M. Oleszczyk o filmie "Historia Roja": Nie możemy dawać punktów za pochodzenie

rozm. Ryszarda WojciechowskaZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Z Michałem Oleszczykiem, dyrektorem artystycznym festiwalu filmowego w Gdyni, rozmawia Ryszarda Wojciechowska.

Festiwalem nieraz wstrząsały różne skandale. Ale tym razem atak nadszedł z samej góry. Minister kultury Piotr Gliński zaatakował komisję festiwalową, sugerując, że „Historia Roja” nie zakwalifikowała się do konkursu z powodów innych niż artystyczne…
W oświadczeniu, które wydałem, zacząłem od słów: „Nikt nie powie, że przyszło mi pracować nad Festiwalem Filmowym w Gdyni w nieciekawych czasach”. Ale ja przede wszystkim jestem zaskoczony terminem, w którym ten komentarz pana premiera się ukazał. Dlaczego dopiero teraz? Przecież listę filmów zakwalifikowanych do konkursu ogłosiliśmy miesiąc temu.

Sprawa "Historii Roja". Michał Oleszczyk nie będzie już dyrektorem artystycznym FFG? [OŚWIADCZENIE]

Dlaczego odrzucono ten film?
To, że nie znalazł się w konkursie, podyktowane było wyłącznie oceną jakości artystycznej. Do wniosku, że film nie jest wystarczająco artystycznie spełniony, by konkurować o Złote Lwy, doszliśmy po długich rozmowach w ramach komitetu organizacyjnego, w którym uczestniczyła również przedstawicielka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Nikt nie wskazywał na ideową wymowę tego filmu jako na jego rzekomy minus.

Pan też uważał, że film nie kwalifikuje się do konkursu?
Dla mnie to też, niestety, film niespełniony artystycznie. Mimo to zgadzam się z premierem Glińskim w tym, że dziś bardzo nam są potrzebne opowieści o Żołnierzach Wyklętych. Zbyt długo byli nieobecni w naszej kulturze, także tej popularnej. I ja również czekam na taki film, ale dobry! Niedawno na jednym z portali napisałem, że marzy mi się serialowa adaptacja „Legionu” Elżbiety Cherezińskiej. To wciągająca, bestsellerowa powieść poświęcona Brygadzie Świętokrzyskiej. O tym, że tematyka narodowa i historyczna powinna być obecna w polskim kinie, mówiłem wprost w wywiadach, zanim jeszcze PiS doszło do władzy. Ale zawsze stawiałem warunek, że muszą to być filmy bardzo dobre. „Historii Roja” to się nie udało. A przynajmniej na tyle, żeby ten film mógł wystartować w konkursie naszego najważniejszego, narodowego festiwalu. Tak się składa, że moją rolą jest pilnowanie jego poziomu artystycznego.

I czasami zbieranie cięgów.
Oczywiście. Ale reaguję na to ze spokojem. Oświadczenie pana premiera nie ma charakteru dyrektywy ani interwencji. Jest mi po prostu przykro, że zawarta jest w nim sugestia niemerytorycznego charakteru mojej ciężkiej, trzyletniej pracy.

Kto jest w takiej komisji selekcyjnej?
Poza dyrektorem artystycznym, jest zespół selekcyjny, składający się z pięciu filmowców, wybieranych co roku. A potem spotyka się komitet, w którym zasiadają przedstawiciele instytucji organizujących festiwal, z przedstawicielem Ministerstwa Kultury, miasta Gdyni, Stowarzyszenia Filmowców Polskich, Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, TVP, HBO...

To bardzo zróżnicowane grono.
O żadnej dyskryminacji ideowej nie może być mowy. Pan premier ma oczywiście prawo do wyrażania swojego rozgoryczenia. Ale nie mogę nie zauważyć, że robiąc to w taki sposób, podważa moje kompetencje jako dyrektora artystycznego. Dlatego postanowiłem, że po zakończeniu obecnej kadencji nie będę się ubiegał o kolejną. Mówię to z bólem serca kogoś, kto od trzech lat poświęcał całą swoją wiedzę, energię i pasję wydarzeniu tak ważnemu dla kultury filmowej. Nie mogę pracować w atmosferze, w której zaczyna się przyznawać filmom - proszę wybaczyć to przebrzydłe, ale adekwatne do sytuacji określenie - punkty za pochodzenie.

Zazwyczaj to twórcy wyrażali rozżalenie, kiedy ich film nie zakwalifikował się do konkursu.
W ich przypadku jest to zrozumiałe. Ale selekcja potrzebna jest po to, żeby wyeliminować filmy złe. W tym roku zgłoszono 45 produkcji, a wybraliśmy 16, bardzo różnorodnych. I powiem prowokacyjnie, że jest to najlepsza selekcja od trzech lat, przy jakiej pracowałem. To będzie najmocniejszy konkurs, z filmami różnorodnymi pod względem ideowym i artystycznym. I każdy, kto przyjedzie do Gdyni, będzie festiwalem i polskim kinem zachwycony, niezależnie od politycznych poglądów.

telemagazyn.pl/x-news

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
krzysztof

kto to zrozumiał, ten przez ostatnie lata był w Gdyni nagradzany a potem podróżował (na koszt podatnika) z festiwalu na festiwal

K
Krol KiK

- bo fabula nie byla o Zydach i Zydlakach

r
realista

Prawdziwy artysta nie rozumiejący rzeczywistości,nie trzeba dawać punktów za pochodzenie( nawiązanie do przyjmowania na studia) wystarczy wykonywać posłusznie dyspozycje lub zamysły przewodniej partii-sukces zapewniony i medal jakiś można otrzymać ,albo co.

Dodaj ogłoszenie