Ludzie przepadają bez śladu. Czasem chcą zaginąć

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
fot. Andrzej Szkolicki
Udostępnij:
Około 4 tys. osób to trwale zaginieni, którzy są poszukiwani od wielu lat. Mamy w rejestrze dzieci, które, gdyby dziś żyły, byłyby osobami dorosłymi. Czasem ludzie chcą zaginąć, uciekają od bliskich, chcą z nimi zerwać kontakt. Jedną z przyczyn mogą też być problemy finansowe - mówi Anna Jurkiewicz, prezes Fundacji ITAKA - Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych.

Czy w ostatnich latach liczba osób zaginionych wzrosła czy może zmalała? Czy skala tego problemu zmieniła się w czasie pandemii? Pojawiają się też opinie, że okres wakacyjny sprzyja zaginięciom. Czy rzeczywiście tak jest?
W ubiegłym roku odnotowano około 13 tys. zaginięć. W poprzednich latach ta liczba była wyższa o kilka tysięcy. Nie możemy jednak powiedzieć wprost, że w ostatnim czasie ginie mniej ludzi. Na przykład w przeszłości porwania rodzicielskie dzieci były ujmowane w policyjnych rejestrach jako zaginięcia dzieci. Teraz te przypadki są inaczej odnotowywane. Bywało i tak, że gdy wielokrotnie uciekał nastolatek z domu lub ośrodka wychowawczego, to każdy taki przypadek był rejestrowany, a czasem - jego ucieczki były traktowane jako jeden przypadek. Statystyki oczywiście dużo nam mówią, ale jednak nie pokazują prawdziwej skali problemu. Nie zauważyliśmy też, aby w czasie pandemii więcej osób ginęło. Okres wakacyjny również nie ma tu znaczenia. To nie jest tak, jak czasem słyszymy w mediach, że w lecie młodzież masowo ucieka z domów.

Czy na tę liczbę wpłynęła wojna na Ukrainie? Od jej rozpoczęcia granicę polsko-ukraińską przekroczyło ponad 4,4 mln uchodźców.
Otrzymywaliśmy wiele zgłoszeń od uchodźców, że ich bliski zaginął i nie ma z nim kontaktu. Jednak te sprawy dość szybko się wyjaśniały. Raczej w przypadku spraw zgłaszanych do nas, można mówić nie o zaginięciach, a o zagubieniach w tym wojennym i uchodźczym chaosie. Obecnie w naszej bazie osób zaginionych jest zarejestrowana tylko jedna osoba z Ukrainy. Muszę tu dodać, że Fundacja poszukuje osób narodowości polskiej zaginionych w kraju lub za granicą oraz osób innych narodowości zaginionych w Polsce. Czyli w tym przypadku szukamy osób narodowości ukraińskiej, zaginionych na terenie naszego kraju. Natomiast nie poszukujemy osób zaginionych na Ukrainie, nie mamy takiej możliwości, a właśnie takie ogłoszenia najczęściej pojawiają się w mediach społecznościowych.

Jak dużo osób, które są poszukiwane, odnajduje się? W waszej bazie są też osoby, po których ślad zaginął nawet kilkanaście lat temu. Kim są te osoby?
Spośród wszystkich zaginionych, 95 proc. osób odnajduje się lub jest odnajdywanych. Część z nich wraca do domu, są osoby, które składają oświadczenie, że nie chcą kontaktu z rodziną, albo też policja odnajduje ich ciała. Jednak około 4 tys. osób to trwale zaginieni, którzy są poszukiwani od wielu lat. Mamy w rejestrze dzieci, które, gdyby dziś żyły, byłyby osobami dorosłymi. Okoliczności zaginięć są naprawdę bardzo różne, czasem zupełnie prozaiczne. Pamiętam historię starszej kobiety chorującej na demencję. Opiekunka nie zamknęła furtki i jej podopieczna najpierw wyszła z domu, a potem z podwórka. Mimo poszukiwań prowadzonych przez policję na szeroką skalę, tej kobiety nie udało się odnaleźć. Część spraw ma charakter kryminalny. Policyjne Archiwum X z Gdańska wyjaśniło niedawno dwie sprawy zaginięcia kobiet. Okazało się, że kilkanaście lat temu zostały one zamordowane przez swoich mężów. Natomiast mimo dużego zainteresowania mediów i zaangażowania policji, ciągle niewyjaśniona jest sprawa Iwony Wieczorek. Nic nie wiemy też o dwóch licealistkach, które zaginęły kilkanaście lat temu. Dziewczyny przebywały na działce pod Warszawą i udały się na festyn w Radzyminie. Umówiły się, że w tym mieście o godz. 22 odbiorą je rodzice. Dziewczyny były widziane na festynie, a gdy przyjechali po nie bliscy, ślad po nich zaginął. Do dziś nie wiemy, co się stało. Nie brakuje też przypadków, że ktoś wiele lat temu wyjechał za granicę do pracy i od tamtego czasu nie ma z nim kontaktu.

Czasem ludzie chcą zaginąć, uciekają od bliskich, chcą z nimi zerwać kontakt.
Tak. Jeśli osoba jest dorosła, to ma do tego prawo. Gdy taka osoba jest poszukiwana, zostanie odnaleziona przez policję, ale nie chce wrócić do domu, to na komendzie musi złożyć oświadczenie, że nie chce kontaktu z rodziną. W takiej sytuacji policja informuje rodzinę, że ta osoba żyje, ale odmawia powrotu. Policja nie może też podać rodzinie miejsca, w którym poszukiwany przebywa. My również czasem otrzymujemy telefony od osób, które nie chcą być poszukiwane i nie życzą sobie, aby publikować ich wizerunek. Oczywiście szanujemy ich decyzję i ich nie oceniamy. Pamiętajmy, że sytuacja życiowa i rodzinna tych osób może być bardzo trudna i skomplikowana. Bywa, że taka osoba jest w konflikcie z rodziną, a powody konfliktów mogą być bardzo różne.

Ludzie uciekają też z powodów ekonomicznych?
Oczywiście, jedną z przyczyn mogą być problemy finansowe, długi czy trudności ze spłacaniem kredytów. Ktoś, kto sobie z tym nie radzi, nagle postanawia się odciąć od tych kłopotów. Niekiedy taki uciekinier ma na utrzymaniu żonę i dzieci - pozostawia je właściwie bez środków do życia. Staramy się zapewnić rodzinom pomoc psychologiczną i prawniczą, aby wesprzeć je w tej trudnej sytuacji. Przyczyny zaginięć różnią się też w zależności od wieku. Na przykład małe dzieci mogą zaginąć wskutek niewłaściwej opieki. Osoby nastoletnie uciekają z domu, bo mają problemy szkolne, rodzinne, również z powodu zawodu miłosnego albo dlatego, że czują się niezrozumiane. Dorośli bardzo często uciekają wskutek konfliktów rodzinnych, problemów finansowych i chęci rozpoczęcia nowego życia z kimś innym. Niewielki procent tych spraw ma charakter kryminalny. Ucieczki czy zaginięcia nastolatków i dorosłych mogą też być skutkiem chorób, m.in. depresji. W przypadku osób starszych powodem mogą być również choroby neurologiczne czy problemy z pamięcią. Są też wypadki losowe. Pamiętam sprawę zaginięcia młodego chłopaka, która została wyjaśniona dopiero po kilku latach. Okazało się, że chłopak, jadąc autem, wjechał do jeziora i się w nim utopił.

Większość zaginionych odnajduje się, a czy dużo jest odnalezień po wielu latach? Oczywiście nie mówimy tu o sytuacji, gdy ktoś oświadcza na policji, że świadomie zrywa kontakt z rodziną.
Takie historie również się zdarzają. Na przykład zaginięcie młodej kobiety, która wiele lat temu wyjechała do pracy we Włoszech i kontakt z nią się urwał. Rodzina zgłosiła zaginięcie i przez długi czas prowadzono poszukiwania, ale bez rezultatu. Zgodnie z prawem, rodzina może uznać osobę zaginioną za zmarłą po 10 latach, w przypadku osób starszych jest to dopuszczalne po 5 latach. Rodziny korzystają z tego prawa, aby zamknąć trudny rozdział życia lub sfinalizować sprawy spadkowe. Czasem uznają zaginionego za zmarłego i proszą nas, by dalej publikować jego zdjęcie. Tak stało się w przypadku kobiety zaginionej we Włoszech. Uznano ją za zmarłą, zorganizowano pogrzeb. Jednocześnie cały czas publikowaliśmy jej fotografię. Zgłosiła się do nas osoba, która w Grecji pomaga osobom bezdomnym i która rozpoznała naszą zaginioną. Poszukiwana kobieta była w złej kondycji psychicznej, kontakt z nią był utrudniony i nie wiadomo, co właściwie się stało, że wpadła w taki stan i przemieściła się do Grecji. Bliscy byli oczywiście zdumieni odnalezieniem jej, pojechali do niej. Ostatecznie ta kobieta z nimi nie wróciła do Polski, prawdopodobnie było to spowodowane jej trudnościami psychicznymi. Natomiast odzyskała tożsamość, bo w Grecji funkcjonowała jako N.N. Ale takie odnalezienia żywej osoby, po wielu latach, nie zdarzają się często. Pamiętajmy, że w Polsce zostało pochowanych ok. 3,5 tys. osób, których tożsamość nie jest znana. Można przypuszczać, że wśród nich są osoby zaginione przed laty, które nadal figurują w bazach osób zaginionych.

Jak ocenia pani działalność jasnowidzów? Rodziny bardzo często korzystają z ich usług, chcąc wykorzystać wszystkie możliwości, by odnaleźć bliskiego.
Rodziny prędzej czy później proszą o pomoc jasnowidzów. My nie zachęcamy do korzystania z ich usług, namawiamy raczej do racjonalnych działań, choć oczywiście rozumiemy, dlaczego rodziny zgłaszają się do nich, nie można im tego zabronić. Niestety, nie pamiętam przypadku, by jasnowidz odnalazł zaginionego. Ciągle przecież mamy około 4 tys. osób trwale zaginionych i jasnowidze ich dotąd nie odnaleźli, ani też nie wskazali miejsc, gdzie znajdują się ich ciała. Czasem słyszymy, że jasnowidze coś podpowiedzieli, odnieśli jakiś sukces, ale jak się temu bliżej przyjrzeć, to można mieć wątpliwości. Policja zrobiła na ten temat badania i stwierdziła, że sugestie jasnowidzów mieszczą się w granicach błędu statystycznego lub że mają charakter oczywisty. Jeśli mężczyzna pił alkohol, płynął łódką, a potem zaginął, to prawdopodobne jest, że się utopił i należy go szukać w jeziorze. Czy zatem podpowiedź jasnowidza, aby prowadzić poszukiwania w jeziorze, jest pomocna? Pamiętam przypadek zaginionego studenta. Jego rodzina zgłosiła to na policji i poprosiła o pomoc jasnowidza. Ten powiedział, że chłopak został zamordowany przez kogoś bliskiego. Doszło do konfliktu w tej rodzinie, jej członkowie zaczęli się wzajemnie podejrzewać i obwiniać. Chłopak odnalazł się po trzech miesiącach - okazało się, że miał jakieś problemy na studiach i nie chciał się do nich przyznać rodzinie, dlatego się z nią nie kontaktował. Inny przypadek to dziewczyna, która zaginęła w drodze na egzaminy. Jasnowidz powiedział, że żyje i został uprowadzona do domu publicznego. Rodzina jeździła po całej Europie, sprawdzając agencje towarzyskie. Jasnowidz miał różne wizje i podawał różne rzekome lokalizacje. Po trzech latach ustalono, że dziewczyna została zamordowana. W tym przypadku wizje jasnowidza naraziły rodzinę na niepotrzebny stres, trud i wydatki.

Zaginięcie osoby zawsze powoduje niewyobrażalne cierpienie jej bliskich. Jak oni reagują?
Bardzo różnie. Niektórzy nic nie zmieniają w pokojach osób zaginionych przez bardzo długi czas. Latami czekają i nawet po 20 latach nie chcą uznać osoby zaginionej za zmarłą. Inni szybciej godzą się ze stratą, starają się żyć, iść do przodu. Czasem dzwonimy do rodziny po latach, bo jakiś dziennikarz chce wrócić do sprawy, bliscy mówią nam, że nie chcą o tym już mówić i że dla nich to zamknięty rozdział. Takie postawy są zrozumiałe. Bywa, że po wielu latach jakaś sprawa się wyjaśnia, a my nawet nie mamy kogo powiadomić, bo np. rodzice zaginionego już nie żyją.

Proszę o krótką instrukcję - co robić, gdy nasz bliski przepadł bez wieści, jak postępować, kiedy informować policję?
Trzeba natychmiast powiadomić policję. Nie ma i nigdy nie było w polskim prawie takiego przepisu, że należy odczekać 48 godzin i dopiero potem dokonać zgłoszenia. To jest taki mit, który funkcjonuje w filmach. Policja musi przyjąć zgłoszenie od razu, nie trzeba czekać. To bardzo ważne, gdy zaginie dziecko lub osoba starsza z demencją. Wtedy czas zgłoszenia bardzo się liczy. Działania poszukiwawcze, jeśli są podjęte szybko, dają większe szanse na odnalezienie osoby. Jeśli zaginie osoba starsza, chora, dziecko, albo po raz pierwszy nastolatek, a także gdy okoliczności są niepokojące - tzn. gdy zaginiony jest po próbach samobójczych lub cierpi na depresję, to policja wszczyna poszukiwania natychmiast. Jeśli osoba zaginiona jest już poszukiwana przez policję, to wtedy można ją zgłosić do nas. Pomagamy w działaniach poszukiwawczych poprzez publikację wizerunku, ale też zapewniamy rodzinie wsparcie psychologiczne i prawne.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Świat bez broni jądrowej. Apel w 77. rocznicę ataku na Nagasaki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie