Maciej Dobrzyniecki: Boję się, że Pomorze straci przejęciu Energi przez PGE

Redakcja
Maciej Dobrzyniecki
Maciej Dobrzyniecki
Udostępnij:
Z Maciejem Dobrzynieckim, kanclerzem Loży Gdańskiej Business Centre Club, rozmawia Jacek Klein

Ogarnia Pana niepokój, czy raczej nie widzi Pan powodów do obaw, wynikających z przejęcia Grupy Energa przez PGE Polską Grupę Energetyczną?
Zdecydowanie przeważają obawy. Moja negatywna opinia co do przejęcia jest niezmienna. Boję się, że jako przedsiębiorca będę płacił wyższe rachunki za prąd, boję się, że moja firma, ale także inne z Pomorza, nie będą uczestniczyć w realizacji inwestycji planowanych przez Energę, czyli w budowie nowych elektrowni tak niezbędnych naszemu regionowi.

Dlatego, że tych inwestycji nie będzie? Nowe elektrownie mogą nie powstać?
Mam duże wątpliwości, czy PGE będzie je realizować. Musimy zdać sobie sprawę ze skali planów Energi. Spółka w swojej strategii przewiduje wydanie w najbliższych pięciu latach ponad 20 mld zł, z czego 15 mld zł pochłonie budowa źródeł wytwarzania, zarówno konwencjonalnych, jak i odnawialnych. Z informacji, jakie do nas docierają, wynika tymczasem, że PGE deklaruje, że w najbliższych 10 latach program inwestycyjny dla Energi będzie wart 5 mld zł. Porównanie tych kwot mówi samo za siebie i wydaje mi się, że moje obawy nie biorą się znikąd i są uzasadnione. Tylko jedna elektrownia planowana przez Energę jest warta 4 mld zł. Rocznie do samorządowego budżetu odprowadzałaby kilkadziesiąt milionów złotych z podatków.

PGE wielokrotnie zapewniało, że Pomorze nie straci na połączeniu obu firm, że Energa będzie kupować prąd na giełdzie, że PGE będzie prąd na giełdzie sprzedawać. Monopolu nie będzie, ceny energii nie wzrosną z powodu połączenia.

Zgadza się, ale są to tylko deklaracje. Jeśli znalazłyby się one w umowie sprzedaży, to co innego. Niestety, do tego dokumentu nie mamy wglądu, zatem możemy spekulować jedynie na podstawie mniej lub bardziej oficjalnych informacji, jakie docierają do nas z rynku. A szkoda, że wglądu do umowy nie mamy. Rozumiem oczywiście, że jest ona w jakimś zakresie objęta klauzulą tajności, ale warto chyba dyskutować przy odkrytych kartach na tak ważny problem jak przekształcenia na rynku energetycznym.

Skarb Państwa jest zdeterminowany, aby transakcję zakończyć powodzeniem. Jest głuchy na argumenty przeciw połączeniu?
Każdy właściciel ma prawo do dysponowanie swoją własnością w dowolny sposób. To fundamentalne prawo. Jednak, gdy właścicielem jest Skarb Państwa, powinien liczyć się także z opinią publiczną i głosami lokalnych środowisk. Od wielu tygodni toczymy przecież debatę, także na łamach "Dziennika Bałtyckiego" na temat skutków fuzji Energi i PGE. Padały argumenty prywatyzacji poprzez giełdę jako lepszej ścieżki. BCC wystosowało stanowisko, w którym negatywnie ocenia połączenie Energi z PGE. Sądzę, że z szacunku do nas, nasz głos, ale także wiele innych, powinny być uwzględnione. Przecież nie jesteśmy anonimowi, reprezentujemy poważne organizacje i podmioty. Poza tym de facto to nie będzie prywatyzacja, tylko jakaś komercjalizacja. Jeden państwowy podmiot przejmie drugi państwowy podmiot.
Jeśli jednak nie PGE, to byłaby to zagraniczna firma, która - można założyć z prawie całkowitą pewnością - także byłaby państwowa.
Tak, ale nie powstałby wówczas konflikt interesów. Zagraniczny inwestor zdobyłby nowy rynek i chciałby w niego inwestować. Tutaj będziemy mieli do czynienia z przejęciem jedynie sieci klientów, którym sprzedawana będzie nadwyżka mocy wytwórczych. Sądzę, że zagrały tutaj też względy budżetu państwa. 7,5 mld zł to naprawdę niemały zastrzyk w czasach, kiedy wszędzie szuka się wpływów. Także argument, że połączone podmioty będą miały większe możliwości budowy elektrowni atomowej, także nie jest trafiony. Każdy z nich z osobna byłby w stanie elektrownię atomową wybudować.

Według niektórych opinii nie będą w stanie wybudować jej nawet razem.
Oczywiście poważny partner zagraniczny byłby potrzebny. Kwestia elektrowni atomowej jest szersza. PGE zapewnia, że Energa zachowa w grupie samodzielność, jej siedziba pozostanie w Gdańsku. Taki zapis ma być w umowie sprzedaży. Równie istotne, jak wspomniałem wcześniej, są inwestycje w regionie. I w tym świetle przecież wcale nie jest pewne, że elektrownia atomowa powstanie na Pomorzu. Żarnowiec jest tylko wskazany jako najlepsza lokalizacja. PGE może zdecydować, że zbuduje ją w innym województwie. Program inwestycyjny wartości 5 mld zł nam tego nie zrekompensuje.

Wydaje się, że mówiąc kolokwialnie, wszystko jest "pozamiatane", umowa podpisana i czekamy tylko na dopięcie formalne przejęcia.

Czekamy na jego uprawomocnienie i decyzję Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Może on wyrazić zgodę, zgodę warunkową lub negatywnie zaopiniować transakcję. Prezes urzędu wielokrotnie dawała do zrozumienia, że zgody na transakcję nie wyda. Czy podtrzyma swoje stanowisko, przekonamy się za kilka tygodni.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rośnie poczucie zagrożenia cyberprzestępczością

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie