reklama

Lotos w końcu zagra w Gdyni

Łukasz BartosiakZaktualizowano 
W akcji Ivana Matovic
W akcji Ivana Matovic Tomasz Bołt
Koszykarki Lotosu Gdynia po serii meczów wyjazdowych zagrają we własnej hali.

Gdyński Lotos po długich miesiącach nieobecności powraca na własny parkiet. Podopieczne Jacka Winnickiego rozegrają dzisiaj o godz. 18 pierwsze w tym sezonie oficjalne spotkanie w hali MOSiR przy ul. Kazimierza Górskiego 8. Rywalem będzie ekipa Utex Row Rybnik.

Drużyna ze Śląska ma jeszcze niewielki staż w najwyższej klasie rozgrywkowej żeńskiej koszykówki. Rybniczanki zadebiutowały w PLKK dwa lata temu. W pierwszym sezonie zajęły siódme miejsce, takie same, jak w ubiegłym roku. Drużyna ta nie walczy jeszcze o najwyższe cele, dlatego każdy inny wynik, niż zwycięstwo Lotosu, będzie olbrzymią sensacją.

Historia potyczek obu drużyn pokazuje, jaka przepaść jest pomiędzy nimi. Rybniczanki z pięciu dotychczasowych spotkań, jakie przyszło im rozegrać z Lotosem, nie zwyciężyły ani razu. Najniższą porażkę odnotowały w sezonie 2007/08, gdy na własnym parkiecie przegrały 58:69. W Gdyni szło im już o wiele gorzej. Dwa lata temu Lotos zwyciężył 100:69, a rok temu 79:62. Bilans małych punktów prezentuje się następująco: 397:291 na korzyść Lotosu.

W tym sezonie rybniczanki nie mają łatwego początku. Z trzech dotychczas rozegranych meczów wygrały tylko jeden, z ostatnim w tabeli MUKS Poznań. Pozostałe dwa spotkania, z Super Polem Tęczą Leszno i Wisłą Can-Pack Kraków, zdecydowanie przegrały. Do najważniejszych postaci drużyny z Rybnika należą wychodzące w pierwszej piątce skoczna Nikita Bell, filigranowa rozgrywająca Whitney Boddie, podkoszowa Martyna Koc, strzelczyni Katarzyna Krężel i specjalistka od rzutów z dystansu i półdystansu Monika Sibora.

Szczególnie wiele znaczy w tej drużynie duet Krężel - Bell, gdyż te dwie zawodniczki jak dotąd zaprezentowały się najlepiej, choć równej formy nie trzymają. Nie należy także zapominać o wysokiej Devanei Hampton, której pojedynki pod tablicami z Ivaną Matovic powinny dostarczyć sporo emocji. Koszykarek Lotosu przedstawiać nie trzeba. Praktycznie na każdej pozycji trener Jacek Winnicki dysponuje zawodniczkami o większych możliwościach niż jego vis-a-vis Mirosław Orczyk. Pewnej szansy rybniczanki mogą upatrywać w tym, że do Lotosu nie dołączyły jeszcze dwie bardzo wartościowe Amerykanki Alana Beard i Shameka Christon.

Jednak dotychczasowe spotkania gdyńskich koszykarek pokazały, że i bez nich Lotos potrafi wygrywać. Czy tradycji stanie się za dość i Rybnik przegra kolejne spotkanie z mistrzyniami Polski, dowiemy się w środę o godz. 18.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie