Maciej Gajos, piłkarz Lechii Gdańsk: Kibic jest wymagający, ale ja nie czytam tych opinii. Trener rozlicza mnie z wykonania zadań [rozmowa]

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Maciej Gajos, piłkarz Lechii Gdańsk Fot. Przemysław Świderski
Maciej Gajos, pomocnik Lechii Gdańsk, w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" mówi o postawie biało-zielonych, jego dyspozycji, szansach Lechii w lidze i o grze przy pustych trybunach.

Lechia źle wystartowała w nowym roku. Jeden punkt w dwóch meczach ligowych i niespodziewane odpadnięcie z Pucharu Polski. Jak przeszedłeś przez ten trudny czas?

[b]CZYTAJ TAKŻE: Poznajcie partnerki piłkarzy Lechii. One skradły ich serca ZDJĘCIA

Po okresie przygotowawczym nikt nie zakładał, że zgubimy punkty w lidze i zostaniemy wyeliminowani z Pucharu Polski. Dobrze wyglądały sparingi, w tym też ten ostatni przed ligą z Wisłą Płock. Też nikt się nie spodziewał, że mecz z Jagiellonią zaczniemy od straconego gola, a potem dodatkowo musieliśmy grać w osłabieniu. Życie wszystko zweryfikowało i przekonaliśmy się, że w piłce nie można niczego zakładać ani myśleć, że coś nam się należy, tylko z meczu na mecz pokazywać najlepszą dyspozycję. Potem odpadliśmy z Pucharu Polski i to normalne, że po meczu było nerwowo. Naszym obowiązkiem był awans, ale tak się nie stało i nastąpił trudny dla nas czas. Wygraliśmy jednak dwa mecze z rzędu i wychodzimy ze słabszego okresu. Teraz musimy jak najdłużej utrzymać tę serię. Ciężką pracą na treningach możemy dojść do tego, że będziemy odnosić kolejne zwycięstwa.

Po wyeliminowaniu z Pucharu Polski w kolejnym meczu chcieliście zagrać dla trenera Piotra Stokowca, bo zrobiło się nerwowo wokół niego czy bardziej zadziałała wizyta kibiców Lechii?

Gramy dla trenera, ale też każdy z nas gra dla siebie, bo porażka z Puszczą to był wstyd. Każdy to przeżywał, ja też czułem się źle, że daliśmy się wyeliminować z Pucharu Polski. Każdy pracuje na swoje nazwisko, ale jesteśmy drużyną. Trudno mi powiedzieć jednoznacznie, co tak naprawdę zadziałało. Zdawaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy w trudnym momencie, a tabela jest mocno ściśnięta. Mała seria zwycięstw bądź porażek ustawia zespół w górnej albo dolnej części tabeli.

Po słabym początku zmalała przewaga nad miejscem spadkowym, ale wystarczyły dwa zwycięstwa i znowu jesteście w grze o podium. To pokazuje, że liga jest wyrównana czy świadczy o jej słabości?

Nie pamiętam kiedy był taki sezon, żeby była tak mała przewaga między czwartym i trzynastym miejscem. Zdawaliśmy sobie sprawę, że zawaliliśmy początek i nie patrzyliśmy w tabelę. Przede wszystkim chcieliśmy zdobyć punkty w meczu z Rakowem, bo wiedzieliśmy, że ten rywal nam nie leży i przegraliśmy z nim trzy kolejne mecze w lidze. Chcieliśmy się zrewanżować i przełamać, a udało się to w meczu z przeciwnikiem, który nie jest dla nas wygodny.

Często jesteś krytykowany przez kibiców. Jak sobie z tym radzisz?

Kibic jest wymagający, ale powiem szczerze, że ja nie czytam tych opinii. W każdym meczu staram się grać jak najlepiej i staram się robić swoje na boisku. Czasami są takie sytuacje, że mam konkretne zadania na boisku i moja gra nie jest specjalnie widowiskowa. Liczy się jednak wykonanie założeń i z tego jestem po meczu rozliczany przez trenera.

CZYTAJ TAKŻE: Polskie sportsmenki są piękne i seksowne [NOWA GALERIA]

Kibice domagają się już powrotu na stadiony, a dla Was to też nie jest przyjemna sytuacja grać tak długo dla pustych trybun. To już czas, żeby fani w jakimś stopniu wracali na trybuny?

Już od kilku miesięcy gramy dla pustych trybun i to nie jest dla nas komfortowe. My nie podejmujemy tych decyzji. Na pewno inaczej ogląda się mecz i przeżywa przed telewizorem, a inaczej na stadionie. Chcielibyśmy, żeby kibice już wrócili, ale nie potrafię powiedzieć, kiedy może to nastąpić.

Trudno było przejść koronawirusa?

Ja akurat nie miałem większych objawów.

Potrafiłeś rozegrać dobry mecz z Górnikiem, czy z Cracovią na zakończenie poprzedniego roku. A Ty z rundy jesiennej w swoim wykonaniu byłeś zadowolony?

Nie byłem zadowolony, był też okres, że grałem mniej albo wchodziłem na boisko z ławki. Nie ma się co obrażać i walczę z tygodnia na tydzień, żeby mieć miejsce w podstawowym składzie i wówczas łatwiej jest udowodnić sobie i wszystkim dookoła, że coś potrafię.

Lechia może się jeszcze włączyć do walki o ligowe podium?

Możemy delikatnie patrzeć w górę tabeli, ale najważniejsze jest, żeby tę serię utrzymać jak najdłużej. Wtedy na koniec sezonu okaże się, na którym miejscu będziemy. Przed nami dwa mecze z beniaminkami, z którymi wygraliśmy wysoko w pierwszej rundzie. Teraz Stal i Podbeskidzie walczą o życie, więc to będą zupełnie inne mecze. Wyniki pokazują, że trzeba szanować każdego przeciwnika.

To widać po postawie Warty, która w tym roku jedyne punkty i gola straciła w meczu z Lechią w Gdańsku.

Każdy walczy o swoje. My też nie możemy patrzeć na przeciwników tylko skupić się na sobie.

Dwubramkowe zwycięstwo Lechii nad Górnikiem. Gdańszczanie coraz bliżej podium PKO Ekstraklasy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie