L(o)ewa ręka, nowe gwiazdy i co w końcu mówił Gummi Ben, czyli alfabet fazy grupowej Euro 2016

Hubert Zdankiewicz, FrancjaZaktualizowano 
Faza grupowa mistrzostw Europy za nami. Kto zachwycił, kto rozczarował, kto ma najlepszych, a kto najgorszych kibiców? No i co ma wspólnego Brexit z piłką nożną...

A jak „A nam wsio rawno”

„A nam jest wszystko jedno” - refren piosenki dobrze znanej w naszym kraju każdemu, kto w dzieciństwie oglądał bajkę „Wilk i Zając”, zaintonowali rosyjscy kibice, opuszczając stadion w Tuluzie po porażce 0:3 z Walią, która ostatecznie przekreśliła szanse ich reprezentacji na wyjście z grupy. Na Twitterze ktoś przytomnie zauważył, że dwukrotnie (!) deportowany z Francji szef Wszechrosyjskiego Związku Kibiców (WOB) Aleksander Szprygin warczy pewnie w tym samym czasie pod nosem: „UEFA - Nu pagadi”.

B jak Bartosz (Kapustka)

Gdyby nie kontuzja Kamila Grosickiego pierwszy mecz Polaków na Euro 2016 oglądałby z ławki rezerwowych. Pech kolegi sprawił, ze dostał szansę i zagrał z Irlandią Płn. I to tak, że zachwycił pół Europy. „W najbliższych latach dużo będzie się mówić o Kapustce” - chwalił go na Twitterze słynny angielski piłkarz Gary Lineker. Szkoda tylko, że nadmiar kartek wyklucza gracza Cracovii z meczu 1/8 finału ze Szwajcarią.

C jak czarny koń

Gdyby ktoś powiedział przed Euro, że grupę F wygrają Węgrzy, zostawiając za plecami Islandię, Portugalię i Austrię, wszyscy popukaliby się tylko w czoło, bo reprezentacja dobrze znanego z polskich boisk Nemanji Nikolicia wydawała się w tym gronie autsajderem. Madziarowie zaskoczyli jednak chyba nawet samych siebie. A na pewno Cristiano Ronaldo, który tak się wściekł po zremisowanym z nimi przez Portugalię 3:3 meczu, że wyrzucił do jeziora mikrofon próbującego zadać mu pytanie dziennikarza. Węgrom zawdzięczamy też powstanie nowego święta (patrz „Ś”).

D jak Dimitri (Payet)

Po trzecie w historii mistrzostwo Europy mieli poprowadzić Trójkolorowych Paul Pogba do spółki z Antoine’m Griezmannem. Na razie jednak bohaterem całej Francji jest niedoceniany wcześniej przez selekcjonera Didiera Deschampsa skrzydłowy angielskiego West Ham. Gol i asysta w meczu otwarcia z Rumunią, gol w meczu z Albanią. To dopiero początek turnieju, ale krajanie z jego rodzinnej wyspy Reunion zdążyli już ogłosić, że Payet byłby idealnym kandydatem na prezydenta.

E jak egzekucja

I to z zimną krwią - trudno inaczej określić sposób, w jaki Islandczycy wybili Austriakom z głów marzenia o wyjściu z grupy. Od 60. minuty, gdy udało im się w końcu wyrównać na 1:1, piłkarze szwajcarskiego trenera Marcela Kollera praktycznie nie schodzili z połowy rywali, by stracić drugą bramkę w ostatniej akcji meczu, w czwartej minucie doliczonego czasu. Polski sędzia Szymon Marciniak nawet nie kazał wznawiać już gry (patrz też pod „S”).

F jak „Fields of Anthenry”

Irlandzka ballada folkowa, od 1990 roku hymn reprezentacji Eire. „Our love was on the wing, we had dreams and songs to sing. It’s so lonely ‘round the Fields of Athenry” (Nasza miłość była w powietrzu, mieliśmy marzenia i piosenki do śpiewania. Jakże samotne są Pola Athenry) - utworem o młodym chłopaku skazanym na zsyłkę do Australii za kradzież jedzenia dla swojej głodującej rodziny Irlandczycy zachwycili świat już podczas Euro 2012 (śpiewali ją od 83. minuty meczu z Hiszpanią, choć ich zespół przegrywał 0:4) i we Francji pewnie znów skradliby wszystkim show, gdyby nie ich sąsiedzi z Północy (patrz pod „W”).

G jak Gareth (Bale)

Najlepszy na razie - do spółki z Alvaro Moratą - strzelec mistrzostw we Francji. Z tą jednak różnicą, że Hiszpanowi podają piłki Iniesta, Silva i Fabregas, a Walijczyk to człowiek orkiestra, przerastający swoich kolegów z reprezentacji o głowę. Nikt już chyba nie ma wątpliwości, że Florentino Perez wiedział co robi, ściągając go za prawie 100 mln euro do Realu Madryt.

H jak Hańba, albo jak Hiszpania

Dalecy jesteśmy od nazywania hańbą porażki obrońców tytułu z Chorwacją, choć nie da się ukryć, że była to przegrana na własne życzenie. Najpierw zmarnowany rzut karny, potem gol stracony po błędzie bramkarza. Mecz wcześniej ekipa Vicente del Bosque rozbiła jednak 3:0 Turcję, co skłoniło analizującego Euro na kanałach Polsatu Jacka Gmocha do stwierdzenia, że ci ostatni hańbią swój kraj i „może Erdogan [prezydent Turcji - red.] wpadnie w związku z tym do szatni i rozpędzi to towarzystwo”. Bon moty byłego selekcjonera reprezentacji Polski to w sumie temat na odrębny tekst, bo naprawdę trzeba mieć dużo wyobraźni, żeby porównać mecz reprezentacji Francji do filmu porno.

I jak islandzki Zimoch

Oryginału podczas Euro w akcji nie usłyszymy, bo Tomasza Zimocha wymiotła sprzed mikrofonu Polskiego Radia „dobra zmiana”. Znany z ekspresyjnych reakcji komentator znalazł jednak godnego następcę rodem z Islandii. „Tak, tak, tak, tak, tak! Wygrywamy ten mecz. Jesteśmy w 1/8 finału. Nigdy w życiu nie czułem się tak wspaniale. Nie przegraliśmy na tym turnieju ani jednego meczu, zapiszcie to sobie, ani jednego meczu! - krzyczał do mikrofonu w końcówce spotkania z Austrią (patrz pod „E”) Gudmundur Benediktsson, znany w swoim kraju jako „Gummi Ben”.

Hitem w mediach społecznościowych stała się również przeróbka jego słów, bo ktoś dowcipny dołożył do nich napisy. Wynika z nich, że komentując ostatnią akcję Islandczyków Benediktsson krzyczy: „Wybij na aut, wykop tę gałę. Trafimy do trudniejszej połówki drabinki. Nie zagrywaj do środka. Nie, nie, nie, nie, nie! Po coś to strzelał? Z czego się cieszycie kretyni? Będziemy grali z Anglią”.

J jak jak on tego nie strzelił?

Niezwykle często powtarzane przez komentatorów pytanie. Najczęściej retoryczne, bo trudno o logicznie wytłumaczenie. Polacy zadawali je sobie po pudłach Arkadiusza Milika w meczu z Niemcami (hiszpańska „Marca’ napisała w komentarzu, że podpisał z naszymi zachodnimi sąsiadami pakt o nieagresji), Szwajcarzy po zmarnowanych sytuacjach Harisa Seferovicia w spotkaniu z Rumunią (miejscowy dziennik „Blick” przekręcił nazwisko pechowego strzelca na „Sefero-nic”). Portugalczycy zachodzili z kolei w głowę, jak Cristiano Ronaldo mógł zmarnować rzut karny w meczu z Austrią, a Niemcy czy w pierwszych dwóch meczach na Euro Mario Goetze i Thomas Mueller w ogóle przebywali na boisku. A my możemy się na koniec tylko pozastanawiać co by było gdyby... Zwłaszcza w pierwszym przypadku.

K jak komisariat

Odwiedzić musiał go komentujący Euro w Polsacie były reprezentant Polski Tomasz Hajto. Powód? Źle zaparkowany samochód przed meczem Rumunii z Albanią w Lyonie. Chwila nieuwagi kosztowała „Gianniego” od 35 do 135 euro, bo tyle wynosi we Francji mandat za tego typu wykroczenia. Jeśli doszedł do tego koszt odholowania samochodu, to taka niefrasobliwość mogła naprawdę zaboleć. Na szczęście Hajto nie stracił humoru, a całą sytuację opisał nawet na Twitterze.

L jak Lagerbäck (Lars)

Szwedzkiego trenera poznaliśmy już z dobrej strony w czasach, gdy pracował z reprezentacją „Trzech Koron”, jednak to co zrobił z Islandią przejdzie do historii. Reprezentacja kraju, gdzie zawodowo kopie piłkę zaledwie 20 tysięcy ludzi (tyle jest łącznie zarejestrowanych futbolistów i futbolistek w tamtejszym związku - dla porównania: w Polsce prawie milion) awansowała na Euro 2016 wyprzedzając w grupie m.in. Holandię i Turcję. A we Francji nie dała się pokonać Portugalii, Austrii i Węgrom. I jeszcze taka ciekawostka: na mistrzostwa pojechało wspierać swoich piłkarzy 27 tysięcy kibiców z Islandii. To osiem procent całej populacji tego kraju!

M jak Michał (Pazdan)

Niby wiedzieliśmy, że zna się na swoim fachu, ale umieć potwierdzić to w takim turnieju to zupełnie inna kwestia. „International level” - jak mawiał Leo Beenhakker, u którego „Pazdek” debiutował w kadrze.

Przed Euro walczył z kontuzją i przez chwilę nie było pewne czy w ogóle zagra we Francji. Zagrał i to jak... To on, a nie Jerome Boateng powinien być piłkarzem meczu Polska - Niemcy, takiego zdania byli nie tylko nasi dziennikarze. Świetnie spisał się też w spotkaniach z Irlandią Płn. i Ukrainą. Za najlepszy komentarz wystarczy zresztą fakt, że tylko dwie drużyny nie straciły na razie bramki w tych mistrzostwach: Niemcy i właśnie Polacy.

N jak Nawałka (Adam)

Niedoceniany na początku pracy selekcjoner pisze na nowo historię polskiej piłki. W eliminacjach Euro prowadzeni przez niego biało-czerwoni po raz pierwszy wygrali z Niemcami. We Francji wygrali pierwszy mecz w mistrzostwach Europy i po raz pierwszy wyszli z grupy. Czekamy na pierwszy ćwierćfinał, a może coś więcej...

O jak organizacja

Stresowaliśmy się przed Euro 2012, co powie o nas reszta Europy. Jednak w porównaniu z tym co dzieje się we Francji nasze (prawdziwe i wydumane) organizacyjne niedociągnięcia to małe piwo. Internet w biurze prasowym w Lille jak Radio Erewań (to znaczy niby jest, ale go nie ma i nikt w dodatku nie wie dlaczego), obsługa pod Parc des Princes „noł spik inglisz”, a pociągi RER na Stade de France raz jeżdżą zgodnie z rozkładem, a raz nie, w zależności od tego, czy miejscowi kolejarze mają akurat ochotę postrajkować. Do tego jeszcze...

P jak pogoda

Już podczas rozgrywanego przed Euro tenisowego Roland Garros aura dawała się wszystkim mocno we znaki (najbardziej Agnieszce Radwańskiej, która zaczęła mecz 1/8 finału w niedzielę, a skończyła we wtorek). Podczas mistrzostw jest niewiele lepiej. Niektórzy zaczynają nawet przebąkiwać, że cały ten Brexit to w sumie nie taki zły pomysł. Bo jak Anglia wystąpi z Unii Europejskiej, to może paskudna pogoda też wyniesie się z powrotem na Wyspy.

R jak ręka

A ściślej to, co wyprawiał z nią Joachim Loew, bo podczas meczu z Ukrainą media przyłapały niemieckiego selekcjonera na dłubaniu w nosie, grzebaniu w miejscach intymnych, a następnie sprawdzaniu jaki zapach wydzielają poszczególne części jego ciała. Trener mistrzów świata przeprosił co prawda później za swoje zachowanie tłumacząc, że robił to nieświadomie, w stresie. Internauci nie mieli jednak litości. Do sieci trafił m.in. taki dowcip: „Którą ręką grzebiesz sobie w d...?” - pyta kolega kolegę. „Loewą”.

S jak Szymon (Marciniak)

Jedyny polski sędzia główny na Euro na razie nie ma powodów do wstydu. Poprowadził dwa mecze (Hiszpania - Czechy i Islandia - Austria) i za oba zebrał dobre recenzje. Oby tak dalej, choć sędziowania półfinału mu nie życzymy, bo to by oznaczało, że nie zagrają w nim nasi piłkarze.

Ś jak święto (Gabora)

Postawa reprezentacji Węgier na Euro tak przypadła do gustu obywatelom tego kraju, że postanowili uhonorować Gabora Kiraly’ego. W dniu meczu z Portugalią tysiące Węgrów założyło szare spodnie od dresu, które od lat zakłada do gry 40-letni bramkarz. Efekty można podziwiać w mediach społecznościowych.

T jak tragedia

Zachowanie (na szczęście nie wszystkich) kibiców. Przed turniejem media straszyły nas zamachami terrorystycznymi, tymczasem zamiast muzułmańskich fanatyków terror pod stadionami (i na nich) sieją na razie biali chrześcijanie rodem z Anglii, Rosji, Chorwacji i Niemiec (ci ostatni narozrabiali w Lille przed meczem z Ukrainą). Na głupotę nie ma mocnych, jak widać...

U jak upokorzenie

Postawa reprezentacji Ukrainy we Francji. trzy mecze, trzy porażki, zero punktów, zero zdobytych bramek (pięć straconych) - taki jest bilans najgorszej drużyny na Euro. Jak na ironię, Ukraińcy nie grali wcale w tych mistrzostwach źle. Zwłaszcza w meczu z Niemcami, gdy mistrzów świata ratował chwilami tylko refleks Manuela Neuera i Jerome’a Boatenga.

W jak „Will Grigg’s on fire”

„Will Grigg zawsze strzela. Północnoirlandzka bestia. Z Wigan na Euro. Żeby grać w bieli i zieleni” - przeróbka hitu sprzed prawie dwudziestu lat „Freed from Desire” włoskiej wokalistki Gali jest nie tylko hymnem kibiców Irlandii Północnej (tytułowy Will Grigg to napastnik Wigan Athletic rodem z tego kraju, strzelec 28 goli w ostatnim sezonie angielskiej League 1). Nuci ją dziś pół Europy, a każdy kto zetknął się choć raz z sympatykami reprezentacji Ulsteru przyzna, że naprawdę wpada w ucho. Zwłaszcza, gdy śpiewa ją - rytmicznie przy tym podskakując - kilkanaście tysięcy ubranych w zielone koszulki ludzi na opustoszałych trybunach Parc des Princes. W dodatku po przegranym przez Irlandię Płn. meczu z Niemcami.

„Na, Na, Na, Na, Na, Na, Na, Na, Na, Na, Na, Na, Na. Will Grigg’s on fire, Will Will Grigg’s on fire, Will Grigg’s on fire”.

Z jak Zlatan (Ibrahimovic)

Nie o takim pożegnaniu z reprezentacją marzył z pewnością kapitan i największy gwiazdor reprezentacji Szwecji. Tym bardziej, że czwarte w jego karierze Euro odbywa się we Francji, gdzie wyrósł w ostatnich latach na legendę Paris Saint-Germain. Zero goli, jedna asysta (po jego dośrodkowaniu w meczu z Irlandią Ciaran Clark wepchnął piłkę do własnej bramki), jeden punkt... Smutna mina „Ibracadabry” opuszczającego boisko w Nicei po porażce z Belgią na długo pozostanie w pamięci nie tylko szwedzkich kibiców.

polecane: Wybory 2019

Wideo

Materiał oryginalny: L(o)ewa ręka, nowe gwiazdy i co w końcu mówił Gummi Ben, czyli alfabet fazy grupowej Euro 2016 - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie