilka, ale nie były jakieś poważne. Ja pytam, to ile jeszcze? A sędzia mówi, że pięć. Ja rozumiem, że nie za każdy faul jest żółta kartka, ale jak się ma ją na koncie, to z tyłu głowy trzeba mieć, że trochę trzeba uważać. Ok, jeden czy drugi faul można zrobić, ale praktycznie co pięć minut robił faul. Sztab Jagiellonii to zauważył i Puerto został zmieniony w przerwie meczu.

CZYTAJ TAKŻE: Poznajcie partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk! One oczarowały zawodników GALERIA

Jak odbierasz remis w meczu z Jagiellonią?

Cel główny nie został zrealizowany, bo nie mamy trzech punktów. W sytuacji, w której jesteśmy, to było niezbędne. Robiliśmy wszystko, żeby wygrać. Na plus jest to, że we wcześniejszych meczach traciliśmy bramkę i nie potrafiliśmy dogonić rywala. Nawet nie było na to szans. Coś sobie zaplanowaliśmy na ten mecz, ale straciliśmy bramkę na początku i musieliśmy plan trochę zmienić. Dwa razy potrafiliśmy odrobić wynik i to była dobra odpowiedź z naszej strony. Potem mieliśmy jeszcze 15 minut, żeby strzelić zwycięskiego gola i jest niedosyt, bo Jagiellonia miała trzy sytuacje i dwie wykorzystała. Grała z kontry i bardziej przeszkadzała niż próbowała prowadzić mecz. W końcowym kwadransie rywale chcieli dowieźć remis, a my staraliśmy się strzelić trzecią bramkę. Kilka razy się zakotłowało pod bramką przeciwnika i tyle.

Martwi, że znowu tracicie gole w bardzo prosty sposób?

Też tak mi się wydaje. Pierwsza bramka to strata piłki przy chorągiewce i zdecydowanie za łatwo straciliśmy tego gola. Ale Ok, mamy cały mecz, doprowadzamy do remisu i wydaje się, że nic nam nie grozi, a trzeba być skoncentrowanym. Jedna długa piłka, wydawało mi się, że był spalony, ale każdy na boisku stoi w innym miejscu. Okazało się, że linia była złamana i tracimy bramkę w najmniej oczekiwanym momencie. Dogoniliśmy znowu, ale nie udało się przechylić losów meczu na naszą korzyść.

Jak ocenisz swoją aktualną dyspozycję po dobrym początku, kiedy strzeliłeś gole w eliminacjach Ligi Konferencji i w meczu ligowym z Widzewem?

Trudno mi siebie oceniać, bo są różne zadania na mecze. Strzeliłem bramki w Macedonii i w Łodzi, a wtedy wszyscy oceniają grę inaczej i że forma jest wyższa. Ja patrzę na to trochę inaczej. Trener ma mnie rozliczać z zadań, bo ja nie lubię o tym mówić. Były mecze, w których miałem schodzić niżej do prawej strony i pomagać w rozegraniu, żeby gra była bardziej płynna, a inni byli od zdobywania bramek. W ostatnim czasie czuję się dobrze. Mam nadzieję, że przepracujemy spokojnie ten okres, musimy wyczyścić głowy i jak najszybciej wydostać się ze strefy spadkowej.

Obecność Joeriego de Kampsa zmienia Twoją rolę na boisku?

Joeri jest takim zawodnikiem, że też lubi mieć piłkę przy nodze i stara się rozgrywać. Nie chcę schodzić nisko po piłkę, zabierać mu miejsce i licytować się, kto lepiej rozgrywa. Jeśli on jest z piłką niżej, to ktoś musi być wyżej przy napastniku, żeby było do kogo podać i akcje miały płynność. Teraz będziemy mieli czas, żeby więcej rzeczy potrenować. Widać, że ma jakość, dobrą lewą nogę, szuka podania między linie i i nie boi się rozgrywać. Mam nadzieję, że taka pozytywna jednostka do dużo dobrego naszemu zespołowi.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mundial w Katarze. Polscy kibice przed meczem z Argentyną

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie