Luke Perry, libero Trefla Gdańsk: Śnieg pierwszy raz zobaczyłem w Finlandii. Polskiego nasłuchuję, ale wymowa słów rozwala mój umysł

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Luke Perry (w zielonej koszulce) wyrasta na pierwszoplanową postać Trefla Gdańsk na początku sezonu 2022/2023
Luke Perry (w zielonej koszulce) wyrasta na pierwszoplanową postać Trefla Gdańsk na początku sezonu 2022/2023 Jakub Steinborn
Rozmowa z Lukiem Perry’m, libero Trefla Gdańsk, który z przytupem powrócił na polskie boiska, zadziwiając niesamowitą formą na początku sezonu 2022/2023. O Australii, groźnych zwierzętach, siatkarskich ligach w Europie i śniegu, którego doświadczył dopiero na półkuli północnej.

Kiedy w wyszukiwarce internetowej wpisze się Luke Perry, to na pierwszym miejscu jest sylwetka znanego chociażby z serialu Beverly Hills 90210 aktora amerykańskiego. Czy chciałbyś być bardziej popularny, aby go wyprzedzić?
Szczerze, to nigdy tak do tego nie podchodziłem. Myślę, że Luke Perry był aktorem dużego formatu. Takie pozycjonowanie się w internecie nie jest dla mnie ważne.

Australia to kraj, w którym popularne są krykiet, footy, jako odmiana futbolu amerykańskiego, rugby, tenis, czy pływanie. Jak to się stało, że zostałeś siatkarzem?
Mój brat grał w siatkówkę. Tak dla zabawy, tylko trochę. W szkole miałem podjąć decyzję, jaką dyscyplinę wybrać na lato. Siatkówka była pewną opcją, ponieważ mecze były rozgrywane w weekendy. Zacząłem od krykieta, ale mecze w tej dyscyplinie potrafią przeciągać się nawet do godz. 15. Natomiast siatkówka kończyła się nawet o godz. 10. Muszę się przyznać, że to był powód, dla którego wybrałem piłkę siatkową. Mogłem w ten sposób miło spędzać czas z przyjaciółmi w weekendy. Wciągnąłem się w to, a pomagało także to, że nasz zespół spisywał się bardzo dobrze. Z czasem znalazłem się w kadrze stanu, a potem reprezentacji juniorskiej kraju. Dostałem stypendium Australijskiego Instytutu Sportu w Canberze, gdzie trafiają najlepsi sportowcy. Dzięki temu zostałem zawodowcem.

W Polsce siatkówka wśród gier zespołowych jest na drugim-trzecim miejscu. Da się to odczuć?
Pytasz o poziom?

O poziom oraz o popularność.
Dwa sezony rozegrałem już w Asseco Resovii (2018–2020 – przyp.). Doświadczyłem już zagorzałych kibiców, którzy podróżują za drużyną po całym kraju. Hale są zawsze wypełnione, a poziom, co jest oczywiste, jest bardzo wysoki. Tak, zdecydowanie Polska jest jednym z najlepszych miejsc do grania w siatkówkę.

Grałeś już w Finlandii, Niemczech, Francji i Polsce. Czy możesz porównać te państwa i ich ligi?
Każde z nich jest inne, z innych powodów. W Niemczech z drużyną Berlin Recycling Volleys (2016–2018 – przyp.) szło nam bardzo dobrze. Dwukrotnie sięgnęliśmy po mistrzostwo, a raz doszliśmy do Final Four Ligi Mistrzów. A to nie był klub z takim budżetem, jakie są w Polsce. Nadrabiał to organizacją i profesjonalizmem. Niemiecka liga nie jest jednak tak skonstruowana, że we wszystkich klubach są topowi zawodnicy. Pod tym względem podobna do polskiej ligi jest francuska. Tam gra się trudne mecze z każdym. Siatkówka tam jest inna, bardziej techniczna, niż fizyczna. Nadrzędne sprawy to zupełnie inne kultury w tych wymienionych państwach.

Jak to się stało, że Twoją pierwszą ligą europejską była fińska?
W 2014 roku rozgrywaliśmy mecze Ligi Światowej, która teraz nosi nazwę Ligi Narodów. Graliśmy w Finlandii i szło nam bardzo dobrze. Tam jeden z menedżerów mnie zauważył. Musiałem podjąć decyzję, ponieważ trener John Speraw chciał, abym trafił do drużyny na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. Miałem więc dwie opcje do wyboru. Studia w USA zapowiadały się jako trudna przeprawa, ze względu na zasady, testy i tym podobne rzeczy. Zdecydowałem się więc na profesjonalną karierę w Finlandii. To był czas zabawy, ale też dziwnych doświadczeń. Nauczyłem się tam wiele.

Jadowite węże, meduzy, żaby, pająki, a do tego chociażby krokodyle to zwierzęta zamieszkujące Australię. Czy w tym kontekście czujesz się w Europie bezpiecznie?
Zgadza się, mamy bardzo dużo zwierząt na kontynencie. Nie sądzę jednak, że jest tak źle, jak to niektórzy przedstawiają. Ale można powiedzieć, że ze względu na inne gatunki zwierząt czuję się dobrze w Europie.

A lubisz śnieg?
Wolę śnieg od deszczu. Wiem, że jest zimny, ale śnieg wygląda po prostu lepiej, kiedy wychodzi się z domu. Deszczowa pogoda jest depresyjna, te wszystkie wielkie chmury. Pochodzę z takiego miejsca świata, gdzie śniegu nie ma wcale. Pierwszy raz zobaczyłem go więc w Finlandii.

Czekasz zatem na okres bożonarodzeniowy?
Chyba mamy mecze 22, a potem 27 lub 29 grudnia. Wygląda więc na to, że nie będziemy mieć jakiejś długiej przerwy na święta. Szczerze, to ten czase zapowiada się jak zwyczajny tydzień.

Włochy, Polska i Rosja mają najlepsze ligi siatkarskie w Europie. Czy chciałeś grać w Rosji?
Teraz trochę się to wszystko pozmieniało. Pracuję tak, że biorę to, co jest rok po roku. Ze względu na sytuację (na Ukrainie – przyp.) trochę się to zmienia i nie myślałem o tym kierunku. Gdyby wcześniej było takie zainteresowanie, to na pewno bym to rozważył.

Wywołana przez Rosją wojna na Ukrainie się przeciąga. Tymczasem tacy siatkarze jak Francuz Jenia Grebennikov, Amerykanie Micah Christenson i Matthew Anderson, Belg Sam Deroo, Argentyńczyk Maximiliano Cavanna, Fin Lauri Kerminen, czy Serb Nikola Jevović zdecydowali się nadal grać w lidze rosyjskiej. Czy to lista wstydu?
Myślę, że to ich osobiste wybory. Nie znam tych chłopaków. Nie chcę powiedzieć, czy to wstyd. Wiem, że Jenia ma rosyjskie pochodzenie. Wolę tego nie komentować.

Trener Igor Jurcić opuścił Rosję latem tego roku.
Zgadza się.

Co czujesz, kiedy patrzysz na statystyki najlepszych przyjmujących PlusLigi i widzisz tam swoje nazwisko?
Czasami to satysfakcjonująca nagroda za indywidualne występy. To jest jednak także sytuacja, na której się przesadnie nie skupiam. Mam zadanie do wykonania w zespole. Jeśli przy tym widnieję gdzieś wysoko, to jest to bonus. Chcę dobrze grać na przyjęciu i udowadniać swoją przydatność. To nagroda, chociaż wiem, że wciąż jesteśmy na wstępnym etapie sezonu.

To wzmacnia mentalnie?
To coś na zasadzie rywalizacji wewnątrz ligi. Najważniejszą rzeczą dla nas jest zespół, system gry. A jeśli będziemy wszystko dobrze robić, to pewne rzeczy będą dla nas naturalne.

Już w drugim meczu sezonu Trefl Gdańsk stracił przyjmującego Piotra Orczyka, który doznał kontuzji. Trudno go zastąpić?
Z pewnością to bardzo przykre, kiedy widzi się coś takiego. Nikt nikomu nie życzy takiej kontuzji. I nie ma znaczenia, czy to kolega z drużyny, czy to ktoś z drugiej strony siatki. „Orka” gra bardzo dobrze. To jeden z najważniejszych zawodników w drużynie. Nie ma wątpliwości, że trudno go zastąpić. W ostatnich meczach pokazali się Mikołaj Sawicki i Jakub Czerwiński, którzy również mogą grać na wysokim poziomie.

Znasz jakieś polskie słowa?
(śmiech) Znam podstawy. Liczby. Zwroty, które są ściśle związane z treningiem siatkarskim. To długi proces, żeby nauczyć się języka. Łapię to, co „krąży” wokół mnie. Polski jest bardzo trudnym językiem. Trochę uczyłem się francuskiego i ten był dla mnie zdecydowanie łatwiejszy. W polskim wymowa słów z „sz”, „cz” jest wymagająca. To rozwala mój umysł.

Czy możesz powtórzyć po polsku: Dojdziemy do półfinału PlusLigi?
Powtórz jeszcze raz.

Dojdziemy do półfinału PlusLigi. Zgadzasz się z tym?
Mam taką nadzieję. Musimy to brać krok po kroku. Nie ma sensu próbować zerkać zbyt daleko w przyszłość. To coś, co powtarza każdy w każdym zespole, ale taka jest prawda. Trzeba myśleć mecz po meczu, ponieważ sytuacja ciągle się zmienia, chociażby przez kontuzje. Pierwszym celem jest dotarcie do play-offów.

Nie jest to chyba nierealne. PlusLiga w tym sezonie liczy 16 zespołów. We Francji są 14 ekipy, we Włoszech 12, a w Niemczech 10. Powiększenie ligi w Polsce to dobry czy zły pomysł?
Myślę, że dobry. O ile rozgrywki nie zostaną przeciągnięte w czasie. Poziom klubów jest dobry i nie widzę tutaj zagrożeń. Każdy może dobrać się każdemu do skóry. To jest ekscytujące. Chciałbym jeszcze, aby pojawiły się jakieś zespoły w takich miastach, jak Kraków czy Wrocław. W tego typu pięknych miastach.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Marcin Możdżonek - zajawka

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie