List intencyjny ws. budowy elektrowni jądrowej podpisany. Bez firmy z Pomorza

Kazimierz Netka
Cztery przedsiębiorstwa: Polska Grupa Energetyczna, KGHM, Tauron i Enea podpisały w Krynicy, podczas Forum Ekonomicznego, list intencyjny w sprawie uczestniczenia w budowie pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej, która najprawdopodobniej powstanie w Pomorskiem. Zabrakło w tym gremium firmy z naszego regionu.

List intencyjny dotyczy kupna udziałów w spółce celowej, która ma zostać powołana do realizacji wspomnianej inwestycji.
- To dobrze, że dochodzi do takiego połączenia sił - stwierdza Waldemar Dunajewski, prezes zarządu Stowarzyszenia na rzecz Elektrowni Jądrowej w Województwie Pomorskim. - Źle, że Grupa Energa znalazła się poza tym gremium firm.

- Nie w każdym porozumieniu możemy uczestniczyć - mówi Beata Ostrowska, rzecznik prasowy Grupy Energa. - Nie wszystkie projekty możemy realizować, jesteśmy zaangażowani w wiele przedsięwzięć.

Zdaniem Dunajewskiego, ważne jest, by przy szukaniu dostawcy technologii znaleźć takiego, który zechce wejść kapitałowo do tego przedsięwzięcia, w części na przykład 20 procent.

- Przy układaniu warunków przetargu na wybór dostawcy technologii przyszłej polskiej elektrowni jądrowej należy sformułować warunek wejścia kapitałowego dostawcy technologii - mówi Dunajewski.

Za kilka miesięcy, na początku roku może zostać zawarte porozumienie konkretnie określające udziały koncernów w spółce celowej i zasady finansowania inwestycji.

Na początku lipca PGE zawarła podobne porozumienie z tymi samymi firmami w sprawie gazu łupkowego. Czy to nie jest monopolizacja rynku? - zapytaliśmy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

- Zawieranie porozumień związanych z realizacją konkretnego celu nie zawsze jest niedozwolone i ponadto nie zawsze musi podlegać kontroli i zgłoszeniu UOKiK - wyjaśnia Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy tego urzędu. - Jeżeli takie porozumienie przybrałoby postać joint venture, czy spółki celowej, to wymagałoby zgłoszenia do UOKiK i decyzji wydającej zgodę na taką transakcję.

Możesz wiedzieć więcej!Zarejestruj się i czytaj wybrane artykuły Dziennika Bałtyckiego www.dziennikbaltycki.pl/piano

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Materiał oryginalny: List intencyjny ws. budowy elektrowni jądrowej podpisany. Bez firmy z Pomorza - Dziennik Bałtycki

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Michał - Energetyk
spółki należą do Skarbu Państwa, ale nie mogą otrzymywać pieniędzy z niego (to tak jak ze stoczniami- Państwo nie mogło dopłacić im do interesu bo takie działanie jest niedopuszczalne w UE)...

Także pomiędzy spółką państwową, a spółką z udziałem skarbu państwa jest zasadnicza różnica...
Także smutne jest to że człowiek z partii -nieważne jakiego koloru- bredzi o czymś o czym niema pojęcia...
na szczęście większość społeczeństwa posiada jeszcze dość dobrze pracujący układ nerwowy i nie doczekaliście swoich 5%.

Powinniśmy sobie zadać pytanie; Jaki procent społeczeństwa jest za zniesieniem podatków? Wynik pewnie 80%- czy to oznacza, że należy znieść podatki? Czy to że większość ludzi nie wie na co idą podatki i co by było gdyby przestać je ściągać??
Albo jakby zadać pytanie: Czy chcesz płacić za prąd elektryczny 3x więcej niż dotychczas, ale nie używać energii jądrowej? Domysla się ktoś wyniku??

Kampania edukacyjna jest po to aby edukować społeczeństwo, żeby nie było w śród nas ludzi którzy łapią się na marne przyśpiewki zielonych typu: ( PGE to szatan, Bo czarnobyl, bo Fukuschima)...

Wiadomo, że zielonym to nie na rękę.. im człowiek głupszy tym łatwiej straszyc... jak w średniowieczu czarownicami i zaćmieniami...

pozdrawiam myślącą część społeczeństwa.
A
Adam Wedman Partia Zieloni
W większości tych firm udziałowcem jest Skarb Państwa, zatem za elektrownie zapłaci nie kto inny jak społeczeństwo! Zapłacimy za elektrownię której Polki i Polacy nie chcą!

Ponad 50% Polek i Polaków, zgodnie z badaniem TNS OBOP z sierpnia 2011r., opowiadało się przeciwko budowie elektrowni jądrowych w Polsce. Swoją aprobatę wyraziło wówczas tylko 35% ankietowanych. Wyniki referendum w Mielnie, przeprowadzone 12 lutego br, wskazują, że liczba zdecydowanych przeciwników wzrasta. 94% głosów nie akceptujących budowy elektrowni jądrowej w Gąskach, a także wszelkiej innej infrastruktury związanej z przemysłem jądrowym oraz prac badawczych, oddano przy 57% frekwencji i 5,3 % poparciu dla tych działań. Zaostrzające się protesty na Pomorzu: zdecydowane działania Komitetu Obywatelskiego „Nie dla atomu w Lubiatowie”, krytyczne głosy w gminach Krokowa i Władysławowo potwierdzają, że osób nie akceptujących budowy elektrowni jądrowej jest coraz więcej, także na terenie województwa pomorskiego. Coraz bardziej nasilające się protesty dowodzą, że mieszkańcy nie ulegli propagandowemu charakterowi konsultacji prowadzonych przez PGE. Ich charakter w sposób jednoznaczny określił Tadeusz Patusiak, szef Komitetu Obywatelskiego "Nie dla atomu w Lubiatowie" : „Chcieliśmy równoprawnej debaty, a będziemy mieli kolejne spotkanie lobbingowe, na którym usłyszymy, jakim to dobrodziejstwem dla nas jest elektrownia jądrowa.”

Atomowy premier Donald Tusk wydaje 20 milionów złotych z kieszeni podatników na to, by propagować energetykę jądrową, a były minister Aleksander Grad został zatrudniony w państwowej spółce PGE, która zbuduje elektrownię.( z pensją ok. 100 tys. zł)

Chcemy, by także głos przeciwników budowy elektrowni był słyszalny, nie możemy liczyć na pieniądze porównywalne z rządowym programem propagandowym. Chcemy by władza brała pod uwagę głos wyborców. Będziemy nadal wspierać wszystkie inicjatywy obywatelskie, które podjęły nierówną walkę z lobby atomowym o czyste środowisko, bezpieczeństwo i prawo do rzetelnej debaty na temat skutków energetyki jądrowej
A
Adam Wedman Partia Zieloni
W większości firm udziałowcem jest Skarb Państwa więc to MY jako społeczeństwo płacimy za tę elektrownię - na którą zgody nie ma.

Ponad 50% Polek i Polaków, zgodnie z badaniem TNS OBOP z sierpnia 2011r., opowiadało się przeciwko budowie elektrowni jądrowych w Polsce. Swoją aprobatę wyraziło wówczas tylko 35% ankietowanych. Wyniki referendum w Mielnie, przeprowadzone 12 lutego br, wskazują, że liczba zdecydowanych przeciwników wzrasta. 94% głosów nie akceptujących budowy elektrowni jądrowej w Gąskach, a także wszelkiej innej infrastruktury związanej z przemysłem jądrowym oraz prac badawczych, oddano przy 57% frekwencji i 5,3 % poparciu dla tych działań. Zaostrzające się protesty na Pomorzu: zdecydowane działania Komitetu Obywatelskiego „Nie dla atomu w Lubiatowie”, krytyczne głosy w gminach Krokowa i Władysławowo potwierdzają, że osób nie akceptujących budowy elektrowni jądrowej jest coraz więcej, także na terenie województwa pomorskiego. Coraz bardziej nasilające się protesty dowodzą, że mieszkańcy nie ulegli propagandowemu charakterowi konsultacji prowadzonych przez PGE. Ich charakter w sposób jednoznaczny określił Tadeusz Patusiak, szef Komitetu Obywatelskiego "Nie dla atomu w Lubiatowie" : „Chcieliśmy równoprawnej debaty, a będziemy mieli kolejne spotkanie lobbingowe, na którym usłyszymy, jakim to dobrodziejstwem dla nas jest elektrownia jądrowa.”

Atomowy premier Donald Tusk wydaje 20 milionów złotych z kieszeni podatników na to, by propagować energetykę jądrową, a były minister Aleksander Grad został zatrudniony w państwowej spółce PGE (w której zarabia około 100 tys zł)., która zbuduje elektrownię. Chcemy, by także głos przeciwników budowy elektrowni był słyszalny, niestety pozbawieni funduszy opieramy swoje działania na obywatelskiej aktywności.

Polski rząd musi brać pod uwagę opinię swoich wyborców.
Dodaj ogłoszenie