Łuna nad Rafą Słońca. Sunreef Yachts dźwiga się z popiołów

    Łuna nad Rafą Słońca. Sunreef Yachts dźwiga się z popiołów

    Dorota Abramowicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Hala, pięć jachtów na różnych etapach produkcji i dwie formy do ich budowy spłonęły doszczętnie
    1/7

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Grzegorz Mehring

    Światowy kryzys nie osłabił gdańskiej stoczni Sunreef Yachts. Przeciwnie - wzmocnił jej pozycję na światowym rynku. Ostatni pożar i ogromne straty nie zachwiały więc wiarą właściciela firmy w to, że jej rozwój i przyszłość nie będą zagrożone - piszą Dorota Abramowicz i Jacek Klein
    Ogień się pojawił tuż przed godziną 20. Najpierw małym, na pozór niegroźnym płomieniem. Uratowany zapis monitoringu pokazuje, że pracownicy próbowali opanować pożar. Nie mieli jednak szans - chwilę później w hali stoczni Sunreef Yachts doszło do pierwszych wybuchów. Osiemnaście lat po tragicznym pożarze Hali Stoczni Gdańskiej znów nad ulicą Jana z Kolna rozbłysła łuna.

    Czytaj także: Gdańsk: Kamery zarejestrowały wybuch ognia w hali stoczni

    Mateusz Wolański, laminarz, w tamten czwartek pracował do 16. Nie minęło 20 minut od wybuchu pożaru, a już był z powrotem przed stocznią. - Z daleka było widać ogień - mówi. - Patrzyłem ze ściśniętym gardłem.

    Pod stocznię dochodzili kolejni pracownicy. Odebrali telefony od kolegów, przeczytali o pożarze w internecie, zobaczyli żółty pasek na ekranie telewizora, usłyszeli w radiu. - Wszyscy, którzy mogli, przyjechali - opowiada Mateusz Szczygielski, laminarz z pięcioletnim stażem w Sunreef Yachts. - Staliśmy w grupie, spoglądając na płomienie. Wszyscy zadawali sobie jedno pytanie: - Co będzie dalej?

    Do przebywającego w Stambule na rozmowach z klientem Francisa Lappa zadzwonił kierownik produkcji. Powiedział, że płonie wynajmowana pod produkcję hala, w której znajduje się pięć właśnie budowanych jachtów i dwie formy do ich budowy.

    - Szok. Poczułem się tak, jakby mi serce miało stanąć - mówi właściciel stoczni produkującej luksusowe katamarany. - Najważniejsza była jednak wiadomość, że nikt nie zginął, nie został ranny. Zostawiłem wszystko, zacząłem szukać wolnego miejsca w samolocie do Polski.

    Cztery dni od tamtych wydarzeń rozmawiamy w biurowym kontenerze, stojącym tuż obok zgliszcz hali. Lapp siada za biurkiem, przełykając pospiesznie ostatnie kęsy posiłku. Na biurku, na wyciągnięcie ręki, stoją krople nasercowe. - Nie mogę spać - Francuz patrzy zmęczonymi oczami. - Dziś przespałem tylko 3,5 godziny. Wyszedłem ze stoczni o pierwszej w nocy, wróciłem tu o piątej rano.

    Zobacz także: Pożar na terenie Stoczni Gdańskiej. Hala zostanie zburzona [FILM, ZDJĘCIA]

    Współpracownicy mówią o nim: pracoholik. W firmie od szóstej rano do wieczora. Kipi pomysłami, sam musi wszystko sprawdzić. Tuż po pożarze media podały, że szacunkowe straty Sunreef Yachts, światowego lidera w produkcji luksusowych jachtów dla bogaczy, mogą wynieść kilkanaście milionów euro.
    « 2 4 5 6 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    żenujące

    ja (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 88 / 69

    Żenujący poziom tekstu. Nad każdym spalonym budynkiem będziecie łzy wylewać? Śmieszna gazetka

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    .. luksusowe jachty w hali wyglądającej, ze za chwile sie zawali, ciekawy biznes

    obserwatort (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 76 / 88

    .. obok jest lepszy budynek, dawne biuro konstrukcyjne, tez nadaje sie na luksusowe yachty

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo