18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Losy Piotrusia rozstrzygną się do końca tygodnia

Dorota Abramowicz
Archiwum prywatne
Piotruś, pięcioletni chłopczyk odebrany tydzień temu w majestacie prawa matce, dziś nie rozpoznaje ani ojczyma, z którym mieszkał, ani ulubionego psa. Dziecko, ukrywane przez ojca w mieszkaniu przyjaciółki na gdańskiej Zaspie, zostało odnalezione dzięki anonimowemu telefonowi.

- Mój synek zachowuje się jak robot - mówi z rozpaczą Barbara L. - Obecny mąż zobaczył Piotrusia w piaskownicy. Podszedł do niego z Husią, ulubionym psem rasy beagle. Piotruś patrzył na niego jak na obcą osobę. Nie zareagował nawet, gdy Husia, z którą bawił się całe dni, ruszyła w jego kierunku. Ojciec zabrał go jak kukiełkę i poniósł do domu.

Czytaj także:Gdańsk: Gdzie jest pięciolatek? Matka rozwiesza plakaty

O bulwersującej decyzji gdańskiej sędzi Anny Pałkiewicz piszemy od tygodnia. Dziecko, wychowywane po rozwodzie przez matkę, zostało we wtorek przed godziną siódmą rano wyciągnięte z łóżka i przekazane ojcu w obecności policji.

Matka - psycholog, dysponująca pełnią praw rodzicielskich, zdaniem sądu utrudniała kontakt chłopca z ojcem, profesorem psychologii z Uniwersytetu Gdańskiego. Według świadków chłopiec panicznie bał się ojca, przeciw któremu od dwóch lat toczy się przed gdańskim sądem proces karny o uszkodzenie ciała Barbary L. i jej matki.

Przeczytaj orzeczenie sądu

Po odebraniu dziecka prof. J. zniknął, uniemożliwiając spotkanie matki z synem. Zamieszkał z chłopcem u przyjaciółki, która także jest psychologiem.

- Po interwencji ministra Krzysztofa Kwiatkowskiego Sąd Okręgowy w Gdańsku zlecił w piątek, by kurator przeprowadził wywiad środowiskowy w domu ojca w Gdyni - wyjaśnia reprezentujący panią L. mec. Bolesław Senyszyn. - Dzięki temu pan J. musiał wrócić z synem pod swój gdyński adres.

Barbara L. obawia się, że kolejny kurator, nieznający żywiołowego Piotrusia, uzna za normalne obecne zachowanie chłopca. - Podejrzewam, że Piotrusiowi podawane są leki uspokajające - twierdzi matka. - To niemożliwe, by dziecko nie poznawało kogoś, kogo zna od lat.

Zobacz jak wyglądało przejęcie dziecka przez ojca

Zdaniem psychiatry i zarazem dyrektora szpitala na Srebrzysku, dr. Leszka Trojanowskiego, dziwne zachowanie dziecka niekoniecznie musi być efektem podawania leków. - Wątpię, by bez wskazań lekarskich faszerowano dziecko środkami uspokajającymi - twierdzi dr Trojanowski. - To byłoby przestępstwo kryminalne, możliwe zresztą do udowodnienia. Ślady tego typu specyfików można wykryć w moczu nawet po dwóch tygodniach od momentu podania. Moim zdaniem zachowanie chłopca świadczyć może o zespole stresu pourazowego. To też nie byłaby dobra diagnoza - z takiej traumy wychodzi się bardzo długo, a u niektórych może ona zaważyć na całym życiu.

Wiele wskazuje, że losy dziecka rozstrzygną się jeszcze w tym tygodniu.
- Spodziewamy się, że zażalenie matki zostanie rozpoznane w krótkim czasie po wpływie wywiadu kuratora - wyjaśnia sędzia Tomasz Adamski, rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku. - Termin posiedzenia nie został wyznaczony, ale myślę, że jest to kwestia kilku dni.

Ojciec Piotrusia od początku unika kontaktu z dziennikarzami. Reprezentująca go prawniczka nie odbierała telefonów.

Czytaj także:

Sprawa Piotrusia: Matka złożyła zawiadomienie do prokuratury

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki