18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

M. Dobrowolska: Do września nie uda się przygotować podręcznika dla pierwszoklasisty [ROZMOWA]

rozm. A. Mizera-NowickaZaktualizowano 
Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe
Z redaktor naczelną Gdańskiego Wydawnictwa Oświatowego Małgorzatą Dobrowolską rozmawia Anna Mizera-Nowicka.

Czy wierzy Pani, że w ciągu kilku miesięcy można przygotować dobry podręcznik dla pierwszej klasy?

Jest możliwe przygotowanie podręcznika w tak krótkim czasie, ale pytanie o jego jakość pozostawiam bez odpowiedzi. Sama bym się tego nie podjęła, nawet korzystając z tych materiałów, które już, jako wydawnictwo, mamy, oraz wykorzystując pomoc tak szerokiego grona redaktorów i konsultantów, którzy z nami współpracują. Do czerwca pozostało raptem kilka miesięcy, a każdy podręcznik wymaga jeszcze przetestowania. Nam przygotowanie zestawu książek dla klasy pierwszej zajęło 2,5 roku.

Czytaj także: Podręcznik dla pierwszoklasistów. Nauczyciele z Pomorza krytykują pomysł rządu

W jaki sposób są one testowane?

Najpierw musimy przedstawić je nauczycielom, którzy po zapoznaniu się z tym materiałem wyrażają swoje opinie. Przedstawiamy je też dzieciom i obserwujemy, jak dzięki nim przyswajają wiedzę. Recenzenci ministerialni zajmują się nimi dopiero na samym końcu. Jeśli ministerstwo chce zorganizować podręcznik dla pierwszoklasistów do czerwca, to tempo pracy będzie zabójcze. Moim zdaniem, do września nie uda się przygotować całego. Pewnie ukaże się jakaś jego część. Problemem może być też to, że nauczyciele nie będą mieli czasu przygotować się do pracy z nową książką.

Dziś wydawnictwa, poza podręcznikami, oferują wiele zeszytów ćwiczeń i innych pomocy naukowych. Wszystko wskazuje na to, że od września nauczyciele i rodzice jakoś sobie bez nich poradzą.

Jako autorka podręczników do matematyki, nie potrafię sobie tego wyobrazić. Uczeń choćby samych rachunków będzie mógł wykonać znacznie mniej, bo poświęci swój czas na przepisywanie do zeszytu treści z podręcznika. Pedagodzy podkreślają, że szczególnie w nauczaniu początkowym ważne jest indywidualne podejście i zaktywizowanie ucznia. Z samego podręcznika mogą się uczyć licealiści czy studenci. Młodszy uczeń, w szczególności sześciolatek, potrzebuje podkreślać, naklejać, zamalowywać, wycinać, manipulować różnymi pomocami itd.

Pewnie nauczyciel sam będzie musiał przygotować tego rodzaju dodatkowe materiały dla ucznia.

Nauczyciele znajdą się w trudnej sytuacji. Sami nie są w stanie tego przygotować, bo to wymaga mnóstwa czasu. Zgodnie z prawem, nie mogą też kserować materiałów komercyjnych. Będą więc musieli namawiać rodziców, aby się złożyli i zakupili pomoce dodatkowe. W wielu innych państwach nauczyciele dysponują pieniędzmi, za które mogą je kupić, u nas nie, dlatego dotychczas korzystali z materiałów oferowanych przez wydawnictwa.

Ministerstwo zapowiada, że zmiany ograniczą sytuacje, gdy nauczyciele, wybierając podręczniki, kierują się ofertą prezentów dla szkoły.

Rozumiem potrzebę przedstawicieli rządu, aby na rynku podręczników nie było pozamerytorycznych działań. Pewnych zmian należy dokonać. Już dwa lata temu sama zwracałam w moich publicznych wypowiedziach uwagę na patologie, które na tym rynku się pojawiły. Ale czym innym jest wprowadzenie regulacji w celu usunięcia błędów i patologii, a czym innym likwidacja konkurencji i narzucanie nauczycielom nakazu korzystania z jednego "słusznego" podręcznika i ewentualnie z materiałów dostępnych w internecie, jak sugeruje rząd. To nie jest dobry pomysł. Moim zdaniem, to może być błąd porównywalny z wycofaniem matematyki z matury. Tamten błąd odrabiamy do dziś. Reprezentuję wydawnictwo, które nigdy nie konkurowało pozamerytorycznie, żadnych laptopów nikomu nie wręczaliśmy. Lata doświadczeń potwierdzają, że jakość wygrywa, bo nauczyciele to grupa zawodowa, która chce uczyć z najlepszych materiałów.

Podobno 30 procent rynku wydawniczego stanowią książki szkolne. Nowy podręcznik jest zagrożeniem dla wydawnictw?

Przede wszystkim dla księgarni, które się utrzymują dzięki obrotom uzyskanym we wrześniu, gdy się zaczyna szkoła, i przed Bożym Narodzeniem. Księgarze będą mieli ciężki los. Wydawnictwa też będą miały problemy, bo trudno będzie konkurować z podręcznikiem rozdawanym za darmo.

TU kupisz e-wydanie "Dziennika Bałtyckiego"!

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
ala

Moje szescioletnie dziecko uczy sie czytac na tym elementarzu

K
Krytyk

I to oni nakręcają ten hałas o tym, ze nie zdąży się przygotować - wytypować jednego podręcznika. Ich nie martwi fakt, że pół miliona dzieci jest niedożywionych, że ich rodzice zmuszeni są do wydania wielu setek zł na przeróżne warianty podręczników i innych pomocy szkolnych. A księgarze i wydawcy mogą przecież znależć sobie inne zajęcie - a w najgorszym wypadku pójść na bezrobocie - państwo ich jakoś tam wyżywi!

W
Władek

Mogę pożyczyć orginalny Elementarz Falskiego.

Dodaj ogłoszenie