reklama

Lotto Ekstraklasa. Jeszcze Arka Gdynia nie zginęła. Dziś zagra w Kielcach z Koroną

Szymon SzadurskiZaktualizowano 
Czy Arka wywiezie z Kielc trzy punkty?
Czy Arka wywiezie z Kielc trzy punkty? Przemyslaw Swiderski
Żółto-niebiescy wygrali w lidze po raz pierwszy od pięciu miesięcy, pokonując u siebie 2:0 (1:0) Miedź Legnica. Wydostali się tym samym ze strefy spadkowej. Dziś Arka Gdynia zagra w Kielcach z Koroną. Początek o godzinie 15.30.

Pojedynek na stadionie miejskim w Gdyni ponownie nie był w ich wykonaniu wielkim widowiskiem. Jednak najważniejsze jest, że doszło w końcu do przełamania. Haniebna seria aż szesnastu spotkań w lidze i pucharach bez zwycięstwa jest już tylko wspomnieniem. Piłkarze żółto-niebieskich podkreślali, że takie właśnie przełamanie było im potrzebne, i to bez względu na okoliczności.

- Zdajemy sobie sprawę, że to nie był wybitny mecz w naszym wykonaniu - słusznie zauważył po końcowym gwizdku sędziego Adam Danch. - Teraz nie liczy się jednak styl, tylko zdobywane punkty.

Arka wygrała z Miedzią nie dzięki nagłej, cudownej zwyżce formy po szesnastu z rzędu słabych zazwyczaj, bądź wręcz żenujących spotkaniach bez triumfu. Zwyciężyła, gdyż jej trener Jacek Zieliński zorientował się w końcu, którzy piłkarze są w stanie zrobić na boisku najwięcej „szumu” w ofensywie. Lepiej późno, niż wcale. Wypada mieć tylko nadzieję, że trener będzie dalej konsekwentny w swoich działaniach.

Spotkanie przeciwko Miedzi „ustawił” rajd Luki Zarandii, który został sfaulowany w polu karnym. Sytuację tą na gola zamienił Marcus da Silva, czyli gracz, dla którego jeszcze całkiem niedawno przewidziane było miejsce w IV-ligowych rezerwach i na trybunach. Miedź dobił Marko Vejinović, zdaniem wielu ekspertów najbardziej świadomy taktycznie i najlepiej wyszkolony zawodnik z obecnej kadry Arki. O zwycięstwie przesądziły więc indywidualności, bo trzeba też wspomnieć Pāvelsa Šteinborsa, który obronił dwa groźne strzały przeciwników. Wydaje się, że tą drogą Arka powinna nadal podążać. Trzeba grać skutecznie w obronie i wystawiać zawodników, którzy są w stanie w odpowiednim momencie przyspieszyć i jedną, dwoma akcjami rozmontować przeciwnika. W grupie spadkowej, w której większość ekip gra z nożem na gardle, trudno bowiem spodziewać się otwartej gry i wielkich widowisk.

Piłkarze Arki przed zaplanowanym już na dziś meczem przeciwko Koronie, który rozpocznie się w Kielcach o godz. 15.30, wszystko mają obecnie w swoich głowach i nogach. Jeśli pójdą za ciosem i zaczną regularnie wygrywać, to uratują miejsce w ekstraklasie.

- Jak chcemy się utrzymać, musimy w każdym meczu grać o komplet punktów - mówi Adam Danch. Nie możemy liczyć na remisy.

Można jedynie przyklasnąć na takie słowa jednego z najbardziej doświadczonych zawodników żółto-niebieskich, byłego reprezentanta Polski. Wypada też mieć nadzieję, że podobną filozofię wyznaje trener Jacek Zieliński i to pozwoli utrzymać w Gdyni ekstraklasę.

Damian Zbozień po meczu Arka Gdynia - Miedź Legnica: Tym meczem podłączyliśmy się do respiratora

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie