Los miasteckiej chirurgii znowu jest zagrożony

    Los miasteckiej chirurgii znowu jest zagrożony

    Mateusz Węsierski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    W Miastku znowu wrze. Mieszkańcy są zbulwersowani kolejnymi planami okrajania miasteckiego pionu Szpitala Powiatu Bytowskiego. Jakby tego było mało, wykryli "spisek", więc prawdopodobnie transparenty zostaną odkurzone i tłum znowu wyjdzie na ulicę
    Tak jak kilka miesięcy temu, kiedy to udało się odsunąć restrukturyzacyjną rękę Starostwa Powiatowego w Bytowie, które chciało zlikwidować oddział chirurgiczny w Miastku. Nie udało się.

    Tłum krzyczał, a Pomorskie Centrum Zdrowia Publicznego poparło ludzi, bo chirurgia jest uzależniona od umiejscowionego w Miastku Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Wtedy sytuacja się uspokoiła. Teraz są kolejne plany cięć. Starostwo chce zacząć od Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

    - Jaja sobie robią. Myślą chyba, że społeczeństwo jest głupie i nie zrozumie, jaki mają cel. Przecież to jasne, że próbują zdusić chirurgię z drugiej strony. Nie udało się za pierwszym razem, bo to oddział uzależniony od SOR, to postanowili, że usuną przeszkodę, jaką jest SOR. Wtedy droga będzie wolna - wykłada spiskową teorię Danuta Szymańska, jedna z organizatorek protestów, które miały miejsce ostatniej zimy.

    Wtedy to kilkakrotnie na miasteckie ulice wychodziło po kilkaset osób. "Ręce precz od chirurgii" - głosiły transparenty. Rada Powiatu Bytowskiego musiała wycofać się z likwidacji oddziału chirurgicznego, bo nie dostała akceptacji Pomorskiego Centrum Zdrowia Publicznego.

    - SOR nie może istnieć bez chirurgii, a akurat decyzja co do losów ratownictwa medycznego leży w naszej gestii. Miastecki oddział ratunkowy jest wpisany na strategiczną listę wojewody - podkreśla Jerzy Karpiński, lekarz wojewódzki.

    Minęły miesiące i pojawiły się nowe okoliczności. Bytowski sanepid zrobił kontrolę w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym i wykrył, że nie spełnia on unijnych norm. Podstawowy zarzut to brak dodatkowych pomieszczeń i zły wymiar tych, które są. Trzeba albo zainwestować, albo przekształcić SOR w izbę przyjęć.

    - Skłaniamy się ku przekształceniu, bo nie mamy pieniędzy na inwestycje. Pacjenci nie powinni się jednak obawiać. To będzie tylko zmiana szyldów - uspokaja Czesław Żurawicki, naczelnik Wydziału Zdrowia Starostwa Powiatowego w Bytowie.

    Nie tylko zmiana szyldów, bo i finansowanie z Narodowego Funduszu Zdrowia byłoby mniejsze. Zdaniem starostwa przekształcenie jest jednak konieczne, bo mogłoby nie być kontraktu od 1 stycznia 2009 roku. A wtedy nie byłoby ani SOR, ani izby przyjęć.

    - O dalszym istnieniu SOR nie decyduje starostwo, a my. Jednak gdy faktycznie kontrola sanpidu wykryła poważne mankamenty, to możemy przychylić się do zamknięcia tego oddziału - informuje Jerzy Karpiński.

    Słysząc to, ludzie nie wytrzymują. - A to spryciarze. Nasłali sanepid, wiedząc, że nie wszystko jest OK. Teraz będą mogli ze spokojnym sumieniem zlikwidować SOR, a jak się uda, to droga do likwidacji chirurgii otworzy się szeroko - twierdzi Danuta Szymańska.
    - Jest taka możliwość - potwierdza doktor Karpiński.

    Starostwo, które jest organem prowadzącym Szpitala Powiatu Bytowskiego, robi co może, by rozwiać spiskowe teorie. - Jesteśmy na etapie przekształcania placówki w spółkę prawa handlowego od 1 stycznia 2009 roku. Cięcia są niezbędne. Również dwie sale operacyjne nie mogą istnieć, bo do 2012 roku wszystko musi być zgodne z unijnymi normami.

    - Trzeba włożyć w jedną salę 10 milionów złotych, a my mamy przecież dwie. W Bytowie i w Miastku. Gdy szpitalna spółka już powstanie, na pewno jedna będzie zlikwidowana. Nie wiemy tylko, w którym mieście i wcale nie musi być to Miastko - zastrzega starosta Jacek Żmuda- Trzebiatowski.

    Miastkowianie nie ufają słowom starosty, bo przecież pierwsze zakusy były na miastecki oddział. Ich zdaniem jedynym ratunkiem może być jeszcze przystąpienie gminy Miastko do szpitalnej spółki. Problem w tym, że wszystkie wiejskie gminy się wycofały, Bytów się zastanawia, a władze Miastka liczą pieniądze.

    Wejście w zarządzanie szpitalem, który i tak trzeba zrestrukturyzować, niosłoby za sobą nie tylko potężne wydatki (szpital ma 15 milionów złotych długu, a zainwestować trzeba jeszcze ponad 20 milionów), ale i potężną odpowiedzialność polityczną, bo na pewno coś trzeba będzie uciąć. Teraz w obu pionach dubluje się nie tylko oddział chirurgiczny, ale też ginekologiczno-położniczy i dziecięcy.


    Nie odpuszczę



    Roman Ramion, burmistrz Miastka

    Wystąpienie takiej sytuacji jak obecnie może rodzić pewne domysły. Prawda jest jednak taka, że żadne konkretne decyzje jeszcze nie zapadły. Mam nadzieję, że kontrola sanepidu nie była w duchu wytrącenia argumentów przeciwko likwidowaniu oddziału chirurgicznego.

    Uważam, że jeżeli przez tyle lat ktoś kontraktował usługi i wpisał Szpitalny Oddział Ratunkowy w sieć ratownictwa medycznego województwa pomorskiego, to znaczy, że podejmowano prawidłowe decyzje.

    Ponadto włożono w ten oddział tyle pieniędzy, że lepiej zastanowić się nad usunięciem mankamentów, a nie likwidacją. Do tego będę namawiał starostę. Liczę, że uda się uratować SOR, co spowodowałoby, że zniknęłyby wszelkie domysły na temat dalszych losów miasteckiego szpitala.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo